piątek, 8 maja 2015

Bliskie Spotkania z UFO w Starych Juchach 2001.

Poniższy artykuł może być znany niektórym Czytelnikom za sprawą magazynu UFO w którym opisałem   zdarzenia jakie miały miejsce na Mazurach w okolicy miejscowości Stare Juchy do jakich doszło w marcu 2001 roku. W trakcie serii obserwacji UFO  które można z pewnością zaliczyć do bliskich spotkań wystąpiła interakcja ''zjawiska'' na zwierzęta oraz elektronikę. Zapoznając się z poniższym raportem można zadać pytanie czy doszło tam w następstwie do Bliskiego Spotkania III Stopnia ? Pewne okoliczności mogą tą opinię potwierdzać.




Spośród wielu napływających obserwacji UFO z terenu Polski, stosunkowo rzadko docierają do ufologów obserwacje UFO z obszaru Mazur. Podobna sytuacja panowała do niedawna na Podkarpaciu, gdzie  sporadycznie notowano obserwację UFO. Od roku 1998 sytuacja uległa zasadniczej poprawie, kiedy to zacząłem  aktywnie badać i dokumentować obserwacje UFO w terenie, reklamując przy tym, swoją działalność ufologiczną w lokalnych gazetach i innych formach medialnych, czego efektem są napływające obserwacje UFO z terenu Podkarpacia jak również z całej Polski. W niniejszym artykule chciałbym przedstawić Czytelnikom zdarzenie, jakie  miało miejsce na terenie Mazur a dokładnie w Starych Juchach. Jest ono niewątpliwie niezwykle ciekawe, i interesujące ze względu na swój przebieg i charakter obserwacji. Informację o tym zdarzeniu otrzymałem  telefonicznie w styczniu 2003 roku,  od pani Eli (jest to fikcyjne imię, tylko dla potrzeb artykułu, ponieważ świadek zastrzegła całkowitą anonimowość), która po przeczytaniu mojego artykułu w UFO nr. 53 z 2003 roku, postanowiła opowiedzieć  swoją niewiarygodną historię, której była świadkiem. Postanowiłem nie ujawniać żadnych szczegółów dotyczących osoby świadka, ponieważ piastuje ona bardzo wysokie  i odpowiedzialne stanowisko w pracy. Z reguły nigdy nie  ujawniam  nazwisk świadków nawet wtedy, kiedy zgadzają się na to osobiście. Duża odległość z Ropczyc, w miejsce obserwacji  nie pozwoliła na wyjazd i osobiste  przeprowadzenie dokładnej rejestrację na miejscu zdarzenia, pozostały więc jedynie  rozmowy telefoniczne, korespondencja listowna, oraz internetowa, które wniosły bardzo szczegółowe i istotne fakty do obserwacji. Dzięki pani Eli, możemy zobaczyć ponadto, zdjęcia miejsc, w których dokonano niezwykłych obserwacji. Świadków poniższej obserwacji było pięcioro w tym dwojga obcokrajowców narodowości Ukraińskiej,  wykonujących prace w domu pani Eli.

Przyjrzyjmy się zatem obserwacji, jaka została opisana w skrócie, przez świadka w liście:


''W pierwszą niedzielę po 8 marca  2001 roku(prawdopodobnie był to 11marzec) wieczorem około godziny 19-19:30, oglądałam jakiś dziennik, usłyszałam stuk w gołać dachu od strony jeziora. Dach jest pokryty blachodachówką. Hałas ten spowodował natychmiastową reakcję ze strony psów (dwa małe w domu)  i kilka dużych  na zewnątrz gwałtowne szczekanie i wycie. Ponieważ psy nie przestawały po około 5 minutach wyszłam na jeden taras, nic nie zauważyłam, a później na taras wejściowy. Zapaliłam światło i zauważyłam że jeden z psów skacze w górę na środku podwórka i szczeka w kierunku kępy drzew i zauważyłam dwa reflektory tuż nad czubkami drzew. Światło było bardzo intensywne, żółte fosforyzujące. Reflektory były ustawione równolegle-poziomo jak w helikopterze. I to była moja pierwsza myśl, że to sąsiad, który odwiedza swoją posiadłość po drugiej stronie jeziora, zawsze helikopterem. Dlatego odruchowo spojrzałam na druga stronę jeziora i wtedy zauważyłam drugi pojazd a raczej pierwszy pojazd ‘’matkę’’ bardzo duży: wydzielał delikatną niebieską poświatę, znajdował się nad taflą jeziora. Mały pojazd wisiał tuż nad drzewami i nie powodował żadnego ruchu drobnych przecież wierzchnich gałęzi. Nie wydawały żadnych dźwięków. Natychmiast pobiegłam do domu i zadzwoniłam do męża, który właśnie wrócił z Mazur do Józefowa. Opowiedziałam mu co widzę i mąż kazał mi natychmiast wołać świadków. Jedynymi świadkami była para Ukraińców zatrudnionych wtedy u nas. Lidia i Józef. Tak że oni byli świadkami prawie od początku. W międzyczasie ubrałam się, wzięłam drugą słuchawkę telefoniczną ( bo mąż chciał rozmawiać również z nimi ) i na zmianę relacjonowaliśmy mu co widzimy. Wzięłam również lornetkę. Naszych relacji w Józefowie wysłuchiwał mąż z żoną. Pojazdy bardzo wolno przemieszczały się w stronę końca jeziora. ''Mały'' widoczne tylko reflektory poruszał się poziomo i pionowo spokojnie bez zrywów. Wypuszczał okresowo snop światła żółtego ( tak jak nasze helikoptery) pionowo na ziemię. ''Mały’’ poruszał się nad ziemią a duży sunął nad taflę jeziora. Wtedy mąż kazał mi dawać znaki latarką. Poszłam po latarkę bardzo silną i zaczęłam wysyłać różne przerywane sygnały – koło, trójkąt, krzyż, mruganie. To chyba spowodowało że zawróciły oba i sunęły w naszą stronę. Duży zbliżał się po tafli jeziora dotarł do wysokiej kępy drzew, uniósł się nad nią i wisiał tam około 15-20 minut. Wtedy mogliśmy go dokładnie obejrzeć – był okrągły w kształcie tortu, jakby miskę nałożyć na talerz. Tę ''miskę'' stanowiły wysokie okna około dwóch pięter, ''talerz'' i przerwy miedzy oknami były metaliczne, srebrzyste. Okien z naszej strony było sześć pełnych i po połówce na skraju czyli siedem. Należy domniemywać z okrągłego kształtu, że było ich w sumie 14 ( sześć z każdej strony i połówki na skraju ). W górnej części zewnętrznych okien tuz pod sufitem były widoczne dwie czerwone lampki, światło pulsujące. Kształt był płynny żadnych występów na pojeździe. W części środkowej metalicznej podstawy znajdował się krąg  lamp emitujących blado niebieskie światło. Takie samo bladoniebieskie światło wychodziło z okien. W środku pojazdu poza czerwonymi lampkami nic nie było widać. Powrót tych pojazdów wywołał nasze przerażenie. Mały pojazd w odległości około 40 i później 30 metrów wypuścił z drugiej strony (nie z tej gdzie poprzednio wypuszczał wąski snop penetrując ziemię) Szeroki snop światła żółtego z kontrastującą czarną dziurą około 1,5 –2 metrów wysokości w kształcie ‘’dziurki od klucza’’. Stało się to dwukrotnie i doprowadziło do ucieczki Józefa z tarasu do domu. W tym czasie sąsiedzi zaczęli wjeżdżać na nasza górkę – widoczne światła samochodu. Przerwałam obserwację i zajęłam się szukaniem pilota do bramy i wpuszczeniem ich na działkę. Pojazdy zaczęły się oddalać w kierunku końca jeziora. Duży podniósł się i opuścił po drugiej stronie lasu, a mały cały czas się poruszał w oddali do około 22:00’’.


Wszystko  wskazuje na to, że zaobserwowano dwa obiekty UFO z dość bliskiej odległości, która pozwoliła na zauważenie bardzo istotnych elementów i szczegółów, w wyglądzie szczególnie największego obiektu. Zdarzenie to jest o tyle interesujące ponieważ doszło tam do obserwacji począwszy od NL a skończywszy na CE-3, właśnie tym ostatnim przypadkiem zajmę się w dalszej części artykułu ponieważ nie wiadomo czy rzeczywiście chodziło o obserwację istoty, czy też nie ? Przebieg zdarzenia rozpoczyna się dość prozaicznym uderzeniem ‘’czegoś’’ w blachę dachu , powodując  natychmiastową reakcję psów znajdujących się na podwórzu domu, które rozpoczęły  przeraźliwe szczekanie, stawiając  tym samym na równe nogi  świadka. Jak wiemy z wcześniejszego opisu, po wyjściu na taras domu pani Ela zauważyła w kierunku północno-wschodnim, tuż nad wierzchołkami  drzew, które oddalone są od domu około 30 metrów dwa jasne okrągłe światła w kształcie kul, które usytuowane były poziomo. Każde ze  świateł miało średnicę około 0,5 metra i było rażące w oczy. Obydwa światła, najwyraźniej należały do jednego większego obiektu, który  był niewidoczny.  Oddalone były od siebie około 3-4 metrów, co może sugerować minimalną rozpiętość poziomą obiektu. 

Zdjęcie wykonane w miejscu obserwacji dwóch świateł ilustrujące rekonstrukcję obserwacji.

Obiekt unosił się na wysokości od 10 do 20 metrów nad ziemią i poruszały się  w górę oraz na boki. Właśnie te ruchy sugerowały że obydwa  światła muszą należeć, do jakiegoś większego obiektu , który w warunkach nocnych był niewidoczny, lub posiadał ciemną powierzchnię, co jest dość charakterystyczne dla UFO. Można przypuszczać iż ''dziwne'' uderzenie o blachę dachu, oraz ujadanie psów było najprawdopodobniej momentem w którym pojawiło się UFO, lub przybliżyło na bardzo bliską odległość, domu wywołując tym samym niepokój  psów . Jak wspomniała pani Ela po wyjściu z domu zdziwił ją widok jednego z psów który szczekając skakał do góry, w stronę gdzie tkwiły dziwne światła. Być może dźwięk, usłyszany przez świadka, mógł mieć również związek z widocznymi światłami ? Jak wiadomo obiekt ten emitował silne wiązki jasnego  światła, które mogło zostać skierowane w kierunku dachu domu? Oczywiście są to tylko spekulacje nie poparte żadnymi dowodami, w postaci  relacji świadków, którzy by to widzieli ? Obiekt  cały czas tkwił w tej samej odległości, wypuszczając co jakiś czas  w kierunku ziemi, wąski promień, jasno-żółtego światła, jakby czegoś szukając ? Jak się niebawem okazało nie był to tylko jeden obiekt . W kierunku ogromnego jeziora Łaśmiady unosił się kolejny obiekt bardzo dużych rozmiarów.

 Rysunek świadka przedstawiający mniejszy obiekt i jego promień.


Warto dodać iż jezioro w tym dniu nie było skute lodem, jest to o tyle ważna informacja ponieważ gdyby było odwrotnie, to w miejscu gdzie unosił się obiekt, mogły pozostać  tzw. kręgi w tym przypadku ''wycięte’’ w lodzie. Tego typu przypadki zaobserwowano m.in. w Szwecji, Ukrainie, czy USA. NOL według pani Eli oddalony był ponad 200 metrów w kierunku północno-wschodnim zawisając około 2 metrów nad jeziorem. Obydwa obiekty zaczęły się bardzo pomału i stopniowo oddalać, wówczas świadek, powiadomiła o tym fakcie dwojga Ukraińców, oraz  zatelefonowała do swojego męża aby podzielić się z nim, swoimi wrażeniami, tym bardziej że oprócz niej to samo obserwowali jej znajomi Ukraińcy. Wymieniający spostrzeżenia mąż pani Eli zarówno z żoną jak i parą Ukraińców, zaproponował swojej żonie aby ta wzięła latarkę i dawała sygnały świetlne w kierunku oddalających się dwóch obiektów. Najwyraźniej to mogło być powodem powrotu obu NOL-i w kierunku świadków. Obydwa obiekty przybliżały się powoli i systematycznie, stając po pewnym czasie w miejscu. Szczekające dotąd psy pochowały się ze strachu wchodząc do swoich bud. Największy obiekt zawisł około 100 metrów dalej, za pobliskimi drzewami, natomiast drugi znajdował się w kierunku pierwszego zauważenia w odległości około 40 metrów. Powolne przybliżanie się NOL-i spowodowało bardzo silne odczucia lękowe u świadków czemu się nie ma co dziwić, ponieważ w zasadzie nie mieli oni pojęcia co ich może czekać za chwilę ? Z odległości około 100 metrów świadkowie wręcz podziwiali niezwykły obiekt który tkwił nieruchomo około 30 metrów nad ziemią, nie wydając przy tym żadnego dźwięku. Według pani Eli obiekt był okrągłego kształtu w którym dolna i górna część była zupełnie płaska. Najbardziej uderzająca w jego wyglądzie była wysokość która była porównywalna z wysokością trzy piętrowego budynku wykonanego w przedwojennym budownictwie.

Obiekt obserwowany nad jeziorem - rysunek świadka

 
Dalsza moja korespondencja ze świadkiem pozwoliła ostatecznie ustalić iż wysokość obiektu wynosiła około 9 metrów, natomiast średnica około 25-30  metrów ! Sam wygląd był bardzo interesujący, ponieważ na całej  powierzchni NOL-a widoczne były jakby ogromne ''okna'', które mogły mieć przy tej wysokości obiektu około 7-8 metrów. Widoczne okna były w biało-szarym matowym kolorze, z których emanowało bladoniebieskie światło otaczające cały obiekt. Z kierunku z którego obserwowali świadkowie obiekt widocznych było sześć ''okien'' i na skraju obiektu po dwie połówki, co w sumie może sugerować całkowitą liczbę ‘’okien’’ przy uwzględnieniu okrągłego kształtu obiektu na 14 ‘’okien’’. Pomiędzy każdym ‘’oknem’’ widoczne były przerwy w kolorze metaliczno-srebrzystym,  oddzielającym każde z ''okien''.  Doskonała pamięć i spostrzegawczość pani Eli pozwoliły przybliżyć nam wygląd przerw pomiędzy ''oknami'', które charakteryzowały się półokrągłymi zakończeniami w części górnej (patrz rysunek) poza tym w  dwóch ''oknach'' widoczne były dwa czerwone pulsujące światła, usytuowane w narożnikach ‘’okien’’. Jak wiadomo NOL unosił się na wysokości około 30 metrów nad ziemią, co pozwoliło również dostrzec spód obiektu. W środkowej części, która miała również metaliczny kolor znajdowały się jasnoniebieskie światła tworzące sobą okrąg. Światła  emanowały niewielką bladoniebieska poświatą, i znajdowały się jedno koło drugiego bez widocznych pomiędzy nimi przerw. 



Zdjęcie wykonane z miejsca obserwacji z naniesieniem obserwowanego obiektu, który poruszał się od prawej strony jeziora. Wówczas obiekt znajdował się najbliżej świadków.

W tym samym czasie świadkowie obserwowali równocześnie drugi obiekt, na którym widoczne były jedynie dwa duże jasne światła. W pewnej chwili z prawej strony obiektu wystrzelił żółty promień światła, który uformował na ziemi okrąg o średnicy od 1 do 2 metrów, w którym pojawiło się coś czarnego, co  według pani Eli przypominało ''dziurkę od klucza''. Według świadka była to jakby ''dziura'' ciemnego koloru, kontrastująca  w promieniu żółtego światła, która mogła mieć od 1,5 do 2 metrów wysokości. Czy w tym wypadku mogło chodzić o istotę ? Osobiście pani Ela nigdy podczas rozmów ze mną nie twierdziła że może chodzić o ''kosmitę''. No więc co to było ? Z rysunku i opisu wykonanego przez świadka wynika iż identyczne postacie  pojawiają się często podczas nocnych kontaktów bedroom visitors.


Ich podobieństwo  jest bardzo, do siebie uderzające, ja sam posiadam w swoim archiwum kilka relacji bedroom visitors, które z wyglądu przypominają ''coś'' co widziała pani Ela. Identyczny wygląd bedroom visitors narysowała świadek z Wilkowej, która przeżyła  CE-3 w 1997 roku. Z opisu i rysunku świadka wynikało że widoczna była postać okryta ciemną ''peleryną'', opis tego przypadku przedstawiłem w UFO nr. 52 z 2002 roku, proszę więc porównać podobieństw obu postaci. W badaniu zjawiska UFO wiele zależy od subiektywnej oceny samego badacza, jeśli dany przypadek rejestruje tylko jeden ufolog. To od niego zależy czy dane zdarzenie zostanie zaliczone do CE-3, czy tylko jak w powyższym przypadku jedynie do CE-1, ponieważ obiekt znajdował się w odległości około 40 metrów.   Osobiście jednak uważam, biorąc pod uwagę wiele innych podobnych przypadków, oraz wygląd  obserwowanych istot  szczególnie chodzi mi o bedroom visitors, iż  powyższe zdarzenie można wstępnie zarejestrować jako CE-3 !

Jak wynika z relacji świadka postać pojawiła się dwukrotnie w momencie wyemitowania snopu żółtego światła - ale z prawej strony obiektu ! Jest to ważny szczegół, ponieważ obiekt wcześniej również wypuszczał wiązki  światła ale zawsze z lewej strony obiektu. Wygląda na to że charakter i przeznaczenie obu świetlistych promieni, był uzależnione od sytuacji, promień emitowany z lewej strony można porównać do rodzaju ''szperacza'', w jakie są zaopatrzone nasze helikoptery, natomiast promień emitowany po prawej stronie miał zupełnie inne zadanie, mógł służyć jako rodzaj teleportacji do przenoszenia istot z góry na dół ? Nie jest to bynajmniej mój wymysł, wyssany z filmów fantastycznych. Istnieje bardzo wiele relacji w których świadkowie opisują podobny promień, który służy do wciągania na ''pokład'' UFO ludzi a także ufonautów ! Jedno jest pewne, promienie tego typu nie są zwyczajnym światłem na jaki wygląda ich zewnętrzny wygląd.

Obserwacja postaci trwała około 30 sekund po czym znikała ona w momencie zgaśnięcia światła. Ta sama sytuacja powtórzyła się z identycznym przebiegiem jeszcze raz, w tym samym miejscu. Warto wspomnieć iż na drugi dzień pani Ela dokładnie sprawdziła, czy nie ma ewentualnych śladów w miejscu gdzie, NOL wyemitował promień światła z nieznaną  postacią, jednak na nie zaśnieżonej ziemi nic podejrzanego nie było widać. To zdarzenie z pojawieniem się istoty, spowodowało ucieczkę  jednego ze świadków do domu, któremu najwyraźniej puściły nerwy, był to Ukrainiec, pracujący u pani Eli.  Niestety nie miałem możliwości przeprowadzenia rozmowy telefonicznej z parą Ukraińców ponieważ wyjechali oni do innego miasta w Polsce, w poszukiwaniu innej pracy i lepszego życia.


W przypadku tego zdarzenia można powiedzieć iż po pierwszej obserwacji dwóch NOL-i, pani Ela w dość nietypowy sposób wymusiła dalszy kontakt z UFO, który spowodował przybliżenie się obu obiektów oraz pojawienie się istoty w świetle żółtego promienia, która zapewne miała podkreślić przebieg całego kontaktu z osłupiałymi świadkami ? Obserwacja zawiśnięcia obu obiektów w bezpośredniej bliskości domu pani Eli trwała około 20 minut.  Nie wiadomo jak wyglądał by dalszy przebieg zdarzenia gdyby pod dom nie podjechali znajomi pani Eli, która zadzwoniła w międzyczasie po nich aby mieć kolejnych dodatkowych świadków. Po kilku minutach gdy wszyscy świadkowie wyszli na taras, przed dom (łącznie  pięć osób), obiekty oddaliły się w kierunku północno-wschodnim. Największy obiekt znajdował się w znacznej odległości tuż nad lasem, który dzielił jezioro Ułówki od jeziora Łaśmiady. Z relacji pani Eli wynika że jednym ze świadków, który obserwował końcową fazę obserwacji obu obiektów był znany polski reżyser filmowy. Niestety nie wiem o kogo może chodzić ponieważ pani Ela nie zgodziła się na ujawnienie nazwiska, czemu zresztą nie ma się co dziwić !

Pani Ela powiedziała, że człowiek ten nie wierzy w tego typu zjawiska i jest do tego sceptycznie nastawiony. Według niego obserwowane światła, które znajdowały się w odległości 1,5 do 2 km, były światłami  pochodzącymi z wioski, która miała się znajdować  po drugiej stronie jeziora. Rzecz w tym że po tamtej stronie jeziora nie ma żadnych domów a nie mówiąc już o wiosce. Być może  świadek-reżyser zmieniłby zdanie, gdyby przyjechał wcześniej, i na własne oczy zaobserwował z bliska dwa UFO !  Po odjeździe znajomych pani Ela, prowadziła dalszą obserwację widocznego bardzo daleko najmniejszego obiektu oraz widoczną niebiesko-srebrzystą poświatę która widniała za lasem, w miejscu w którym zniknął największy obiekt. Około godziny 22:00 świadek przerwała obserwację i poszła spać nie widząc co się dalej stało z widocznymi zjawiskami świetlnymi. Po kilku dniach (nie ustalono dokładnie ilu) kiedy przyjechał mąż pani Eli i włączył komputer stwierdził że monitor, nie działa poprawnie, a na ekranie pojawiają się kolorowe pasy. W serwisie w którym naprawiono monitor, stwierdzono iż jego powodem zepsucia się było silne przemagnesowanie z nieznanych przyczyn ?


Jeśli weźmie się pod uwagę obserwację UFO w bliskiej odległości od domu, można przypuszczać iż powodem jego popsucia był wpływ UFO, które mogło emitować silne pole magnetyczne, które zawsze towarzyszy UFO.  Aby mieć pewność skonsultowałem się w tej sprawie, ze znanym naukowcem- astrofizykiem i badaczem UFO mieszkającym w Berlinie  Panią Grażyną Fosar, znaną  w Polsce m.in., z publikacji artykułów w Nieznanym Świecie oraz wydanej książce, wspólnie z mężem ‘’Dziedzictwo Avalonu’’ –wyd. Prokop . Według Pani Fosar, UFO musiało wytwarzać bardzo silne pole magnetyczne, które rzeczywiście mogło spowodować  przemagnesowanie monitora komputera !

Na podstawie wieloletnich badań Grażyna Fosar i jej mąż Franz Bludorf sądzą że: 


„ pole  magnetyczne  oddziaływuje  nie  tylko  na   całą  elektronikę  i  aparaturę w  otoczeniu,  ale  również  na  D N A   zwierząt  i  ludzi.  Jest  to  związane  z  faktem,  że   D N A  jest  r o w n i e ż    anteną  elektromagnetyczna   i  tzw.  oscylatorem  harmonicznym  ( zajmuje  się  tym  dziedzina  genetyki  falowej), dodatkowo  na  D N A   są  „zadokowane“  tzw.  kanały  Wheelera  poprzez  które   D N A  komunikuje  z  Universum,  nie  tylko  z  najbliższym  otoczeniem.  Ma  to  szczególne  znaczenie  w  przypadku  tzw.  „doświadczeń  typu  UFO“ . D N A  jako  pierwsza  przejmuje  informacje,  jest  w  stanie  ją  wprowadzić  do  swojej  „pamięci“ ,  jak  również  wysyłać   swoje  informacje.  Właśnie  tutaj  powstaje  na  ogół  u  niektórych  osób  „problem“  w  procesie  komunikacyjnym  „kontaktów“.  Jest  to  również  związane  z  rożnymi  częstotliwościami,  które  wywołują  u  ludzi  określone  emocje,  np.  strach  =  523 Hz,  miłość  = 348,  lub  698 Hz ,  procesy  poznawcze  ze  świadomością  występujących  związków  w  całej  sytuacji  =  105  Hz. Częstotliwości  powodują,  że   tzw.  kontakty czy  też  obserwacje  obiektów   mają  zawsze  miejsce,  gdy  człowiek  jest  w   „odmiennym   stanie  świadomości''  od   zwykłego,  dziennego.  Ciekawe  że   chodzi  tu   prawie  zawsze  o  fale  ELF.’’[1]


 Wygląda na to, że częstotliwość fal ELF emitowanych z UFO  o zakresie 523 Hz, faktycznie oddziaływały w jakiś sposób na ludzkie i zwierzęce DNA podczas obserwacji w Starych Juchach ! Jeśli weźmie się dodatkowo pod uwagę reakcję psów, które na widok dwóch jasnych świateł przeraźliwie szczekały oraz wyły, chowając się następnie do swoich bud ze strachu, oraz jednego ze świadków, który przestraszony uciekł do domu, to zdarzenia to,  można zaliczyć do grupy CE-2 w którym wystąpił wpływ UFO na organizmy żywe, oraz elementy elektroniczne ! Nie jest to jedyny przypadek obserwacji UFO w tej okolicy, który miałem okazję zarejestrować. Pani Ela, skontaktowała mnie z jej znajomą, która także obserwowała niezwykłe obiekty.


10 lutego 1994 roku, dwie osoby, jedna mieszkająca w Starych Juchach 55 letnia pani Zofia (nazwisko zastrzeżone) a druga przyjezdna z Warszawy wracając o zmierzchu około godziny 16:00 drogą między Bałamutowem a Łeśmiadami, spostrzegły w kierunku północnym dziwne pulsujące pomarańczowe światło tkwiące w bezruchu na wysokości kątowej około 30 stopni, na tle całkowicie zachmurzonego nieba. Okazało się że okrągłe światło znajdowało się na dużo większym owalnym obiekcie,  który dodatkowo wyemitował  snop jasnego światła w kierunku ziemi. Odległość obu świadków od NOL-a wynosiła około 500-800 metrów, a obiekt znajdował się  według pani Zofii na wysokości około 500 metrów lub mniejszej ? Jeden szczegół jest dość ciekawy, może on wskazywać na fakt  iż UFO było jedynie częściowo widoczne  ... ''nie wiem, był dzień pochmurny, ale nie widać było góry pojazdu, jakby był w chmurach, co jest o tyle nie prawdopodobne, ponieważ pojazd ‘’stał’’ nad ziemią około 500 metrów’’. W następnych rozmowach z Panią Zofią, udało mi się ustalić iż NOL miał barwę niebiesko-szarą, która zlewała się z zapadającym na dworze zmierzchem, być możliwe, że to było powodem nie dostrzeżenia górnej części obiektu, który według świadka posiadał co najmniej kilka metrów. W momencie obserwacji, która trwała około 20 minut zapanowała dziwna cisza, na którą zwrócili uwagę świadkowie, tzw.''czynnik oz'', który dość często występuje podczas pojawienia się UFO. Świadkowie twierdzą na ogół,  że milkną wówczas wszelkie oznaki obecności zwierząt, ptaków, owadów itp. Wielu ufologów sądzi że jest to wpływ obecności UFO na otoczenie – być może ? Są i takie przypadki gdzie świadkowie nie stwierdzają wzrokowo żadnego obiektu a mimo to nastaje całkowita cisza w otoczeniu –  niekiedy, poza wyjątkiem słyszalnych dziwnych dźwięków, które przypominają gwizd, lub brzęczenie. Może to sugerować że w  bliskim otoczeniu pojawił się niewidoczny obiekt UFO.
 
Coś takiego kilkakrotnie słyszał ufolog, Kazimierz Bzowski z innymi badaczami na terenie Warszawy w latach 1983-1994.[1] Najciekawsze jest to iż ''sprawcę''  tajemniczych dźwięków udało się kilka razy sfotografować, pomimo iż wzrokowo nie było widać żadnego obiektu. Sądzę że Czytelników może zainteresować ten fakt, ponieważ  jest on mało znany, dlatego przedstawię w skrócie spostrzeżenia jakie opisał na ten temat Kazimierz Bzowski w jednym z e-maili adresowanych do grupy ufologów z CBUFO i ZA.


’’Podobne dźwięki ja i moi koledzy z dawnej Grupy Badań UFO słyszeliśmy wielokrotnie na przestrzeni od 1983r do początku lat dziewięćdziesiątych. U nas były one w tonacji szybkozmiennych dźwięków o tak silnym natężeniu i z tak malej odległości, ze czasami sprawiały wrażenie czegoś pośredniego pomiędzy "brzękiem transformatora" a "graniem olbrzymiego konika polnego" ale bardziej zbliżonego do szybkich zmian tonacji ostrego gwizdu. Czasami - w nocy - te dźwięki były tuż przy nas, natomiast gdy usiłowaliśmy się do nich zbliżyć – odskakiwały w różne kierunki a nawet na  bardzo dużą wysokość i grały tam nadal. W okresach gdy dźwięki pojawiały się w dzień,  nie tylko milkły śpiewy ptaków ale  nikły w ogóle inne dźwięki, np. odgłosy przejeżdżających samochodów czy glosy ludzkich rozmów.. Każdy dźwięk musi mieć swoją fizyczną przyczynę. To nic, że  ich  nie widać, nasz wzrok jest dość nie doskonały, nie widzi np. niczego poruszającego się jako "migoczące" z interwałami czasu  1/100 czy 1/1000 sekundy.. Wzrok nie widzi , ale obiektyw aparatu i film kolorowy widzi i rejestruje. Nam się udało to kilkanaście razy. Moim zdaniem, moment gdy milkną ptaki i inne odgłosy - wcale nie znaczy, że ptaki się czegoś boją, po prostu w najbliższym otoczeniu inaczej biegnie czas . Różnica może być niewielka, wystarczy przesuniecie rzędu milisekund, by nie usłyszeć z otoczenia niczego. Moim zdaniem jest to efekt obecności w pobliżu obiektu przemieszczającego się w czasie i wytwarzającego minimalny błąd w  dostosowaniu się do czasu naszego. Dźwięki "gwizdu" słychać, gdyż nawet w tym innym czasie przesuniętym względem naszego o milisekundy - wzbudzany jest ruch powietrza  i nie ustaje on natychmiast, lecz trwa jakiś minimalny okres czasu docierając do naszych uszu jako gwizd, brzęk, granie konika polnego itp.’’
 


Jedno z niezwykłych zdjęć K.Bzowskiego z początku lat 90 tych wykonane na ulicy Bernardyńskiej w Warszawie. Zjawisko świetle wzrokowo nie widoczne, jednak słyszalne były dziwne dźwięki.

Być może  podobnie było w przypadku obserwacji NOL-a obserwowanego przez dwojga świadków w 1994 roku ? Świadkowie tego zdarzenia stwierdzili na początku że  obserwują helikopter, który wypuszcza snop światła, jednak  brak dźwięku oraz ciągłe tkwienie w jednym i tym samym miejscu, przeczyły wyraźnie tej hipotezie. Niestety nie wiadomo w jaki sposób zniknął lub odleciał NOL, ponieważ świadkowie przestali na niego zwracać uwagę co było na tyle dziwne ponieważ , pani Zofia jest z natury osobą ''ciekawą wszystkiego’’ i sama dziwiła się później dlaczego nie podeszła bliżej obiektu, mimo że tak bardzo ją interesował ? Czyżby wystąpił tu zamierzony wpływ UFO na świadomość świadków ? Na drugi dzień po opowiedzeniu swojej obserwacji mężowi udali się razem w tamto miejsce nad którym tkwił obiekt ale na zaśnieżonym polu nie  widać było żadnych śladów. W następnych dniach świadek dowiedziała się od miejscowych osób iż tego samego dnia nad Bałamutowem obserwowano również, dziwną ognistą kulę, co oznacza, że jej obserwacja nie była odosobniona. Niektóre osoby zapytane przez panią Zofię o to, czy widziały dziwne zjawiska lub obiekty w tym miejscu odpowiedziały ''a tak Pani, lata tu coś od czasu do czasu''.
 
Pani Zofia była jeszcze dwukrotnie świadkiem obserwacji dziwnych świateł w okolicy miejsca zamieszkania m.in. w roku 2001 obserwowała przez lornetkę wraz z mężem dużego jasnego BOL-a, który znajdował się kila kilometrów dalej od nich, chowając się na horyzoncie, a na początku 2003 roku zaobserwowała kolorowe światła znajdujące się ponad chmurami. Oprócz tego opowiedziała mi o pojawieniu się  kręgów w trawie, których pochodzenia nie udało się ustalić. Jak się okazało  kręgi pojawiły się na wiosnę 1993 roku i zanikły dopiero w 1996 roku.  Były to trzy kręgi znajdujące się jeden koło drugiego o średnicy około 15, 10 i 5 metrów. Najciekawsze że koliste ślady nie były ani wypalone, ani zawirowane w charakterystyczny sposób jaki występuje w kręgach zbożowych. Ich obecność odznaczała bardzo słabo rosnąca trawa w tym miejscu z nieznanych przyczyn ? Niestety nie wiadomo czy kręgi są pozostałością po UFO, czy powstały jeszcze z innych przyczyn. Należy żałować że nikt z obecnych tam osób nie zrobił zdjęcia, które mogło by wnieść bardzo wiele do sprawy. Mnie osobiście zastanawia fakt utrzymywania się przez okres około 4 lat śladów. Jak wiemy z badań, lądowiska UFO utrzymują się właśnie w tak długich okresach.


Z zebranych informacji wynika że UFO wykazuje bardzo dużą aktywność w tych okolicach.  Od dawna wiadome że UFO nie pojawiają się bez powodu. Ale na Mazurach ? Przecież nie ma tam żadnych dużych fabryk, ośrodków przemysłowych, itp., tylko ogromne połacie lasów i jezior – może o to właśnie chodzi ? W pewnym sensie NOL-e ''lubią'' pojawiać się nad dużymi akwenami wody, zarówno pochodzenia naturalnego jak i sztucznego. Być może  UFO przejawia tam swoje zainteresowanie tym co jest w ziemi. A jest tam coś co w szczególny sposób NOL-e, interesuje. Kilkanaście kilometrów od Starych Juch w okolicy miejscowości Głąbowskie, koło Ełka zalegają  rudy uranowo-torowe, złoże "Ełk", żyłowe i sztokwerkowe, poza tym są tam jeszcze naturalne pierwiastki radioaktywne Nb, Zr, Y i Er. Tam gdzie występują  naturalne, bądź sztuczne pierwiastki radioaktywne zawsze odnotowuje się zwiększoną obecność UFO. NOL -e pojawiają się niemal nad każdą elektrownią jądrową na świecie. Moi koledzy z LKBZN – Kontakt- Damian Trela, oraz Jarosław Krzyżanowski, wielokrotnie badali przypadki pojawienia się UFO na terenie Dolnego Śląska, na którym również zalegają pod ziemią złoża pierwiastków radioaktywnych. A więc po raz kolejny potwierdza się hipoteza,  ''monitoringu'' UFO,  złóż radioaktywnych pod ziemią. Powyższe obserwacje zapewne nie oddadzą pełnej, liczby zaobserwowanych obiektów w okolicy Starych Juch i reszty Mazur, ale sygnalizują, że we wspomnianym obszarze dochodzi również do fascynujących manifestacji UFO. Piszę dlatego o tym ponieważ największa obecnie uwaga badaczy oraz osób interesujących się problematyką UFO skupiona jest na Wylatowie w, którym od kilku lat ukazują się regularnie piktogramy zbożowe. Tak się utarło wśród badaczy, że najciekawsze obserwacje UFO, oraz inne dziwne zjawiska pojawiają się niemal zawsze w Wylatowie, które stało się swego rodzaju ''sanktuarium ufologicznym''. Oczywiście nie neguję żadnych  pojawiających się tam dziwnych zjawisk, wręcz przeciwnie, ale uważam że nie powinno się twierdzić że Wylatowo jest jedynym tego typu miejscem, najczęstszych  manifestacji UFO w kraju, bo tak nie jest, czego przykładem mogą być przedstawione w niniejszym artykule zdarzenia ze Starych Juch.

 



[1] Prywatna korespondencja internetowa z 23-04-2003 roku.


[2] Podobne zdarzenie doświadczył ufolog Robert Leśniakiewicz w dniu 10 sierpnia 2002 roku kiedy w okolicy masywu gór Ciosek koło Jordanowa,  umilkły nagle w lesie, wszelkie odgłosy ptaków, owadów i nastała całkowita cisza. W tej samej chwili był słyszany gwizd, który zdawał się unosić w górze nad świadkiem, po czym oddalił się w stronę Sidziny. Po tym zdarzeniu ponownie było słychać ptaki i inne formy życia w lesie.

1 komentarz:

  1. Bardzo ciekawy przypadek! Pozdrawiam! M.S.

    OdpowiedzUsuń

Napisz komentarz: