niedziela, 3 września 2017

Glinik – spotkania z paranormalną siłą

Czytelnicy, którzy zapoznali się z moją  książką ''UFO nad Podkarpaciem'' zetknęli się z wieloma egzotycznymi zdarzeniami, które miały miejsce na przestrzeni wielu lat w niewielkiej miejscowości leżącej  na  Podkarpaciu - Gliniku. Dochodziło tam do wielu manifestacji niewielkich obiektów  w postaci świetlistych kul, UFO, oraz różnego rodzaju spotkań z istotami.  Jak się okazuje w okolicy tej miały miejsce  zdarzenia, które m.in ocierają się o dawny folklor, który nosi w sobie silny ładunek para psychiczny.





      Glinik stał się bardzo popularnym miejscem za sprawą artykułu w portalu Onet.pl., który opisał kilka zdarzeń, jakie dokumentowałem w tym miejscu. Sprawa przybrała zainteresowanie niektórych TV z Polski oraz Niemczech, którzy chcieli nakręcić materiał na ten temat z moją osobą w tle. Odmówiłem udziału w tym ''projekcie'', ponieważ wiele wskazywało, że chodzi wyłącznie o tanią sensację. Jeden filmowiec nawet proponował podkoloryzowanie zdarzeń, aby były bardziej szokujące na co nie mogłem się zgodzić, ponieważ byłoby to ordynarne przekłamywanie faktów.  Pewna TV ze Śląska pomimo mojego negatywnego komentarza i tak pojawiła się w Gliniku, wypytując na siłę przypadkowe osoby o UFO i dziwne zdarzenia. Trafili też do mojego informatora, który odprawił ich z czerwoną kartką.  W maju 2017 roku pojawiłem się w Gliniku, ponieważ mój informator dowiedział się o kilku zdarzeniach, które co prawda nie są związane z UFO, ale bardziej paranormalnymi aspektami. 


Czerwone oczy  i czarny pies.


W grudniu 2016 roku najprawdopodobniej na krótko przed Świętami Bożego Narodzenia, pewien młody  mężczyzna, zauważył coś co, przywołuje na myśl mothmana, skrzydlatej istoty, która pojawiła się w jesienią  1966-67 roku w Paint Pleasant w USA.   Do zdarzenia doszło w momencie kiedy nazwijmy go Tomek, obudził się w środku nocy, i udał się do łazienki, już wtedy zauważył w domu małego czarnego psa, co bardzo go zdziwiło skąd się pojawił, i kto go wpuścił tym bardziej, że w domu świadek nie miał psa. Tomasz zapytał ojca, skąd ten pies się znalazł u nich w domu ? Nikt tego nie wiedział.  Pies został wypuszczony na zewnątrz, a Tomasz  będąc w kuchni  zauważył przez okno dwa intensywne czerwone ‘’światła’’. Przy bliższej obserwacji, okazało się, że są to jakby duże czerwone oczy, które znajdowały się na pobliskim drzewie, na wysokości około trzech metrów nad ziemią.  
‘’Wyjrzałem przez okno od kuchni i tak jak drzewa nad sąsiadem dwa duże czerwone oczy, tak jakby coś siedziało na tym drzewie i patrzyło się ‘’. Oprócz dwóch intensywnych podłużnych oczów, nie zauważono żadnej sylwetki, być może ze względu, że na zewnątrz było ciemno.  Tomek próbował zainteresować innego członka rodziny, ale ten odpowiedział, mu że widzi zapewne oczy jakiegoś zwierzęcia. Oczy były nieruchome szerokości około 0,5 metra, w odległości około 20 metrów od domu świadka. Jak się okazało, w tym samym czasie sąsiad Tomka mieszkający powyżej jego domu, także zauważył ‘’czerwone oczy’’  paląc papierosa na balkonie.


Autor pod drzewem na którym zauważono czerwone  ''oczy''

Zastanawiające jest niezrozumiałe pojawienie się psa w pokoju, a następnie czerwone oczy, które nie mogły być wynikiem złudzenia, lub innymi światłami ze względu, że to samo zauważyła inna osoba.  Czarny pies pojawia się bardzo często  w dawnym folklorze, który potrafił zmieniać swoją formę lub nagle znikać. Generalnie zazwyczaj  były to duże czarne psy. W swoim archiwum mam historię z niebieską świecącą postacią, k/Nysy  w okolicy której pojawił się nie wiadomo skąd czarny  wyjący pies.  Sam miałem spotkanie z czarnym wilczurem, w czasie nocnych zdjęć w okolicy Magnezytów, świadkiem był mój kolega  - pies wybiegł koło nas, biegnąc prosto  poprzez zboża.  Historii o czarnych psach jest mnóstwo, nie tylko z Polski, ale niemal każdego kraju. Niektóre, wiążą się także z UFO.  Tak było 14 grudnia 1963 roku w Afryce Południowej, dwóch mężczyzn, zauważyło na ulicy nadzwyczaj dużego czarnego psa.  W jednej chwili okolica została oświetlona, a nad nimi przeleciał dziwny obiekt. W Savannah w USA  wiele osób, zauważyło 9 września 1973 roku dziesięć dużych psów, które wyszły z UFO, które wylądowało na cmentarzu Laurel Grove.  Niestety to zdarzenie wysokiej dziwności, zostało najprawdopodobniej zignorowane przez ówczesnych badaczy i nie wiele wiemy o historii tego niebywałego zdarzenia, które nie pasowało do z góry przyjętej teorii ETH.




Tańczące postacie i iluzoryczne ognisko


Będąc w Gliniku poznałem pewne miejsce, które można powiedzieć jest niezwykłe, ze względu na zjawiska, które miały tam miejsce.  Udajemy się w górę 1,5 km  wąską polną drogą, w kierunku lasu. Okolica zupełnie bezludna, jedynie same pola, które w maju dają fantastyczny kolorowy efekt.  To właśnie tam pomiędzy 1997-2000 rokiem, 22 letni wówczas mieszkaniec Glinika doświadczył niezwykłych historii.  Wielokrotnie jeżdżąc motorem  do swojej dziewczyny doświadczał  przeważnie w  tym samym miejscu awarii motoru, który nagle gasł i wysiadała cała elektronika. Wystarczyło oddalić się nieco dalej i wszystko wracało do normy. Przeważnie takie zjawiska miały miejsce pomiędzy 23-24 w nocy. Kilka razy wyraźnie coś podążało za świadkiem nazwijmy go Witkiem, który słyszał jakby odgłosy ciągnących się łańcuchów, po 200-300 metrach wszystko znikało.  Witek zmienił nawet trasę, aby ominąć  dziwne zjawiska, nie szedł lub jechał polną drogą, ale przecinał pobliską łąką, aby ominąć łuk drogi koło lasu.  Pewnej jesiennego wieczoru 1999 roku, około godziny 20:00, jak zawsze Witek szedł do swojej dziewczyny mieszkającej 4 km dalej.  To co zobaczył do dziś zapadło w jego pamięci.

Szedłem do dziewczyny, ale to nie było bardzo późno w nocy, trochę pod jesienną porę i ciemno było. Idę normalnie jak zawszę, nic nie słychać, ja tam 3 lata chodziłem po ciemku to mi to nie robiło różnicy. I patrzę łuna na niebie, czerwona taka, ogień  wyżej od domu, straszni się paliło, ognisko ogromne. Głosy bawiące się śpiewają, śmieją się nie tylko męskie, damskie głosy też.  Jedno co później się zastanawiałem jak się ludzie bawili koło ogniska to przecież  nie widać cieni na tej łunie. A ja ich widziałem jak oni tańczą, tych cieni było mnóstwo. Muzyka była, ale oni zagłuszali  tymi swoimi śmiechami. To były takie nie duże cienie, to się tak obracało. Nie wiem albo mnie to wyczuło, przyspieszyłem kroku, uszedłem może 20-30 metrów a tu łuny nie ma, ognisko się nie pali, a cienie znikły. Zeszło mi z 3 minuty aby dość do ogniska, to jak ja doszedłem to gdzie byli ci ludzie. Jakby ludzie się bawili pili to bym ich słyszał. Ognisko zostało i został żar, ale podchodząc takie koło i żar, ale od tego nie biło ciepło, no to żem dotknął   zimne. Minęło 8 godzin jak wracałem z powrotem to już tutaj nawet popiołu nie było’’.


Z tego miejsca po raz pierwszy dostrzeżono poświatę ''ogniska''
Miejsce obserwacji i poglądowy rysunek ''zjawiska''
Na łuku polnej drogi na której stoi autor bloga znajdowało się ''ognisko''


Odległość, która dzieliła Witka od ‘’ogniska’’ wynosiła w linii prostej około 300 metrów, po przebyciu około 30 metrów, wszystko nagle znikło, a dźwięki ucichły świadek się zastanawiał gdzie podziało się tyle osób, skoro dopiero co przed sekundą śpiewali, a ognisko i łuna nagle zgasła. Już wtedy  Witek, wyczuwał jak mówił dziwną aurę w otoceniu, a jego intuicja podpowiadała mu, że dzieje się tu coś niezrozumiałego. W czasie zdarzenia na łunie widocznej nad lasem zauważył dużą ilość ludzkich cieni tańczących wokoło, tworzących rodzaj kręgu.  Wiedza świadka podpowiadała, że były to  cienie odbite od ogniska na łunie – ale przyznam, że jak dotychczas o czymś takim nie słyszałem.  Nawet gdyby to byli rzeczywiście ludzie bawiący się przy ognisku, dlaczego nagle opuścili to miejsce, zgasili ognisko i gdzie się w jednej chwili  podzieli ? Dodatkową wysoką dziwnością był ślad po ognisku. Z daleko widać było okrągły ślad z żarem, na polnej drodze, który po przyłożeniu dłoni nie oddawał ciepła, był  zupełnie zimny. Witek zrozumiał, że był świadkiem czegoś dziwnego, i jak najszybciej oddalił się z tego miejsca.  Jakie było jego zdziwienie, kiedy wracając rano od swojej dziewczyny po około 8 godzinach, stwierdził, że ślad  ogniska po prostu znikł, nie było tam zupełnie nic. Oczywiście można powiedzieć, że świadek miał zwidy, halucynacje lub po prostu kłamie. Na pewno mogę powiedzieć, że nie jest osobą, która dla zaistnienia zmyśla takie historie, a mój informator musiał go długo przekonywać, aby opowiedział mi tą historię i spotkał się ze mną.  Jak się okazało jego znajomi także mieli w tym miejscu jakieś dziwne zdarzenia, ale nie chcieli się tym podzielić. Wiadomo jedynie, że o 24:00 ich telefony zwariowały, a samochód nie dał się uruchomić. Warto dodać, że  około 2-3 lata później w tym miejscu powiesił się ksiądz. W miejscu w którym znajdował się ‘’iluzoryczne’’ ognisko  licznik Geigera nie zarejestrował żadnych skoków promieniowania radioaktywnego, natomiast prosty kompas odchylał się od północnej osi o 15 stopni, być może jest to spowodowane jakąś naturalną anomalią.  Historia która przytrafiła się Witkowi jak żywo przypomina mi, relacje związane z  dawnym folklorem, w którym mowa o tańczących istotach w kręgach, które miały porywać ludzi, lub przenosić do innej rzeczywistości. Tutaj było podobnie, z tym, że coś co można określić ludzkimi cieniami, tańczyły w kręgu w powietrzu nad lasem. Czy była to jakaś projekcja, która została zaindukowana w świadomości Witka, zimne ognisko, które znikło może wskazywać na poza fizyczny  charakter. Zdaniem świadka nigdy w dzień, nie doświadczył, w tym miejscu czegoś dziwnego, zawsze nocą pomiędzy 23-24. 

Po opublikowaniu artykułu Krzysztof Dreczkowski w komentarzu dodał analogiczny przypadek pochodzacy z Czech jego komentarz przytaczam poniżej, który dotyczy tajemniczego ogniska i tańczących istot. 


"Stało się to w czasie, kiedy zamek Sovinec u Bruntalu byl jeszcze olbrzymią o niezdobytą twierdzą. Strażnik kończący warte w listopadową noc i czekający na jego wymianę, w pewnej chwili zauważył coś nietypowego: 
W gęstej ciemności przeciwległej Tvaroznej góry zabłyslo światło. Przebiegła mu myśl, czy to pożar? Światło rosło w siłę, a mężczyzna na wierzy nie wierzył własnym oczom. W boku góry otwierało się jakieś skalne przejście, a pod nim płonęło ogromne ognisko. Dookoła ognia tańczyły postacie dziwnych istot z krótkimi nogami i wielkimi głowami.
Strażnik odgadywał, że żadna z nich nie była większa od siedmioletniego dziecka. Skrzaty trzymały się za ręce i tańczyły w kręgu dookoła ognia. Zaszokowany strażnik usłyszał jeszcze dziwny śpiew i muzykę, której dźwięczne tony przypominały cymbały. 
W pewnym momencie wszystko zgasło, tak jak gdy człowiek zdmuchnie świecę. Ciemność nocy wydawała się być jeszcze czarniejsza niż przedtem. Na drugi dzień strażnik przeszedł okolice wzgórza w wzdłuż i wszerz, ale po nocnym tańcu nie znalazł tam najmniejszego śladu. W miejscu gdzie widział jaskinię z ogniskiem, leżał wielki kamienny bałwan obrosły mchem, którym by nie poruszyli ani wszyscy ludzie ze wsi"


Źródło: "Nieuveritelne jevy a podivuchodne bytosti" Otomar Dvorak




Missing Time


Z tym miejscem związane jest jeszcze jedno zdarzenie, które opowiedział mi Witek, mianowicie chodzi o nagłą utratę poczucia czasu.  Historia  miała miejsce w lesie, przy którym działy się tajemnicze zdarzenia.  Około 2000 roku Witek wraz ze swoją dziewczyną wracali z ogniska na motorze, kiedy nagle stracili poczucie czasu.  Oddajmy głos świadkowi.

Jak wracałem z ogniska ze stawów, jechałem motorem przez las, no i stanął, a byłem z dziewczyną, stanął to zostawiłem motor, pójdziemy na nogach. Akurat wtedy chciałem jechać przez las, nie tak jak zawsze jeździłem. Szliśmy przez las drogą, las znam bo na grzyby chodzę, znam jak własną kieszeń.  W pewnym momencie pamiętam, że nie pamiętam pewnego czasu ona tak samo. Nie pamiętam jakiegoś momentu ile to mogło trwać, znaleźliśmy się w takich pokrzywach krzakach, oboje staliśmy w tych krzakach.  Nie pamiętam ile byliśmy tam od czasu kiedy szliśmy drogą, a nie pamiętam abyśmy wchodzili, szli nic. W środku lasu się znaleźliśmy  i tego nie mogliśmy sobie wytłumaczyć dlaczego pewnego odcinka nie pamiętamy i nagle znaleźliśmy się tam. Złapałem ją za rękę i wyszliśmy z lasu.

Wspomniany powyżej las

Idąc polną drogą dochodzimy do początku miejscowości Brzeziny  z widoczną w tle magiczną Górą Chełm, miejscem dawnego kultu Słowian. To nad nią w czerwcu 2009 roku obserwowano świetliste zjawiska w postaci kul światła, które emitowały m.in promienie.

Po drodze przydrożna kapliczka.


Jak się okazało Witek z dziewczyną znaleźli się od miejsca w którym ostatnio pamiętali jakieś 300-400 metrów w głąb lasu, i w żaden sposób nie potrafili sobie wytłumaczyć, co spowodowało, że znaleźli się tak daleko ?  Osobiście przypomina mi to tzw. błąd znany w polskim folklorze, który pod różnymi postaciami świateł, zjaw, zwierząt, miał wyprowadzać ludzi na manowce, ale nie tylko, ponieważ posiadam relację z okolic Nockowej, w której pewien mężczyzna stracił orientację, i dwa dni nie mógł odnaleźć własnego domu mimo, że są tam same pola. Takie historie znajdą Państwo w mojej książce Magiczna Rzeczywistość.

Glinik zaskakuje niezwykłością zjawisk począwszy od UFO, a skończywszy na aspektach, które ocierają się o dawny folklor. Czy jest to miejsce wyjątkowe ? Nie sadzę, uważam, że takich miejsc, naznaczonych różnymi ‘’anomaliami’’ jest znacznie więcej, czekają tylko na ich odkrycie, dodam, że kolejną taką osobliwością z jaką miałem okazję się zetknąć to pewna mała wioska pod Dobczycami w woj. Małopolskim, w której rozegrały się zdarzenia wprost porażające w okresie pomiędzy 1932, a 1945 rokiem. W przyszłości postaram się opisać, historie, które miały tam miejsce, jedna  wręcz przypomina    ''ufo katastrofę''. 

Osoby, które zetknęły się z podobnymi zdarzeniami ocierającymi się o zjawisko UFO, dawny folklor ludowy, lub inne niewyjaśnione zjawiska, które zostały opisane przez naszych rodziców, bądź dziadków  proszę o kontakt na arekmiazga@gmail.com

15 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawe relacje, i piękne zdjęcia zakomponowane do artykułu. Swietnie to się uzupełnia :) Jeśli chodzi o zagadkowe "ogniska" to i w Czechach się one pojawiały, z tajemniczymi istotami obok nich, a później znikały jak ręką odjął.
    Ma to najwyźniej jakiś związek z "portalami" i zacieraniem sie granic między "różnymi poziomami istnienia". Czasem miejsca w których dochodzi do takich zjawisk, mają historię łączącą je z czasami pogańskimi, lub w miejscach takich widmowych ognisk, czasem można odnaleźć pod ziemią coś "niezwykłego".

    Przykład relacji z książki Pana Otomara Dvoraka, czeskiego badacza tajemnic:

    "Stało się to w czasie, kiedy zamek Sovinec u Bruntalu byl jeszcze olbrzymią o niezdobytą twierdzą. Strażnik kończący warte w listopadową noc i czekający na jego wymianę, w pewnej chwili zauważył coś nietypowego:
    W gęstej ciemności przeciwległej Tvaroznej góry zabłyslo światło. Przebiegła mu myśl, czy to pożar? Światło rosło w siłę a mężczyzna na wierzy nie wierzył własnym oczom. V boku góry otwierało się jakieś skalne przejście a pod nim płonęło ogromne ognisko. Dookoła ognia tańczyły postacie dziwnych istot z krótkimi nogami i wielkimi głowami.
    Strażnik odgadywał że żadna z nich nie była większa od siedmioletniego dziecka. Skrzaty trzymały się za ręce i tańczyły w kręgu dookoła ognia. Zszokowany strażnik usłyszał jeszcze dziwny śpiew i muzykę, której dźwięczne tony przypominały cymbały.
    W pewnym momencie wszystko zgasło, tak jak gdy człowiek zdmuchnie świecę. Ciemność nocy wydawała się być jeszcze czarniejsza niż przedtem. Na drugi dzień strażnik przeszedł okolice wzgórza w wzdłuż i wszerz, ale po nocnym tańcu nie znalazł tam najmniejszego śladu. W miejscu gdzie widział jaskinię z ogniskiem, leżał wielki kamienny bałwan obrosły mchem, którym by nie poruszyli ani wszyscy ludzie ze wsi"
    źródło: "Nieuveritelne jevy a podivuchodne bytosti" Otomar Dvorak



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krzysiek dziękuję za ten interesujący opis, dodałem go do mojego artykuły, ponieważ jest bardzo zbieżny z historią z Glinika. Tak jak w Gliniku i tam po ognisku nie było żadnego śladu, to znaczy był żar, ale był to żar zimny a po kilku godzinach zupełnie nic w tym miejscu nie było. Najprawdopodobniej w tym roku, lub za rok będę tam w nocy. Zobaczmy jak tam jest ?

      Usuń
  2. Prosze :) Odezwe sie troche jak tradycyjny katolik, ale weź ze sobą coś poświęconego, tak na wszelki wypadek ;) Co do obserwacji, to na pewno normalne ognisko tam z pewnością nie było.

    Dorzucam jeszcze dwa opisy z czeskich podań, kiedyś ci je już wysyłałem ale może i innym pokaże:

    1.
    'Usavsky wierch'
    Niedaleko Starego Sedliste leży gęsto zalesiony Usavsky wierch. Tam się kiedyś odegrała wielka bitwa a na tyłach góry było wtedy zagrzebanych wiele skarbów. Pewnego razu zaszedł w tamte miejsca myśliwy. Prawie nałożył sobie do fajki i szukał po kieszeniach ognia, gdy ujrzał kilka kroków przed sobą, gromadkę żażących się węgli.
    Podszedł bliżej, wybrał ogarek i włożył go do fajki. W tej chwili wyskoczył z gąszczu jeleń. Myśliwy zapomniał o paleniu, rozbiegł się za jeleniem i zastrzelił go. Kiedy jednak na drugi dzień rano szukał swej fajki, ujrzał że w miejscu węgielka, złoty pieniądz. Szybko wybrał się do miejsca, gdzie gromadkę węgli widział, ale po złotych monetach nie było już śladu. Złotą monetę więc zaniósł do swego pana von Heidlera, gdzie i ja ją także na własne oczy widziałem"
    W. Pfeiffer z Jablonce
    źródło: "Povesti z Cech" ("Podania z Czech") Josef Virgil Grohmann, ok. 1850r.

    2.
    'Na dukacie'
    Lasem u Plackova kroczyło czterech chłopów. Chcieli sobie zapalić ale nie mieli krzesadła. Rozglądnęli się i zauważyli ogień a obok niego kilku starców. Jeden z chłopów podbiegł do ognia i poprosił o węgielek. Starcy nie odpowiedzieli, i dlatego sam sobie jeden z węgielków do fajki zabrał, a później wrócił na swą drogę.
    Kiedy w domu już fajkę dopalił i chciał ją wyklepać, wypadł mu z niej dukat. Szybko pobiegł ze wszystkimi do ognia w lesie, ale już tam nic nie było. Od tego czasu mówi się na to miejsce "Na dukacie"
    źródło: http://humpolecko.humpolak.cz/humpolec-povesti.php?s=texty&pgg_pg=3

    Swoją drogą zachęcam do wrzucenia na google.translate tego linku i przeczytanie tych czeskich, niekiedy arcyciekawych relacji o zagadkowych istotach i zjawiskach, które się dochowały z dawnych czasów:
    http://humpolecko.humpolak.cz/humpolec-povesti.php

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za kolejne opisy, oczywiście w takie miejsca wcale nie zaszkodzi wziąść coś o czym wspominasz, mimo, że niektórzy z takich faktów kpią.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki, szkoda by było gdybyś gdzieś bez ochrony trafił, i nie mógł powrócić ;)
    Kpili i z innych faktów o których mówią podania, a relacje współczesne je potwierdziły, więc nie ma się co takim przejmować :) Trzymam palce ku kolejnym twoim odkryciom ciekawych relacji!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Jak się zdaje, ludzie zawsze będą powiązani siecią "niewidzialnych zależności", to pomiędzy innymi - powód - dla którego przyszedł Jezus Chrystus na Świat - by jawnie ostrzec, przed czynieniem Bliźnim (sobie nawzajem) krzywdy, wszelkiej Krzywdy, ale i nie tylko, aby 'byli, stali się Jednością w Wierze'.
      Ot taka dzisiejsza myśl mnie naszła!
      2. Żart poniższy z komentarzy z 17:59 7 września br. - o sposobach realizacji sondaży oglądalności w TVP - też miał sugerować, być może fakt, pewien fakt, z którego ludzie nie zdają sobie sprawy - mianowicie: być może powszechnej i dość namacalnej obecności tego "Czegoś Ulotnego, Nieziemskiego,z wszelkich Innych Bytów, a czasem Bytów stale Niewidzialnych" w sposobie funkcjonowania Współczesnej Cywilizacji - Cywilizacji Technicznej, mimo mnóstwa gadżetów techniczno-cywilizacyjnych.
      4. Dla mnie "wyłapanym schematem" działań pośród tych relacji, ale na tle.zachowań-kalki zachowań wtórnych-ludzkich - jest być może "piętno zachowań" i to niestety, lecz jednak, niemniej to pewne "piętno ludzkich zachowań!", jakie być może te akurat fakty, przekazy, legendy, w tym niewyjaśnione zdarzenia "z pogranicza" horyzontu poznawczego - w rezultacie wielu stuleci - odcisnęły - na młodej współczesnej lewicy polskiej. Ci - słowem - zamiast Biblii - skłonni raczej wierzyć - w fabularne opowieści trylogii Sapkowskiego, z "Krwią Elfów" - na czele. Czy w popularne skrzaty. Dziwne? Nieprawdaż?!
      5. Nawiasem 'Babka' chcąca zasugerować 'Jedno', czy 'Drugie' - jak w sposobie choćby wspomniamej realizacji ultra-'dokładnych' sondaży oglądalności programów w TVP, też należy do kolejnego "Schematu Zachowań - Ludzkich" - mianowocie: przynależności do takiego "Samo-Zadufanego Obłędnego Bractwa" - w sumie przeciwnego wszystkiemu, co dotychczas znamy, jako fakty spośród wiedzy oficjalnej Naszej Cywilizacji, a z drugiej strony - "Bractwa" - żyjącego być może w "ścisłej, spójnej symbiozie" z tym "Czymś Niewyjaśnionym" - i po znączązej części, co do charakteru "Wielce Diabolicznym" - co tu dużo mówić? Z ang. wszak: "elfish" - znaczy przecież po polsku - "elficzny" (przymiotnik / przydawka zdania), ale i także, o wiele częściej: "złowrogi", "diaboliczny", "skryty i ulotny i szkodliwy zarazem"

      Usuń
  5. 1.Witam! Słówko: "Mamoru007" - na swoim blogu (w tym - zdaje się, że jedynym takim, a zrealizowanym w technologii "Blogger") robi niedopuszczalny "kogel-mogel", wybuchowy mentalny "melanż", ba! - "koktail Mołotova" - potencjalnie!
    2. Takie odniosłem wrażenie. Pomijając samo pierwsze wrażenie, jak i autentyczność relacji (tego nie kwestionuję akurat!, nawet w zupełności, wcale!)
    3.Jednak - taka rozmaita wiedza wymaga w odbiorze zaszufladkowania, czy choćny pobieżnego kategoryzowania i ustrukturyzowania - ale w samym odbiorze "relacji, pojęć, kategorii" - po stronie czytelnika, a odbiorcy.
    4. Coraz bardziej skłaniam się do wniosku, widząc co rusz niezwykłe relacje Pana i pozostałych w Ufologii Krajowej,na stronach WWW, że mamy tu do czynienia z czymś autentycznym spośród zjawisk fizycznych, a mieszczących się w Nadbudowie Ogólnej Teorii Względności Einstein'a, którą jest: pewna Teoria Kałuży-Kleina, a odnośnie pięcio-wymiarowej jednak czaso-przestrzeni(!?)
    5. Zwłaszcza, że "osobiście" -przemawiają do mnie fakty, chyba dające się pogodzić z Rozszerzoną Teorią Kałuży Kleina, jako nadbudową OTW Einsteina, W stylu:
    A) błyskawiczne przemieszczania się Staków NOL-UFO, nawet w Atmosferze Ziemskiej - stawiającej przecież ZAWSZE opór aerodynamiczny wszelkim Obiektom(?!), czy też:
    B) niewytłumaczalne luki czasowe, a czasem przeskoki czasowe obserwatorów zjawisk w związku z wystąpieniem UFO-NOLów, a czasem dylatacje czasowe w "Ich Obserwacji",zagubienia, "zapętlenia" obserwatorów w znanym Im Terenie onserwacji,
    C) zjawiska o niesamowitym zasobniku/źródle (przenośnym, mobilnym, ulotnym) wydatkowanych energii, czy nawet:
    D) przenikanie się wzajemne przedmiotów, i ich częściowe zanikanie (nawet tworzenie się w górach, znoczach gór - "portali"/"okresowych przejść" pomiędzy rzeczywistościami..) na dziś tyle z przemyśleń
    Choć nie jestem fizykiem teoretykiem, to jednak Teoria Kałuży-Kleina w nadbudowie OTW Einsteina - najwięcej daje do myślenia, w związku z przekształceniami Lorenza, które w sprytny, zwięzły sposób w swoich pracach odn. OTW wykorzystał sam Einstein
    Niestety, tyle z mowy potocznej (nie mam na to matematycznych dowodów)(a i sama matematyka i w mniej ważkich zadaniach, u mnie, wykazuje, wykazywała, nadal luki rozwojowe - teoretycznie - tyle z obserwacji). Słowem, co dzisiaj werbalnie "zaobserwowane", może dałoby się uiściślić we wzorach, na papierze, za lat 5-7, albo i za lat 20ścia? (bez odbioru)(zwłaszcza, ciekawą teorią, lansuje się, tylko zwrócę uwagę, na pewien fakt: być może zapadającej się 5-cio-wymiarowej gwiazdy, a czarnej dziury, potencjalnie w równowadze swoich wewnętrznych sił - np. grawitacji? - generującą np. Naszą 4-ro wymiarową czaso-przestrzeń - widocznego Wszechświata)(ciekawe? Nieprawdaż?)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam, zgadzam sie z tym że informacje zawarte na moim blogu, mogą się wydawać czymś chaotycznym, ale zapewniam że wszystko tam wzajemnie sie uzupełnia. Jeśli ma Pan wytrwałość, to prosze przeczytać wszystkie tematy od najstarszych do najnowszych. Jest ich jakoś około sześciuset. Wiem że to dużo na przeczytanie, ale jeszcze więcej wymagało to wysiłku by to napisać ;) Znając wszystkie treści tego co mam na blogu, zobaczy Pan jak wszystko sie wzajemnie uzupelnia, i jak na zapleczu tego pozornego chaosu, jest porządek i zazębianie sie wszystkiego w różnych kierunkach - co też staram sie często pokazywać dając odnośniki w postaci linków do analogicznych tematów.
      Jeśli znajdzie Pan coś co by sobie tam zaprzeczało, chętnie to poprawie lub wyjaśnie - bo może w czymś nie ująłem czegoś wystarczająco jasno. Nie wiem, nie mam narazie takich głosów. Pozdrawiam i życze powodzenia w badaniach :)

      Usuń
    2. Bardzo wiele zdarzeń, które opisałem w mojej nowej ksiażce, są zbieżne z tyki, kóre opisuje Krzysiek na swoim blogu - mogę go szczerze polecić, jedynie mankamentem jest forma ich przeglądania, trudno do dziś mi sie przyzwyczaić, ale treść bardzo interesująca.

      Usuń
    3. Dziękuje Arek, i wzajemnie, wiele tego co znajduje sie w relacjach Czeskich i Słowackich, ma odbicie w twoich współczesnych badaniach. Po prostu wyłapywaniem schematów i motywów które sie powtarzają niezależnie od czasów, krajów i światopoglądów - trzymamy się rzeczywistości, jakkolwiek szokująca się ona może wydawać :)

      Usuń
    4. 1. Wielce "Szokujące" to może być, może być to, np.: "Kolejny niewypał Kurskiego. Tak chciał podnieść oglądalność...w TVP." - to żartem, lecz nawiasem, nie wiem, (to już poważniej) czy Ktoś tu kiedykolwiek spotkał się z sugestią - w jaki sposób robi się takie sondaże oglądalności programów np. TVP - z dokładnością do setek, dziesiątek widzów po całym Kraju. Ja spotkałem się z 'sugestią' pewnej 'Babki..'.
      2. Rozumiem, że to, co powyżej od Mamuru007, to pewne wytłumaczenie do części mojej wywodów odnoszących się do części zjawisk, o dominującej części ich przejawów, tak w zakresie fizycznym, jak i w zakresie.niematerialnym.

      Usuń
  6. Witam bardzo interesujące przemyślenia, niestety nie jestem fizykiem, i ciężko jest mi określić sie wobec przytoczonym Pana przemyśleń ? Oczywiście nie ulegga, że częśc NOL- jest zjawiskiem stricte fizycznym, ale najprawdopodobniej znacznie większa część, może mieć zupełnie inne źródło bardziej związane z naszą świadomością i psychiką.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ma rzeczywiście większość, czasem złoźonych zjawisk, czy serii zjawisk - podłoże niematerialne, jakby osadzone w psychice i w podświadomości. Lecz ten artykuł domyślnie "kładł nacisk", akurat tutaj, na niezwykłość "namacalnego fizycznie" - przez człowieka - świadka, np. "zimnego żaru z ogniska" i temu podobne, znienacka pojawiające się w relacjach dziwnych, bajecznie niezwykłych zdarzeń z opowieści ludowych - faktów - np. "ognie-a-wystygłe-dukaty". Nadto, nikt nie podejmie się na serio wyjaśniania części tych zjawisk w aspekcie duchowym, gdzie często tylko jeden pojedyńczy umysł - moźe potencjalnie tworzyć, jakby hologramy niby-faktów, niby-przedmiotów, zjaw, a i czasem nawet całych fragmentarycznych zamkniętych w sobie niby-rzeczywistości.
    Powtórzę, zresztą to, co trochę przeinacza i tezy stawiane przez futurologów. To będzie o "tym,że nic nie wiemy", jeśli tyczy się Nauki o Wszechświecie.
    Czyli, np. Cywilizacja Iwszego, IIgo, IIIciego stopnia, to moim zdaniem, (za jakieś miliony lat potencjalnego rozwoju ludzkości na Ziemii), w rozróźnieniu stopnia juź osiągniętego Jej zaawansowania, taka Cywikizacja, która powinna np. uzwględniać i także, a może i przede wszystkim - "skromny fakt" zaobserwowania choćby tylko jeden, jedyny raz - wystąpienia, w toku milionów lat historii życia na Ziemii - przypadku pojawienia się - nowego zupełnie gatunku zwierzęcia, lub rośliny. A dopiero następny etap ewolucji ludzkości mógłby polegać na "bezbłędnym naśladownictwu tego naturalnego Aktu Stworzenia", jeśli chodzi o następny, kolejny gatunek rośliny, czy zwierzęcia, a utworzony - z mocy myśli, czy nauki i myśli, jak i techniki ludzkiej.
    Jednym słowem "najpierw trzeba wsłuchać się w Naturę", a później działać w zgodzie z Nią. Niestety, to także, a powiedziane nieco innymi słowy, jakby truizm, czy frazes w stylu: "w rzeczywistości duchowości i niematerialnych oddziaływań - raczej zawsze będzie dominować tzw. WIEDZA OBJAWIONA".
    Dobrze raczej wiedzą o tym i Autorzy i awspół-Autorzy tego bloga. Czasem może i ograniczonością poznawczą swoich zmysłów - nie warto "ryzykować" wychodzić poza obręb ustalonego "z góry" horyzontu postrzegania zdarzeń i ich detali.

    OdpowiedzUsuń
  8. I to jest prawdziwy badacz, a nie tłumacz znający 146 języków i tylko strofujący innych ze swego jordanowskiego zamku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez przesady nie czuję się badaczem, ani nawet ufologiem szczerze... zamek jordanowski haaa dobre ;)))))

      Usuń

Napisz komentarz: