piątek, 9 lutego 2018

Wywiad z egzorcystką Wandą Prątnicką

Egzorcyści to bardzo interesująca problematyka, która zahacza o wiele aspektów, wiążących  się ze zjawiskami paranormalnymi. Pani Wanda Prątnicka, z wykształcenia psycholog  jest jedną z nielicznych w Polsce świecką egzorcystką, która  pomogła tysiącom osób, które nękały negatywne  byty. Jest autorką trzech książek o egzorcyzmach, prowadzi również wiele wykładów w Polsce i za granicą. Pani Wanda zgodziła się na wywiad ze mną, dzięki czemu, Czytelnicy mogą poznać kulisty jej pracy oraz opinie, które są niezwykle interesujące. 



1. Dlaczego została Pani egzorcystą, co było głównym asumptem 

Różne zdolności, które dzisiejszy świat nazywa parapsychicznymi, czy paranormalnymi miałam od urodzenia. Cała moja przygoda z egzorcyzmami zaczęła się to od tego, że w młodości mieszkałam w pobliżu rodziny, która bardzo cierpiała, ale nikt nie potrafił jej pomóc. Ludzie ci twierdzili, że potrzebują egzorcyzmu. Interesowała się tym cała dzielnica, ponieważ ci, jakże cierpiący, ludzie jeździli od kościoła do kościoła, a nawet do Watykanu, jednak wszędzie rozkładano bezradnie ręce i odsyłano ich z kwitkiem.
Zaczęłam dociekać przyczyny takiego stanu rzeczy. Okazało się, że w tamtych czasach nie było egzorcystów, w Polsce było ich zaledwie czterech. Sądziłam, że taki stan rzeczy związany był z ustrojem socjalistycznym, jednak po latach, po przeczytaniu książek naczelnego egzorcysty Watykanu – Gabriele Amortha zrozumiałam przyczynę. Pisał on, że w większości krajów Europy nie ma żadnego czynnego egzorcysty, a tylko w niektórych jest jeden, czy dwóch. Egzorcystką zostałam zatem bardziej z potrzeby chwili, a nie z wyboru. Gdy pomogłam tamtym ludziom, wkrótce zgłaszali się do mnie następni, a po nich następni na zasadzie – zadowolony człowiek opowiadał o mnie innym potrzebującym. Pomagam zatem w kwestii egzorcyzmów, odkąd pamiętam.

2. Czy Kościół spełnia oczekiwaną pomoc w kwestii opętanych osób, czy jest w tym przypadku monopolistą ?

To pytanie należy kierować do osoby, która korzystała z pomocy kościelnego egzorcysty. Jak wspomniałam, w Polsce nie było egzorcystów. Tuż przed śmiercią, być może pod wpływem mojej pierwszej książki „Opętani przez duchy – Egzorcyzmy w 21. stuleciu”, Jan Paweł II zaczął szkolić egzorcystów. Jak pisze Rzeczpospolita - „W ciągu ostatnich kilkunastu lat liczba polskich egzorcystów zwiększyła się z 4 do 120”. Ponieważ do tej pracy potrzebna jest nie tylko wiedza, ale również praktyka, wielu z wyszkolonych kościelnych egzorcystów wycofało się z wykonywania tej posługi. Według ks. Mariana Piątkowskiego, koordynatora posługi księży egzorcystów - „posługę egzorcysty spełnia w kraju ok. 55 kapłanów”.

3. Jak układa się Pani współpraca z duchownymi w kwestii egzorcyzmów, czy są jakieś zauważalne różnice.

W tej dziedzinie nie ma współpracy, każda ze stron pracuje, czy też pomaga na swój sposób. Różnicę można zauważyć nie tyle w sposobie samego wykonywania egzorcyzmu, co w specyfice duchów, które nawiedziły danego człowieka. Jeżeli duchem, który ma zostać odprowadzony był zagorzały katolik, to ksiądz raczej nie będzie miał problemu odprawić egzorcyzmy i go odprowadzić, bowiem duch wierzy w instytucję Kościoła i się jej poddaje. Sytuacja radykalnie się zmienia, gdy opętującym duchem jest zmarły, który w taki czy inny sposób zawiódł się na naukach kościoła lub był człowiekiem niewierzącym. Duch takiego typu będzie przeklinał Kościół i nie da się wypędzić z egzorcyzmowanego człowieka. To właśnie tacy ludzie zwracają się do mnie o pomoc narzekając, że byli już u wielu księży egzorcystów, a egzorcyzm nie pomógł.

4. Czytając Pani książkę ''Opętani przez duchy'' można zauważyć, iż wszelkie opętania i ataki na ludzi, wyjaśnia Pani złymi duchami, natomiast neguje stricte demonologiczne aspekty, których nie wykluczają, a nawet potwierdzają inni świeccy egzorcyści jak choćby Warrenowie w USA. 

Jestem egzorcystką, a Warrenowie byli demonologami, czyli badaczami zjawisk paranormalnych, co oczywiście stanowi diametralną różnicę. Co innego badać jakieś zjawisko, czyli się mu przyglądać i stwierdzać, że istnieje, a co innego egzorcyzmować i znać dokładny stan przed oczyszczeniem i po oczyszczeniu nawiedzonego. Tylko takie podejście daje gwarancję rozpoznania, czy problemem był demon, czy duch zmarłej osoby. We wszystkich przypadkach, których było wiele tysięcy, nawet przy tych, które z początku wydawały się być związane z aspektami demonologicznymi, końcem końców okazywało się, że nawiedzonego opętały nie demony, a duchy, które z takich czy innych przyczyn miały nierozwiązane sprawy z nawiedzonym człowiekiem. Mogła to być złość, nienawiść, chęć zemsty ze względu np. na źle rozdysponowany spadek, itp.
Mimo że małżeństwo Warrenów z USA napisało wiele książek opisując widoczne przypadki nawiedzeń, na podstawie których nakręcano filmy, to jednak Perry DeAngelis i Steven Novella zbadali dowody Warrenów i przedstawiali je jako zwykłe „kadzenie” na potrzeby książek, a śledczy Joe Nickell i Ben Radford doszli do wniosku, że bardziej znane nawiedzenia, takie jak np. Amityville i Snedekerowie, nie miały miejsca i zostały wymyślone. Nie mnie tu oczywiście sądzić… 

5. Czy podobnie jak Państwo Warrenowie dzieli Pani złe duchy na duchy ludzkie i pozaludzkie - czyli należące do demonów. 

Jak już powiedziałam wyżej Państwo Warrenowie badali zjawiska nawiedzenia, czyli wyłącznie się im przyglądali, co oznacza że rozpoznawali stan występujący przy nawiedzeniu i nic poza tym. Ja natomiast badam stan przy nawiedzeniu i gdy nawiedzenia już nie ma. Jestem psychologiem i przy nawiedzeniu staram się ustalić, kto jest nawiedzającym duchem. Jeżeli wiemy, że dla przykładu „złośliwym duchem” jest zmarła żona, zaniepokojona nowym związkiem swojego żyjącego jeszcze męża, to nawet gdy takie nawiedzenie będzie sprawiało pozory demonicznego, wiem jak z nim postępować. Trzeba w takim przypadku przede wszystkim wielkiej dozy zrozumienia dla żony, co pociąga za sobą konieczność przeprowadzenia jej psychoterapii wyglądającej właściwie identycznie, jak u ludzi żywych. Podczas psychoterapii oznaki, czy pozory „wpływu demonicznego” stają się coraz słabsze, a wraz z odejściem ducha ustają całkowicie. 

6. Jaka jest skala ataków złych duchów w Polsce i jak wiele osób potrzebuje pomocy. 

Ja nie zauważyłam ani wzrostu ani spadku liczby nawiedzeń, nagłówki pojawiające się w prasie mówią same za siebie. Liczba zniewoleń i opętań rośnie. W kolejce do egzorcystów trzeba czekać nawet kilka tygodni”. „Do egzorcystów ustawiają się kolejki - Gazetakrakowska.pl " „Księża egzorcyści mają w Polsce pełne ręce roboty”. 

7. Jak rozpoznać pierwsze ''objawy'', że z daną osobą dzieje się coś niepokojącego nie chodzi tutaj o jego stan psychiczny.

U różnych ludzi objawy są różne, ale mówiąc ogólnie, na problemy spowodowane przez duchy żadne doraźne lekarstwa, zabiegi, czy terapie nie pomagają. Do najczęściej spotykanych należą bóle głowy i/lub żołądka czasami połączone z wymiotami, uczucie zimna, wybudzanie w nocy, uczucie bycia obserwowanym, dotykanym, natrętne myśli, zaburzenie widzenia lub podwójne widzenie. Są to objawy występujące, gdy duch się jeszcze nie usadowił w ciele fizycznym. Gdy w nią wniknie te ostre objawy mijają, a pojawiają się nowe. Na mojej stronie zamieszczona jest lista obejmująca kilkadziesiąt symptomów wskazujących na nawiedzenie.

8 Czy na opętanie jest narażony człowiek parający się okultyzmem, przywoływaniem demonów, wywoływanie duchów itp.

Ludzi, których Pan wymienił można porównać do saperów, kaskaderów czy innych śmiałków, którzy w każdej chwili wykonywania swojej pracy narażeni są na niebezpieczeństwo. Ich bezpieczeństwo zależy nie tylko od ich wiedzy, umiejętności ale i w dużej mierze od szczęścia. Czasami latami nic im nie dzieje, ale za to całe „zło” (ja wolę słowo konsekwencja) spada na ich najbliższych. Jednak prędzej czy później wspomniane „zło” dopadnie ich osobiście. Iluż to ludzi posiadających pewien dar związany ze zjawiskami paranormalnymi, nawet tych znanych, o których czytywało się w gazetach, czy widziało w telewizji leży dzisiaj jak warzywa w szpitalach psychiatrycznych. Wiedza o takich przypadkach przychodzi do mnie pośrednio od ich najbliższych, którzy szukają u mnie pomocy, jako ostatniej deski ratunku. Czasami już nic dla nich nie można zrobić, bo jak można pomóc, gdy ktoś na sianie bawił się zapałkami, a cały dobytek spłonął. Najgorsze jest to, że takie zachowania naśladują ludzie zupełnie nieświadomi niebezpieczeństwa. Wiele takich przypadków opisałam w swej pierwszej książce – „Opętani przez duchy”. Bardzo wielu ludzi nie kojarzy swoich problemów z wywoływanymi wcześniej duchami, zajmowaniem się czarną magią, czy jakąś dziedziną okultyzmu, do której jeszcze nie dorośli duchowo. 

9. Zapewne słyszała Pani o zjawisku UFO, czy nie sądzi Pani iż niektóre istoty i ich przekazy, mogą być pochodzenia duchowego, a ich przekazy celowo wprowadzające w błąd człowieka o czym boją się mówić badacze tego zjawiska ?

Zanany jest mi oczywiście fenomen UFO, jednak ta tematyka nigdy mnie nie interesowała, stąd nie mogę się fachowo wypowiadać. 

10. Zdaniem Pani złe duchy mogą manifestować się jako istoty zmiennokształtne o wielu maskach i obliczach ?

Duchy mogą się manifestować pod każdą postacią. Ma to miejsce zawsze wtedy, gdy duch chce manipulować człowiekiem. Wtedy, znając myśli swojej ofiary dopasowuje się do jej potrzeb. Na początku spełnia jej pragnienia, do momentu kiedy osiągnie swój cel, czyli zawładnie człowiekiem.

11. Czy oprócz złych duchów w swojej pracy spotkała Pani duchy, które niosły pomoc z zaświatów

Oczywiście istnieją Wyższe Duchy, (kościół nadał im nazwę Aniołów Stróżów), które bez przerwy niosą pomoc potrzebującym. Oferowana jest ona każdemu człowiekowi i otrzymać mógłby ją każdy, ale nie każdy człowiek jest gotowy na jej przyjęcie i tylko dlatego z niej nie korzysta. Takie działania odbywają się anonimowo, człowiek otrzymuje pomoc, ale nie widzi, nie słyszy, ani nie czuje Darczyńcy. Kiedy jest go stanie zobaczyć, usłyszeć lub poczuć to jest to wskazówką na to, że znajdować się może w niebezpieczeństwie. Znam bowiem bardzo wiele przypadków, kiedy to zwykłe duchy podszywały się pod Duchy Wyższe wmawiając człowiekowi, że są w stanie udzielić pomocy. Kiedy człowiek się na nie otworzy najczęściej dochodzi do nawiedzenia. Ma to nierzadko miejsce wtedy, kiedy człowiek spragniony jest osiągnięcia swoich celów za wszelką cenę, nawet za cenę zniewolenia.

12. Miała Pani przypadki związane z duchownymi, którzy byli atakowani przez złe duchy i jakie są ich opinie.

Dawniej, kiedy nie było jeszcze księży egzorcystów zgłaszało się do mnie bardzo wielu duchownych, zakonników i zakonnic. Od kiedy Jan Paweł II zaczął szkolić egzorcystów zgłoszeń tych jest mało, a jeżeli są to duchowni, chcą ukryć przede mną ten fakt. Takie nawiedzenia nie różnią się niczym od opętania każdego innego człowieka.

13. Jaki w Pani karierze był najbardziej ciężki przypadek związany ze złymi duchami.

Wszystkie przypadki nawiedzenia, bez względu na to kto jest duchem, odbierane są przez nawiedzonego, jakby pochodziły one od „złych duchów”. Powodem takiego stanu rzeczy jest brak, lub niski stan świadomości zarówno ducha, jak i nawiedzonego. Osoba nawiedzona nie jest świadoma tego, że sama jest przyczyną własnego nieszczęścia. Zapomniała już, że gdy umierał jej najbliższy, rozpaczała za nim, wołała wewnątrz lub w niebogłosy „zostań, nie odchodź, jak ja będę żyć bez ciebie, jak sobie poradzę!”. I tak oto dusza owego ukochanego zmarłego została przy niej. Z czasem duch zapomina, że już nie żyje, potrzebuje do życia energii i zaczyna szukać dla siebie ratunku. Nie szuka go wśród obcych ludzi, tylko wśród najbliższych, najczęściej oczekuje pomocy od człowieka, który ją zatrzymał po tej stronie kurtyny śmierci.
Z czasem połączenie to robi się coraz bliższe i duch nawiedza osobę, która go zatrzymała stając się dla niej owym „złym duchem”. Jednak „złym” tylko dlatego, że ciało człowieka przeznaczone jest dla jednej duszy. Gdy są w nim inne duchy, to zabierają energię życiową, a poza tym każdy z duch chce robić coś innego. Osoba nawiedzona odbiera wtedy własne myśli i myśli opętujących duchów. Nierzadko zaczyna podejrzewać siebie o postradanie zmysłów.
Gdy chce poczynić coś konstruktywnego bezwiednie robi zupełnie coś innego, bo są w niej istoty się temu sprzeciwiające (każda dusza ma inny plan na życie). Osoba nawiedzona nie ma świadomości tego, że jej ukochana babcia, mama, tata, czyli ktoś bliski, jako duch w danej chwili chce robić zupełnie coś innego. To tak jak za życia – jeden chce spać, inny się bawić, czy pracować. Jeden chce skręcić na ulicy w lewo, a drugi pójść prosto. Nawiedzony człowiek nierzadko nie potrafi tego znieść, sięga po leki stymulujące nastrój, psychotropy lub używki. Tym samym wycofuje się z życia, a wystarczyłoby odprowadzić ducha, który sprawia tyle problemów.
Oczywiście zdarzają się też przypadki, gdy człowieka nawiedzają złośliwe duchy, kiedy duch zostaje tylko po to, by się na swojej ofierze zemścić. Jest tak prawie zawsze w przypadku nierozwiązanych spraw z ludźmi, z którymi byliśmy w konflikcie. Jednak i taką sytuację można prędzej czy później naprawić.
Tam, gdzie jest podniesiona świadomość nigdy nie dochodzi do pozostania ducha, ani do nawiedzenia.

14. Czy tzw. wizyty cieniowych postaci lub ''sypialnianych gości'', które widywane są w nocy po przebudzeniu wg. Pani słusznie są wiązane z ''kosmitami'' czy mają podłoże strice związane z duchami i tutaj należy szukać ich wyjaśnienia ? 

W mojej praktyce wszystkie tego typu wizyty związane były z duchami. Nawet jeżeli nawiedzony w pierwszej chwili twierdził, że jego problemy pochodzą od „implantów kosmitów”, samych „kosmitów”, czy innych istot, to później okazywało się zawsze, że przyczyną był duch bliskiej osoby, która przegapiła własną śmierć i myśląc, że nadal żyje wróciła do życia jakie prowadziła do tej pory, kiedy jeszcze żyła fizycznie.
Czasami jej obecność da się odczuć tylko w sypialni. Wtedy ducha takiego odbieramy jako zmorę, a on przecież zwyczajnie kładzie się do własnego łóżka (w przypadku małżonków), chce z nami rozmawiać, czy uprawiać seks.
Często ducha takiego odczuwa się w całym domu – włączają się i wyłączają światła, radio, telewizor, gaz, prysznic, słyszymy odgłosy kroków, skrzypienie podłogi, przesuwanie sprzętów, otwieranie drzwi itd.
Bywają również jednostkowe wizyty związane ze śmiercią kogoś, z kim za życia byliśmy bliżej związani. Nierzadko mają  one miejsce tuż przed jego śmiercią lub krótko po, kiedy to dusza  umierającego człowieka przychodzi do nas, by się pożegnać, czy też podzielić wiadomością, że śmierci nie ma. Mimo, że porzuciła ciało fizyczne  chce przekazać wiadomość,  że ma się dobrze itp.

15. Jak dużo osób, korzysta z Pani pomocy czy dotyczy to również dzieci.

Codziennie zgłaszają się do mnie potrzebujący o pomoc – dla siebie, swoich bliskich w tym również dla dzieci w przeróżnym wieku. Bywa, że zgłaszają się do mnie  nawet same dzieci w wieku szkolnym,  np.10-cio, 11-to latkowie, proszący o pomoc dla siebie, rówieśników,  czy swoich rodziców.

Dziękuję za rozmowę.


7 komentarzy:

  1. Ciekawy wywiad Panie Arkadiuszu, na marginesie dodam, że Warren nie był egzorcystą, ale również skutecznie odprowadzał duchy. Pani Prątnicka w tym wypadku nie posiada pełnej racji. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ma Pan rację posiadam książkę Britlle Gerald - Warren Ed, Warren Lorraine Demonolodzy, w której rzeczywiście Ed wykonywał pewne obrządki, druga rzecz to sprawa Amityville, która jednak jest wiarygodna chociaż zupełnie inna niż ukazana w filmie, tutaj mam inne refleksje w tej kwestii niż Pani Prątnicka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Obawiam się że duchy które ta Pani uwalnia, też nie mówią kim na prawdę są. Podszywanie się po duchy ludzi zmarłych to lipa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapewne w dużej części tak może być, ale są pewne fakty, mówiące jednak o pozytywnych wieściach za światów choćby na przykładzie książek François Brune, który wykazał wieloletni dialog z członkami zmarłej rodziny i nie widać tam było kłamstwa, zwodniczości itp... dla mnie to bardzo wymowne przykłady, chociaż sam Brune podchodził z początku do tego dość ostrożnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przestroga, po lekturze Sci-fi opowieści, trylogii różnych -
    Assimova, tzw. "soul imprinting" - "odcisk, formy, postaci, wspomnień duszy" - robione przez demony - istnieje w rzeczywistości. Nic to.

    OdpowiedzUsuń
  6. Tym sposobem duchy wmawiają ludziom że dusza jest nieśmiertelna. To bardzo stary pogański pogląd od nich wzięty. Nawet KK na tym żeruje.
    "Nie będzie przebywał duch mój w człowieku na zawsze, gdyż jest on tylko ciałem." Gen. 6. 3. Oraz " Dusza która grzeszy ta umrze." Ezech. 18. 4. " z PROCHU POWSTAŁEŚ I W PROCH SIĘ OBRÓCISZ. To znane każdemu zdanie. Ta Pani kiedy jej pasuje, potrafi zacytować wersety z Biblii, ale przyznaje zarazem, że wierzy w jakiegoś uniwersalnego boga, o nieokreślonym pochodzeniu. To się nie da ze sobą pogodzić. Ona lansuje nauki pogańskie pochodzące od demonów, bo to one jej mówią że są duszami ludzi zmarłych, co jest kłamstwem. Człowiek nie składa się z ciała i duszy, tylko jest jak mówi ST. "Duszą żyjącą", czyli prochem ożywionym duchem bożym. Kaznodzieja Salomon mówi jasno, że po śmierci człowiek nie ma kontaktu ze światem żywych, traci świadomość, zasypia. Śmierć to śmierć, a nie jakieś mrzonki demoniczne. Dla mnie to wielce podejrzana osoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zupełnie inaczej postrzegam ten aspekt, że po śmierci człowiek nie ma kontaktu ze światem żywym, jest tyle dowodów w tej materii, że ciężko przejść do tego obojętnie. Badania wykazują, że człowiek nawet ba zwierzęta po śmierci nie tracą świadomości wręcz przeciwnie jeszcze raz powołuję sie tutaj na badania F. Brune, który został niemal zlinczowany przez KK, no ale KK to instytucja manipulowania ludźmi nic dziwnego. Co do Pani Prątnickiej są różne opinie, jednak nie ulega wątpliwości,że zdołała pomóc wielu osobą, a niestety jak wspomina w swojej książce duchowni często odwracali się od potrzebujących znam takie fakty osobiście również od innych osób, które potrzebowały ''egzorcyzmu'', to duchowny odsyłał ich to psychologa, lub zamykali drzwi. Oczywiście nie do końca się z nią zgadzam w kwestii Boga, a nawet negowaniem przez nią demonów.

      Usuń

Napisz komentarz: