sobota, 2 grudnia 2017

Wysoki współczynnik dziwności - zdarzenia w Solcu Kujawskim i inne bliskie spotkania.

Najbardziej namacalne, a zarazem ulubione zdarzenia z udziałem UFO, to niewątpliwie te w których występuje jednocześnie obserwacja obiektu i jego załogantów. To właśnie one dały główny asumpt do teorii o ich pozaziemskim pochodzeniu.  Od długiego czasu przypadki CE-III stanowią ogromną rzadkość nie tylko w Polsce, ale również w innych krajach. Nie wiadomo czym jest to spowodowane, ale w ostatnich kilku latach zjawisko UFO wyraźnie się zmniejszyło.  Wiele  przypadków Bliskich  Spotkań cechuje się wysokim wskaźnikiem dziwności, który jest aspektem nad wyraz arcyciekawym, wskazującym na wiele elementów tego zjawiska, które ciężko jednoznacznie poukładać jako całość.    



Niewątpliwie zdarzenia zaliczane  w  annałach ufologii  do wysokiej dziwności  miały miejsce w Solcu Kujawskim pomiędzy  1990-1994 rokiem, na terenie miejscowego stadionu.  Podobnie jak w innych tego typu  przypadkach świadkiem  była  osoba, którą możemy nazwać sensytywną, być może właśnie to było głównym katalizatorem kontaktów, do których dochodziło w tym miejscu.
Kilkunastoletni wówczas  Pan X ( nazwisko imię  zastrzeżone),  często uprawiał wieczorne biegi na stadionie, który położony jest  w centrum sosnowego lasku. To właśnie tam przeżył pierwsze spotkanie z ‘’nieznanym’’, które ociera się wręcz o dawny folklor, obserwując w nocy kilka niewielkich świetlistych istot, wyglądających niemal jak klasyczne  fairies, które poruszały się w trawie wznosząc  ku górze i znikając. Opis tego zdarzenia znajdzie się w mojej nowej książce.  Krótko  po tym incydencie doszło do serii klasycznych  spotkań m.in.,  CE III, które tak opisał świadek w liście.
                   

Drugie zdarzenie też stało się latem nocne rozgwieżdżone  niebo na wschodnim krańcu paliła się jedna latarnia nie pamiętam tego dokładnie to było między 1990-1994 wtedy biegałem na tym stadionie i nie robiłem zapisków. Stałem po zrobieniu 20 okrążeń po zachodniej stronie stadionu zwrócony do niego na północną stronę i po lewej stronie ok 5 do 10 m miałem narożnik zachodni i linię na której znajdowała się zachodnia bramka(pewnego razu rozwinęła się tam smuga fosforyzującego światła tak 5m od bramki patrząc wzdłuż bramki wleciała w bramkę i rozwinęła się jeszcze kilka metrów w bramce po czym się zwinęła i znikła). Panowała całkowita cisza ja z zamkniętymi oczami ćwiczyłem i wszedłem w stan skupienia ciszy i koncentracji.  Stałem po południowej stronie od zachodniej strony twarzą na północ widząc stadion. Kiedy otworzyłem oczy mgła pojawiła się w północno zachodnim krańcu na wprost mojego wzroku rozwinęła się była wielka na  2 lub 3 bramki i wysoka jak prawie 2 bramki. Wszystko było w kolorach srebrno szarym metalicznym. Ciekawe, że chciałem narysować to co widziałem, ale długo nie mogłem kiedy chciałem coś narysować czułem jakąś blokadę. Istoty były trzy miały jakby kombinezony duże owalne głowy jak przysłowiowe szaraki widoczne były do pasa dalej kształtowała się mgła. Zjawisko stało w miejscu na północno zach. stronie. Powiedziałbym kiedy byłem bez myśli czysty niemal bezcielesny w stanie nagle zorientowałem się, że mam przed sobą kosmitów zacząłem się ekscytować miałem natłok myśli czy mam spotkanie czy mnie wezmą  ? Po kilku sekundach wszystko zamieniło się w mgłę i zwinęło się jakby do punktu i znikło. Postacie stały jakby w jakiejś bramie czy śluzie. Nie widziałem ich stóp wszystko było we mgle. Istoty były widoczne mniej więcej od pasa -piersi w górę Miały duże jajowate głowy miałem wrażenie, że miały na sobie kombinezony widać było ramiona twarzy nie pamiętam Miały jakby biust myślałem przez pewien czas, że to kobiety ale mogły być to elementy kombinezonów. Stały jakby w jakieś bramie albo śluzie niby pojazdu lub nie wiem...wejścia. Wszystko było w kolorach metaliczno srebrno szarych było ciemno noc na ulicy przy stadionie paliły się latarnie i może jedna stadionowa, ale i tak na stadionie panował półmrok-lubiłem taki nastrój podczas treningu. Istoty były wyższe od mnie ja mam 177 cm. One były wyższe bardziej dostojne’’.

Stadion - strzała wskazuje miejsce zdarzenia zdj. Google Map 

Rysunek świadka obrazujący zdarzenie 

W czasie tego zdarzenia nie zauważono klasycznego lądującego UFO z którego wychodzi załoga, natomiast pojawiają się takie elementy jak mgła z której nagle materializuje się ‘’śluza-brama’’ a w niej widoczne humanoidalne zarysy postaci. A może  była to  jakaś halucynacja, przewidzenia spowodowane zmęczeniem w czasie treningu ? Mało prawdopodobne.  Świadek nie szukał rozgłosu wokół siebie, nie ubarwiał dodatkowych szczegółów ponieważ jak sam mówił nie wszystko już pamięta.  Od tej pory zaczął interesować  się UFO i innymi zjawiskami paranormalnymi, jego mentalność i świadomość na świat oraz nasze życie uległo pewnej metamorfozie, co jest dość charakterystyczne po kontaktach z UFO.   Mój informator w czasie drugiego zdarzenia najwyraźniej wszedł w stan innej świadomości, może dzięki temu mógł doświadczyć kontaktu, pewnej wizji wygenerowanej przez jego nadświadomość ? To oczywiście spekulacja, ponieważ nie znamy motywu dlaczego akurat tam, doszło do zdarzenia z udziałem ‘’obcych’’ ? Zjawisko UFO przyzwyczaiło nas, że do kontaktu, może dojść niemal wszędzie. I nic go nie ogranicza, nawet wtedy kiedy jesteśmy pogrążeni we śnie.  To jednak nie koniec niezwykłych spotkań, Pana X  do kolejnego  spotkania z ''nieznanym'' doszło również  w czasie ćwiczeń na stadionie.

‘’Stałem mniej więcej na bieżni pośrodku stadionu i obserwowałem stadion wiedząc już, że dzieją się na nim dziwne rzeczy. I nagle zabłysło białym przytłumionym światłem , owal może dwa metry, wyglądało jak otwarcie się innego wymiaru – wyskoczyła zeń z tego pionowego owalu istota przed nią stół, lub jakieś urządzenie i za nim druga istota większa, mniejsza miała może metr dwadzieścia, a ta druga była większa, może jak przeciętny człowiek. Zobaczyli mnie i skurczyli się tak jakby się przestraszyli, że ich widzę…zaraz otworzyło się drugie przejście w linii prostej i oni w nim znikli. Trwało to sekundy odbyło się to dynamicznie i bardzo szybko. Jakby przeskakiwali z wymiaru do wymiaru z miejsca do miejsca. Nie wiem co mam o tym myśleć. Te zjawisko nie miało żywych kolorów, istoty i ten stół były w kolorach popielaty, lub srebrno mleczny, przytłumiony. Nie działo się to wysoko w powietrzu, tylko nieco powyżej murawy.  Nie wiem kto to był kosmici lub mieszkańcy jakiegoś wymiaru ? Nawet nie zastanawiałem się czy grozi mi jakieś niebezpieczeństwo’’.

Odręczny rysunek wykonany przez świadka 

Stadion i zaznaczone na nim trójkąty, które odpowiadają bliskim spotkaniom. Czarny miejsce spotkania fairies, czerwony ''bramy z istotami'', biały istoty ze stołem. 

Historie Pana X nie zakończyły się na stadionie z przekazanych  informacji wynika, że w Puszczy Bydgoskiej w czasie wycieczki rowerowej spotkał coś, co znów może kojarzyć się z opisami pochodzącymi wprost z  demonologii ludowej. W drodze powrotnej na leśnej drodze, napotkał jak to nazwał ‘’wiedźmę’’ a on sam wpadł w dziwną pętlę i nie mógł wydostać się z tego feralnego  miejsca, pomimo, że szybko odjechał na rowerze -  to coś powodowało, że powracał w to samo miejsce.   W czasie jednego z takich ‘’powrotów’’ zauważył białą demoniczną  postać, która była podobna do postaci zwanej Belfegor, który w okultyźmie jest nazywany upadłym  demonem odkryć i pomysłów.  Zdaniem świadka była to pewna wizja- projekcja, a nie stricte fizyczne zdarzenie. W czasie tego spotkania świadek odczuwał, jakby przebywał w jakimś ‘’energetycznym kanale’’,  odizolowany od ziemskiej rzeczywistości.

Mikro ufonauci na Warszawskich Siekierkach

Kiedy w roku 1978 doszło do słynnego zdarzenia w Emilcinie, wielu ufologów uznały ten przypadek jako wręcz drogowskaz wskazujący, że musieli za tym stać kosmici   z krwi i kości.[1]   Jako początkowy entuzjasta, a później badacz terenowy zapoznawszy się z tym zdarzeniem nie wzbudziło u mnie szczególnego ‘’wow’’, ponieważ cała historia przebiegała w dość banalnym klimacie, bez cienia dziwności które cechuje wiele innych bliskich spotkań. Oczywiście niewątpliwie sprawa Emilcina była szalenie interesująca, i dała asumpt do powstania czynnej ufologii w Polsce.  Pod koniec lat 70 nastąpił  w naszym kraju wysyp Bliskich Spotkań m.in., w Emilcinie. Golinie, Przyrownicy. Ale do tej pory nikt nie wiedział o zdarzeniu do którego doszło w znanej strefie, którą potem ochrzczono mianem anomalną strefą, chodzi oczywiście o rejon Siekierek w Warszawie. Tam pomiędzy ulicą Bernardyńską Górką Czerniakowską, Jeziorkiem Czerniakowskim,  a Elektrociepłownią Siekierki od końca lat 70 XX wieku do połowy 1995 roku dochodziło do niezwykłych emanacji zjawiska UFO i szeregu różnych anomalii.  To właśnie tam w roku 1982 doszło do Bliskiego Spotkania III Stopnia  w którym ojciec z synem zauważyli  w nocy na terenie działek i nieużytków lądowanie UFO przy ulicy Wolickiej i chodzących wokół obiektu w kształcie półkola postaci. W miejscu w którym nad ziemią unosił się obiekt, odkryto w późniejszym czasie wypalony około 4 metrowy owal w trawie, który nie zarastał roślinnością przez 4 lata. Wszystko wskazuje, że z końcem  lat 70 tych XX wieku, około 500 metrów dalej doszło do innego CE III, które zostało odkryte w 2016 roku przez Przemysława Więcławskiego, który informację  otrzymał od byłego badacza warszawskiej grupy Kazimierza Bzowskiego Dariusza,  który zajmował się tym zdarzeniem wraz z Kazimierzem Bzowskim. Aż dziw bierze, że sam Pan Bzowski w żadnej publikacji nie wspominał o tym zdarzeniu.  Dlaczego ? Tuż za ulicą Bernardyńską w Warszawie znajdują się od północnej strony tereny na których widnieją liczne ogródki działkowe z altankami oraz tereny z nieużytkami. Dziś teren ten jest już znacząco  zurbanizowany, przez nowo powstające budynki. Według informacji przekazanej Przemkowi Więcławskiemu przez Pana Dariusza, do zdarzenia miało dojść na jednej z działek tuż po zmroku, a świadkami było kilku mężczyzn oraz właścicielka działki. W pewnej chwili uwagę świadków przykuła tajemnicza poświata wyłaniająca się zza ich domku.

‘’Mocno zaintrygowani wstali z miejsca i zobaczyli jasną, lewitującą kulę, wokół której krążyło kilka (prawdopodobnie 3 istoty) bardzo niskich postaci, wzrostu około 15 cm. Ubrane były w srebrne skafandry, bez hełmów z włosami typu blond. Po dłuższej chwili wszystkie postaci powróciły do "pojazdu", po czym kula bezgłośnie znikła. Głównym zaś świadkiem była właścicielka owej działki, która ze strachu ukryła się w domku i pozostawała w nim aż do momentu, gdy wszystko znikło. Wg. informacji od pana Dariusza, załoganci próbowali nawiązać kontakt z kobietą, co niestety nie doszło do skutku. W trakcie wizji lokalnej stwierdzono, że w miejscu, nad którym unosiła się kula, trawa miała wzmocnioną barwę (ślad o średnicy ok. 1m) Zarejestrowano za pomocą licznika Geigera lekkie anomalie  jonizujące’’.[2]

Rekonstrukcja zdarzenia -  grafika Sebastian Woszczyk 
Okolice ul. Bernardyńskiej w Warszawie czerwony owal, to miejsce zdarzenia z 1982 roku, żółty oznacza teren działek na których zauważono lądująca kulę. 

Tyle ustalił w rozmowie Przemek, który dodatkowo odwiedził okolicę w której doszło do zdarzenia. Na drugi dzień świadkowie  poinformowali Pana Kazimierza Bzowskiego, ale niestety właścicielka nie chciała współpracować z ufologami prawdopodobnie w obawie o reputację i ośmieszenie w oczach innych mieszkańców, co jest dość powszechne po dzień dzisiejszy. Gdyby ów zdarzenie miało miejsce 200 lat wstecz, zapewne zostałoby uznane jako działalność skrzatów, lub innych demonicznych istot. Jak się okazało  podobna kula była jeszcze trzy razy obserwowana w tym miejscu, ale bez obecności istot. Przypadek ten niewątpliwie jest unikatowy na skalę Polską z uwagi na wielkość istot 15 cm, które przywodzą mi na myśl istoty ze stadionu w Solcu Kujawskim.  W Polsce jeszcze nigdy nie doszło na tak określonym i nie wielkim obszarze do dwóch Bliskich Spotkań III Stopnia. W obu przypadkach pozostały  fizyczne ślady w otoczeniu w postaci wypalonego owalu, oraz zielonego kręgu trawy, który często był przypisywany w różnych podaniach i legendach elfom, tańczącym wróżkom itp. Osobliwością tego zdarzenia jest  brak wyraźnej syntezy w kwestii teorii pozaziemskiej ETH. Istoty w ‘’kombinezonach’’, bez hełmów, oddychają powietrzem takim jak my, i zachowują się jak ludzie, ‘’lądując’’ na terenach działkowych, zwykły absurd.  Sama kula najwyraźniej nie nadleciała z góry ponieważ zostałaby przez świadków wcześniej zauważona, najprawdopodobniej zmaterializowała się nagle, tak samo jak nagle znikła ?  O podobnych spotkaniach UFO i istot małego wzrostu, donoszono również  z Malezji.

Zastanawiałem się razem z Przemkiem dlaczego Pan Kazimierz Bzowski nie upublicznił tego zdarzenia, nie podzielił się również z innymi badaczami, tym bardziej, że było to pierwsze CE-III w tym miejscu  ? Możliwe, że brak współpracy świadków i niechęć samej właścicielki działki mogło nadwyrężyć wiarygodność samego zdarzenia jak i samych badaczy, tym bardziej, że grupa Bzowskiego od początku uchodziła za grupę ludzi kontrowersyjnych ? Jest też druga strona medalu ? Możliwe, że nie chciano tego upublicznić z powodu konsekwencji to był najprawdopodobniej 1979 rok okres PRL, czasy trudne dla zwykłego obywatela. Osobiście widzę jeszcze jedną możliwość. Znałem Pana Kazimierza i wiem, że nie wszystkim lubił się dzielić taki miał sposób.  Może było podobnie w tej sytuacji, tym bardziej, że po zdarzeniu w Emilcinie teoria ETH wręcz była traktowana jak jakiś pewnik, a te nietypowe CE III wywraca do góry nogami wyjaśnienia przyjęte przez ówczesnych ufologów. Kto po Emilcinie byłby w stanie zaakceptować tego typu zdarzenie, które bardziej przypomina dawny folklor, niż kosmitów z innych planet ? To właśnie w celtyckim folklorze występują opisy związane z kulami światła i fairies. Intensyfikacja zjawisk UFO, która nastąpiła pomiędzy rokiem 1981, a 1995 w tym terenie, pozwoliła badaczom na uzyskanie niezwykłych manifestacji nie koniecznie ‘’kosmicznych’’ w postaci zdjęć które wykonywali w celu rejestracji różnego rodzaju niewidocznych wzrokowo anomalii w paśmie UV/IR. 

Relacje z małymi obiektami z których wychodzą równie małe postacie, należą do rzadkości. W książce Tożsamość Obcych Richarda L. Thompsona, natknąłem się na opis pewnego zdarzenia z Hiszpanii - Villares del Saz  w którym w lipcu 1953 pewien 12 letni pastuszek, który był analfabetą, przeżył  spotkanie  z UFO i jego małą załogą.  Chłopiec po południu pilnując krów, usłyszał nietypowy dźwięk, po czym zauważył  obiekt w rodzaju balonu, który świecił niezwykle jasno. Obiekt miał szary kolor, wysokość około 1,5 metra w  kształcie dzbanka do wody.  Niezwykły twór wylądował na ziemi, a chłopiec podszedł przyjrzeć się temu z bliska.  W obiekcie otworzyły się ‘’drzwi’’, z których zaczęły wychodzić małe postacie o wzroście około 65 cm. Twarze istot były typu orientalnego żółte, ubrane w niebieskie ubrania i płaskie czapki. Trzy istoty podeszły do chłopca mówiąc do niego w języku, którego nie mógł zrozumieć, jedna z nich  zachowała się wyjątkowo agresywnie, uderzając chłopca w twarz, po czym istoty weszły do obiektu i odleciały.  Na miejscu odnaleziono wgłębiania i ślady stóp.  Można zapytać czy tak zachowuje się cywilizacja pozaziemska, bijąc dziecko, które nie może zrozumieć ich języka ?


‘’Kosmita z różdżką w kanale’’  Leśnica 1963.


Siła, która może zamanifestować się pomiędzy nami nie posiada żadnych granic, najlepszym tego typu przykładem są zdarzenia,  które generują w sobie aspekt wysokiej dziwności. Ale czy można poważnie traktować, tak absurdalne zdarzenia w którym pojawia się ‘’kosmita’’ w kanale biegnącym pod drogą ?  Długo się zastanawiałem, czy poniższe zdarzenie, które dokumentował  Damian Trela zaliczyć w ogóle do kategorii związanych z UFO ?  W mojej ocenie istota, którą zauważyli świadkowie nie miała nic wspólnego z ‘’obcymi’’ pomimo jej ‘’kosmicznego’’ wyglądu. Gdyby nie fakt, że zdarzenie dokumentował na miejscu zdarzenia w 2013 roku Damian Trela, który jest rzetelnym dokumentalistą i badaczem zjawiska UFO, mógłbym mieć co do tego wątpliwości.  Zdarzenie miało miejsce w Leśnicy obecnie osiedle w zachodniej części Wrocławia. Oddajmy głos Pani Annie, która jako dziecko przeżyła ‘’magiczną’’ przygodę.

‘’ Miejscem naszych dziecięcych zabaw była łąka, która mieściła się koło naszego domu. Płynął przez nią mały strumyk, który przepływał pod drogą ‘Kasztanową’ do parku. Zawsze zaglądaliśmy do tunelu/kanału pod tą drogą i przechodziliśmy nim na drugą stronę, tj. do parku.  Tamtego dnia obok tunelu zdarzył się straszny wypadek, w którym zginął motocyklista. Uderzył w drzewo, a że to stało się blisko naszego domu, na drodze Kasztanowej (dziś jest to ulica Marszowicka – przyp. autora), pobiegliśmy tam. Ciało leżało przykryte czarnym workiem, a my obserwowaliśmy, co się dzieje. Następnie udaliśmy się, jak zwykle, pod mostek”. Był to niewielki kanał biegnący pod ulicą. Dzieci przebiegały nim na drugą stronę ulicy na kucaka. – Gdy wchodziliśmy do kanału zawsze było widać jego wylot. Gdy tego dnia weszliśmy do strumyka wszystko wyglądało inaczej. – opowiadała p. Anna. – Ja znajdowałam się na przodzie grupy. Przykucnęłam i stanęłam jak wryta przy samym wejściu. Na jego końcu nie było widać wylotu kanału tylko białą ścianę. Dostrzegłam tam srebrną postać podobną do nurka. Stała na jasnym tle. Kiedy zawsze było słychać szelest strumyka wewnątrz kanału, tym razem nic nie było słychać. Kompletna cisza(…) Jego wylot był jakby wykasowany” i na jego miejscu była biała ściana. Znajdująca się na tle wylotu postać była dokładnie widoczna, nie zasłaniały ją ściany rowu. Miała na sobie srebrny kostium. Natomiast na jej głowie widać było hełm, od którego u czubka głowy wychodziła karbowana rurka. Ten element kombinezonu kończył się za plecami. Ponadto w prawej ręce istota trzymała coś na podobieństwo ,,czarnego kija”. Kiedy dojrzałam postać, ta na początku poruszyła ręką, co wyglądało jak gest groźby, żebyśmy się chyba dalej nie zbliżali. W pewnym momencie istota zaczęła się obracać. Słychać było w tedy szelest kombinezonu. Przypominało to szelest folii aluminiowej. Obracając się istota dawała nam w tedy znak ręką. Żebyśmy poszli za nią. Poczułam w tedy zasysanie do środka. Zaraz później poczułam strach i chyba to wyrwało mnie z tego amoku. Narobiłam dużo hałasu i szybko wycofałam się z kanału. Zaraz wszyscy pouciekaliśmy do domów. Opowiedziałam swoją historię swoim dziadkom. Oczywiście uznali, że to takie dziecinne fantazje. Później już omijaliśmy szerokim łukiem to miejsce”[3]

Wejście do kanału pod drogą  w obecnych czasach  Fot. D.Trela


Wygląd postaci wg. świadka zdarzenia

Damian w swoim raporcie zawarł najistotniejsze informacje które  ustalił  w czasie wizji w terenie. Zdaniem świadka postać była jakby nierzeczywista płaska, o wysokości około 1,5 metra, z ‘’hełmem’’ na głowie z którego wychodziła karbowana rura zza pleców postaci. Istotnym szczegółem który  zauważyła kobieta, a który od wieków przewija się wśród istot nadprzyrodzonych to  gadżet w rodzaju ‘’’czarnego kija’’ różdżki, który trzymała w ręku postać.  Taki sam czarny kij miała mieć inna demoniczna postać Strzygi opisana w książce Berwiński Ryszard Wincenty ‘’Studia o  gusłach czarach zabobonach  i przesadach ludowych’’  tom II Poznań 1862.

‘’U Greków znany był pewien rodzaj Strzygi, która się nazywała Gell, co się u Nowo Greków przemieniło  na Gillo. Była to w kwiecie wieku zmarła dziewica, która po śmierci polowała na dzieci i zabijała upolowane (…) i podobną jest do owej ludu naszego Cichej dziewczyny, o której powiada Wójcicki: ‘’że jako niedorostek, w ręku trzyma pręt czarny, a którą nim dotknie dziecinę, pada martwa jak piskle zduszone’’.


W zdarzeniu wystąpił, stan dziwnej ciszy określany mianem ‘’Czynnika  Oz’’, chwilowy paraliż, uczucie zasysania znane z doznań osób, które przeżyły śmierć kliniczną,  ‘’biała ściana’’, czyli wszystkie cechy paranormalne.  Najprawdopodobniej do czego skłania się sam autor raportu, postać nie mogła być żywa- rzeczywista, a jedynie w formie jakiejś projekcji, która bardzo silnie wpływała na świadomość świadków, niejako przejmując chwilowo nad nimi kontrolę ? Nie można  wykluczyć, że tak naprawdę nie było tam żadnej postaci, żadnego ‘’kosmity’’, a  całe zdarzenie zostało  zaindukowane w umyśle dzieci przez siłę, która ukazuje nam całą magię iluzoryczności. Dodatkowym czynnikiem, który mocno nas zastanawia, to śmierć motocyklisty, która wydarzyła się przed zdarzeniem z postacią. Na przykładzie kilku wybranych przypadków, starałem się wskazać Czytelnikom, tzw. ‘’wysoką dziwność’’, która cechuje się w przypadku zjawiska UFO, która wytycza nam nowe kierunki w sferze poznania jaka siła generuje te wszystkie zjawiska, które wiążą się z PSI, niż czystym wymiarem kosmicznych odwiedzin. Wielu Czytelników ‘’zarzuca’’ mi, że w zjawisku UFO nie widzę ‘’kosmitów’’ ? Teoria ETH jest ciekawa, ale jak się okazało po latach  bardzo dziurawa i nie wyjaśnia w tym wymiarze zjawiska UFO. Niemniej i ja  nie wykluczam definitywnie tej opcji, ale widzę ją nieco inaczej, niż powszechnie się to przyjmuje. Zdarzenia ze stadionu mogą paradoksalnie wpisywać się w taką koncepcję, tylko znów pojawia się pytanie, w  jakim celu ‘’kosmiczna’’ cywilizacja chciała się  zademonstrować  - samo pojawienie się jest dość absurdalne nawet jeśli weźmiemy pod uwagę kogoś z innych wymiarów ? Najwyraźniej jedynym adresatem był Pan X, który jako osoba sensytywna potrafi wprowadzić własną świadomość na drogę kontaktu, a tym samym przyciągać do siebie różne zjawiska i byty, które mogą pojawić się jako klasyczni kosmici lub baśniowe elfy – siła ta nie ma żadnych transmogrifikacyjnych ograniczeń w kontakcie z nami. W czasie jednej z debat Radia Paranormalium (26.11.2017)  związanych z osobami sensytywnymi, ktoś z prowadzących  zasugerował, że UFO znacznie chętniej lubi takie osoby wykorzystywać – przejmować do własnych celów, ma to swoje analogie  wśród kontraktowców. Widzę to bardzo podobnie i najwyraźniej zdarzenia związane z współczynnikiem wysokiej dziwności generalnie z reguły związane są z  sensytywnymi osobami, które łatwiej wchodzą w kontakt niż inne osoby, ale tym samym mogą być ‘’urabiane’’ przez siłę kryjącą się za UFO.






[1] Reaktywowana w 2017 roku organizacja ufologiczna KKK,  analizując ponownie zdarzenia z Emilcina,  doszła do przekonania, że nie musiały być przejawem obecności ETH. http://terranovakkk.nazwa.pl/instalator/wordpress/studium-i-i/
[2] http://ufoskywatching-pl.blogspot.com/2016/03/mikro-ufonauci-na-czerniakowie-lata-70.html
[3] http://czastajemnic.blogspot.com/2014/01/bliskie-spotkanie-w-lesnicy-z-obcym.html

34 komentarze:

  1. Widziałem w TV(za PRL) reportaż z Wrocławia o śladach które zostawiła mała istota na płytkach PCV.Ślady były wypalone w płytkach.Było 17 kroków o rozstawie 40cm.Pewnie znasz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Zbyszku, znam, acz ta historia jest bardzo słabo udokumentowana, nie wiem kto ma jakieś większe info na ten temat. Mówisz, że w TV było ciekawe. Pozdrawiam

      Usuń
  2. Zdarzenia z Solca Kujawskiego i Puszczy Bydgoskiej są fascynujące i wygląda na to, że to świadek musi chyba w jakiś sposób generować te zjawiska albo ułatwiać im manifestowanie się.Gdyby nie ta "wiedźma" w puszczy, pewnie bym takiego wniosku nie wysnuł. A czy wiadomo coś więcej o tej wiedźmie??

    Co do kontaktowców to też muszę przyznać, że wielu z nich jest zwyczajnie wykorzystywanych i oszukiwanych przez te siły. Niestety wielu nie chce tego przyjąć do wiadomości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przemku o wiedźmie przeczytasz w mojej nowej książce, generalnie była to jakaś istota z ogromną czapą w jakimś niebieskawym ''stroju''. Świadek jakby nie mógł wydostać się z tego miejsca, jak w końcu uciekł okazało się, że jest 5-6 km dalej od drogi do domu. Masz rację, aspekt kontaktowców jest nam znany z bogatej ufologii od 50 lat XX w Nie chcę generalizować, ale większość kontaktowców jest oszukiwana w dość bezczelny i naiwny sposób. Keel jak pamiętam nazywał ich oszustami i miał dużo w tym racji, dlatego należy z dużą ostrożnością do nich podchodzić.

      Usuń
    2. Ale co to znaczy, że są oszukiwani? Czy nie bierzecie pod uwagę możliwości występowania zjawisk o RÓŻNYM pochodzeniu, które przydarzają się - owszem - bardzo często osobom sensytywnym, ale przecież wcale nie tylko takim?! Nie jestem tak obeznana ze "zjawiskiem UFO" itp. jak Ty i Twoi koledzy badacze, choć interesuję się tym od dawna. Jednak po przeczytaniu wielu relacji mam wrażenie, że owszem, istnieje UFO i kosmici, istnieją także istoty z innych wymiarów, o ktorych mamy bardzo słabe pojęcie z racji na to, że relacji o nich jest mało (ludzie wolą opowiadać o kosmitach niż o skrzatach czy wiedźmach) - ale mnie na przykład zafascynowały relacje panów Witolda i Krzysztofa Rusków!
      Co do tej ostatniej historii o istocie w kanałku - nie wiem, co o tym sądzić, ale również nie rozumiem teorii o "projekcji". A nawet jeśli jakaś "projekcja" była, to wydaje mi się nieuprawnione posądzać o sprawczość jakąś jedną "nieznaną siłę". Myślę, że "sił" jest dużo, a manifestujące się zjawiska mogą nie mieć ze sobą nic wspólnego, poza tym, że dotykają często osoby sensytywne i/lub "proste" czyli dzieci lub osoby niewykształcone itd.
      Ciekawe, czy wspomniana pani Anna miała potem w swoim życiu jakieś inne spotkania z nieznanym, czy też był to wypadek jednostkowy.
      Tak czy inaczej - bardzo to wszystko intrygujące. :-)

      Usuń
    3. Witam serdecznie, Droga Pani Aniu troszkę miesza Pani pojęcia Szatana i Demona. Szatan to przeciwieństwo Boga, coś co nie może istnieć samoistnie , dobro i zło 2 strony medalu, natomiast demon to byt, który żeruje na człowieku, chce nim zawładnąć. Jak dotąd nie wiemy czy demon to istota wielowymiarowa czy bezwymiarowa czy też to rasa o wiele większym zaawansowaniu technologicznym niż my, jedyne co wiemy to to że według nas zachowuje się w sposób irracjonalny czyli niepasujący do naszej koncepcji zachowania się istot na wyższym poziomie technologicznym niż my. Arek stara się powiązać fakty, nie twierdzi że ma rację ale zauważa że to co dawniej było opisywane jako folklor czyli skrzaty duszki czy istoty zwodnicze dziś odbieramy jako ufonautów bądź demony, ale to nadal ta sama siła co przed kilkuset laty, tylko ubieramy ją w inną szatę. Po polemice z Arkiem zgadzam się z nim że nadal nie wiemy co to za siła ale jest ona z nami od wieków tylko inaczej ją postrzegamy, pozdrawiam -szyderca RP

      Usuń
    4. Dokładnie ;) Już widzę, co się będzie działo kiedy ukaże się moja książką, która co niektórych może porazić moimi przemyśleniami na podstawie zebranych faktów. Pozdrawiam ;)

      Usuń
  3. Ano to, że dokładna analiza kontaktowców wyraźnie wskazuje, że osoby te są oszukiwane niemal z premedytacją, wciska sie im kity w postaci apokalipsy, konkretne daty kataklizmów, które oczywiście sie nie spełniły. John keel także w pewnym momencie był kontaktowcem, który był ostrzegany przed jakimś kataklizmem. Sam w swojej książce Operacja Koń Trojanski nazywa ich oszustami. Już nie wchodzę, jak infantylnie podają informacje o ich pochodzeniu z jakiej planety itp... Oni wszystko robią aby odwrócić uwagę od ich rzeczywistego pochodzenia. Owszem relacje Panów Rusków są niezwykłe i wiem, że trwają nadal. Jeśli chodzi o projekcję - oczywiście ewentualną to jak najbardziej nawet wzmianki o tym możemy odnaleźć choćby w dawnym folklorze związanym z dzinnami, czy naszej części demonologii, która wyraźnie mówi iż pewne siły mogą wpływać na nas indukując wprost do naszej psychiki rózne obrazy. Powiem nawet dalej w czasie jednego wywiadu duchownego z demoniczną siłą, ten byt wyraźnie to stwierdzał. Więc takie fakty jednak istnieją. Tak to racja na którą zwrócił nawet Keel, sugerując że siła ta lubi dobierać się m.in., do takich osób o jakich Pani wspomniała. Tego nie wiem Damian Trela miał z nią kontakt. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. I tym rzeczywistym pochodzeniem jest...?!
    Implanty są wszczepiane ludziom przez...?
    Zabiegi osób wziętych są robione przez...?
    Skąd autorzy czy demonolodzy wiedzą, że "pewne siły mogą wpływać na nas indukując wprost do naszej psychiki rózne obrazy"?

    Jeśli chodzi o rozmowy egzorcystów z demonami, ktore opętały danego człowieka, to owszem, jak najbardziej, nie chcą podać swojego imienia, kłamią i przyznają się do tego. Ale to dotyczy stwierdzonych opętań.
    Wiem, że Ty lansujesz tezę o demonicznym pochodzeniu niemal wszystkiego, co podchodzi pod zjawisko tzw. UFO, ale ja się z tym nie zgadzam, ponieważ nie widzę na to dowodów - poza przypadkami "bedroom visitors", którzy po wypowiedzeniu imienia Jezusa znikali. Ale na litość boską, są setki innych przypadkow, gdzie scenariusz jest zgoła inny, a obce istoty w ogóle nic nie mowią tylko się pojawiają, a potem znikają. Nie ma ŻADNEGO dowodu na ich pochodzenie, to sa tylko spekulacje.
    No a osobną rzeczą są pojazdy, które widuje się na niebie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zgodzę się, że lansuję wszystko pod względem demonologicznym jeśli tak proszę mi to przytoczyć w przeciwnym razie potraktuję to jako zwykły fejk z Twojej strony. Czekam na dowody w tej sprawie. Owszem dostrzegam pewne wątki, ale nie lansuję skąd taki kuriozalny pomysł ? Nie tylko bedroom visitors, proszę przeanalizować sobie relacje z MUFON CE4 i zobaczysz tam ponad 650 przypadków związanych z abdukcjami tam też pojawia się wątek imienia Jezus, a jak wiadome ufo abdukcje z czym są generalnie związane z UFO i ‘’obcymi’’.
      A skąd wiedzą bo zajmują się tym tematem proszę sobie poczytać książkę Demonolodzy czy przestudiować literaturę zwiazaąą z dzinnami tam jest o indukcji i będziesz mogła to m.in. przeczytać w mojej nowej książce, jak pisałem w czasie jednego z egzorcyzmów sam byt to stwierdził, więc mówimy o faktach – Karla Turner również to potwierdzała – bo skoro widywała podczas porwań obraz zmarłego ojca lub Jezusa to na litość przecież to nie były żywe realne osoby. Mało tego w 2002 roku kilka osób po medytacji w Wylatowie stojąc w piktogramie zauważyło przedziwne zjawisko w kształcie kwiatu lotosu. Jak się okazało w rzeczywistości nic tam nie było – jedna z kamer niczego nie zarejestrowała. Takich przykładów jest znacznie więcej. Tak się składa, że prowadzę kontakt z osobami, które od lat są kontaktowcami i nawet one mówiły mi to wprost, że te negatywne byty potrafią wpływać iluzorycznymi obrazami na psychikę aby ich zmylić są bardzo sprytne i jedna Pani nawet powiedziała że mogą podszywać się pod UFO itp. Jak pisałem nie raz zjawisko UFO jest wieloaspektowe i gdybyś uważnie czytała to co piszę nie pisałabyś tez ze demonizuję wszystko związane z UFO, co jest absurdalne, ale jak też wyżej wymieniłem dostrzegam i ten wątek w tym zjawisku, czy się to komuś podoba czy nie.

      Usuń
    2. Mit że implanty i ‘’zabiegi’’ to dzieło kosmitów jest właśnie jednym z bardzo zakorzenionym ufologicznym folklorem polecam w tym temacie prace Vallego doskonale to tłumaczy.

      Usuń
    3. Ok, odwołuję słowo "wszystko". Zamiast tego powinnam powiedzieć o "zauważalnej tendencji". Przepraszam!
      Nadal jednak nie rozumiem, dlaczego akurat prace Vallee'go czy Keela należy uznać za wyrocznię. To po prostu jedna z hipotez, jest też wiele innych.
      Ja nie twierdzę, że implanty i zabiegi to dzieło kosmitów, natomiast chciałabym wiedzieć, czyje. :-) Ale nie przekonuje mnie teza o jakiejś jednej sile, i to w dodatku zlowrogiej, która za tym stoi. Myślę, że przyczyn jest wiele.
      Bardzo przepraszam jeśli Cię uraziłam moim sformułowaniem. Po prostu z natury jestem sceptyczna i bardzo podejrzliwie patrzę na wszelkie "oczywistości". Z mojego subiektywnego punktu widzenia większość zjawisk "abdukcji" jest bardzo przykra, jednak może to oznaczać zarówno stricte złowrogie (demoniczne) działanie, jak i działanie jakichś istot, niekoniecznie z kosmosu, które prowadzą jakieś badania w sobie tylko wiadomym celu i de facto nie chcą robić ludziom krzywdy, tylko jakoś "tak wychodzi" - bo pochodzą z innego wymiaru/miejsca/rzeczywistości i nasze emocje są im nieznane.
      Ale to oczywiście tylko moje przypuszczenie.
      Pozdrawiam i jeszcze raz przepraszam. :-)

      Usuń
    4. Rozumiem, ale są osoby twierdzące że stawiam znak równości pomiędzy UFO a demonicznością z czym nie mogę się zgodzić, dlatego reaguję. Anno prace Keela czy Vallego, a nawet Salvadora Freixedo, mają podobny punkt widzenia zupełnie inny od innych badaczy, którzy jedynie forsują teorię ETH i nią chcą wyjaśnić wszystko związane z UFO. Dla mnie osobiście jednak najbardziej zbliżył się do kwestii UFO Keel, Valle nieco trochę ''skopiował'' potem Keela, ale obaj stwierdzili, że nie musi za UFO stać cywilizacja kosmiczna, ale jakaś siła o naturze stricte ziemskiej, i tutaj mam zbieżny punkt widzenia. To właśnie oni choćby dostrzeli także naturę demoniczności i bardzo przystępnie to ukazali. Oczywiście nawet ci Panowie nie mają monopolu co stoi, za UFO, i jak Keel stwierdził być może nigdy nie wyjaśnimy tego - zaczynam w to coraz bardziej być przekonany. Abdukcje zapewne były także przeprowadzane przez rząd USA, są nawet pewne ku temu przesłanki, ale ten aspekt jest wg. wymieszany i ingeruję w to znacznie więcej sił. Ja także jestem ostrożny, dlatego tak łatwo nie ulegam trendowi odwiedzin ''kosmicznych braci''. Pozdrawiam ;)

      Usuń
    5. Arek już widzę, że wytłumaczył o co mu/nam chodzi. Ja dodam, że warto czytać i słuchać uważnie i ze zrozumieniem, by nie było później takich nieporozumień i bezpodstawnych oskarżeń :) Nikt nigdy nie powiedział, że za UFO musi stać jedna siła, przeciwnie wręcz. Mówi się po prostu, że za częścią obserwacji czy bliskich spotkań może stać coś zwodniczego, ot co.

      Usuń
    6. Dokładnie Przemku ja jeszcze bardzo ''lubię'' teorię UFO=Czas czyli nasi potomkowie z innych czasów, ale to też tylko spekulacja, acz pewne fakty mogą wskazywać i na takie źródło ?

      Usuń
    7. Wiem o czym myślisz :)

      Usuń
  5. Sprawa jest oczywista i prosta . Tylko w ocenie tych zjawisk trzeba wrócić do elementarnej nabytej wraz z doświadczeniem całych pokoleń ludzi wiedzy i instynktu. Tylko ZŁO-DZIEJ przychodzi w nocy i potajemnie . JASNOŚĆ ,ŚWIATŁO ,OTWARTOŚĆ, SZCZEROŚĆ jest domeną DOBRA .Koniec i kropka !
    pozdrawiam
    ps. inne wasze bajdurzenia i relatywizmy są nic nie wartą paplaniną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A z tym się jak najbardziej zgadzam, jednak to przekonanie wynika z NASZEGO ziemskiego doświadczenia i wiedzy, a także wiary. Jestem osobą wierzącą i dlatego sądzę, że w odniesieniu do zjawisk typu źli ludzie czy złe duchy, czy wręcz demony i szatan powyższe stwierdzenie ma jak najbardziej sens. Ale wydaje mi się ryzykowne wkładanie do jednego worka ze złymi duchami czy diabłami rozmaite zjawiska, których natury nie znamy i nie rozumiemy. TO WSZYSTKO TYLKO NASZE PRZYPUSZCZENIA - być może prawdziwe, a być może nie.

      Usuń
  6. Zdaje się, że nie wszyscy to jednak rozumieją.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ano Arku nie rozumieją. Anonimowy pokazuje, jak nie prowadzić rozmowy. Wprowadź zasadę, iż pisują tu z imienia i nazwiska, to od razu wyczyścisz atmosferę. Piotr, Bytom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak raz Piotrze napisałem każdy może się wypowiadać, krytykować mnie, ale bez inwektyw i osobistych wycieczek. To nie jest ważne czyje imię czy nazwisko widnieje istotna dla mnie jest sama treść i co ona wnosi. Pozdrawiam ;)

      Usuń
  8. Do Pani Anny: Pani Anno, Arek po prostu doświadczalnie i niezależnie, wykazuje to o czym księża mówią: że w praczasach trafiło na ziemię mnóstwo istot zwodniczych, przynależnych do innego poziomu istnienia. Niezależnie jak je nazywać, czy po świecku czy po kościelnemu, ich manifestacje z tego powodu są po prostu najczęstsze. Dobre istoty także działają ale wolą to robić w sposób bardziej zakulisowy niż te zwodnicze. Tak że Arek po prostu swymi badaniami wykazuje doczesny obraz rzeczywistości w której manifestacji zwodniczych jest więcej od tych pozytywnych. Co więcej w różnych relacjach powtarzają się analogiczne schematy, dlatego po przeczytaniu np. tysięcy podań i relacji z przeszłości, człowiek nabywa swego rodzaju wnikliwości, dzięki której całkiem trafnie może wytypować o jaki rodzaj istot w danym przypadku chodzi. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Krzysztof, w tym co piszesz. Zazwyczaj te zwodnicze wykorzystują ludzką naiwność i słabość człowieka. Tak się dobrze złożyło, że posiadam kontakt z osobą sensytywną, która doznawała przeróżnych zjawisk w życiu, i wie jak rozpoznawać te pozytywne i złe istoty, które jak powiedziała mogą podszywać sie nawet pod obcych, czego ufolodzy kompletnie nie dopuszczają nawet w myślach.

      Usuń
    2. Tacy ufolodzy którzy bronią się przed rzeczywistością jaką ona jest, to zwykli pozerzy, nierzadko złośliwi i zajadli, jak niektóre osobniki pewnej fundacji, którzy pieklą się na możliwość istnienia istot mogących przeistaczać się w rozmaite postacie. No ale takimi nie ma co sie przejmować, bo prawdziwych badań nad nieznanym nie zatrzymają, poza własnym podwórkiem lub zapieckiem myślowym. Pod poniższym tematem postarałem sie zrobić 5 punktów które mogą obejmować różne rodzaje przemian - ale jestem otwarty na sugestie, ponieważ trzeba wytworzyć jakiś system katalogowania, w którym łatwo będzie szufladkować rozmaite rodzaje istot pojawiających się w różnych postaciach: http://zmiennoksztaltne.blogspot.com/2017/12/ze-zbiorow-kolberga-i.html

      Pozdrawiam!

      Usuń
    3. Krzysiek bo oni dopiero są na etapie latających misek, zaraz zobaczę na twój blog ;)

      Usuń
  9. Relacje zamieszczone w tym temacie są bardzo ciekawe. Relacja z istotą w kanale i tajemniczą ścianą, przypomina mi relacje z Czech i Słowacji, gdzie tajemnicze istoty stawiały przed świadkami ściany/przeszkody, których tam wcześniej nie było. Przeszkody te były całkowicie materialne. Prawdopodobnie w tych sytuacjach mowa o jakimś zatarciu się między światami, gdzie w owych tajemniczych przestrzeniach w których dzieją się rozmaite dziwy, i którym nierzadko towarzyszy czynnik OZ, coś próbuje człowieka zatrzymać lub wymóc na nim określone działanie. Posiadanie różdżki tylko to potwierdza, bo w wielu podaniach jej obecność wiąże się z otwieraniem portali do i z innych przestrzeni. Odnośnie wiedźmy w lesie, pod poniższym linkiem zamieszczam pewne analogie:

    http://zmiennoksztaltne.blogspot.com/2014/03/pytania-w-sprawie-wiedzm.html

    OdpowiedzUsuń
  10. 1. Hasła klucze dla stałego nieanonimowego rozmówcy Arka Miazgi, w następnym artykule mogłyby by brzmieć "Hum of Earth", "Earth's humming" (buczenie Ziemi), ew. "HUMMING od Earth's crust or mantle" (buczenie skorupy, lub płaszcza zewnętrznego Ziemi), w zakresie 2.4mHz do ok. 4mHz (miliherców), wskazujące na wydrążoną, pustą w środku Ziemię.
    2. Myślę, że trzeba by podkreślać, że najbardziej pozbawione kontrowersji w związku z możliwymi emocjami przekazywanej relacji, a odn. zjawisk UFO, jak i pozostałych niewytłumaczalnych i powiązanych, do pewnego stopnia z UFO, zawsze mogą być i faktycznie są - wszelkie relacje służb mundurowych, najczęściej poza ich służbą, w tym czasem na emeryturze (wojsko, policja, ale i strażacy, celnicy, leśnicy, porządkowi wszelkiej profesji, straż graniczna lądowa, morska, przybrzeżna) Tu można liczyć i na obiektywizm, ale i szczegółowość i trafność opisu, mimo wszystko większą, niźli u cywili, zwłaszcza, źe niewytłumaczalne zjawiska pojawiają się bez wyjątku wszędzie, w tym pośrodku zdarzeń, z których czasem trzeba zdać szczegółową relację. Ot co! Stąd i ta "bezinteresowność" u wszelkich "mundurowych" - myślę - w swobodnej rozmowie o tej klasie zjawisk.
    3. Myślę takźe, ze domyślnym źródłem takich zjawisk moźe być i jest od 2000 lat Kościół Katolicki, czy i K.Prawosławny. A które to po - supresji, wypieraniu, jak i tępieniu początkowym wszelkich ośrodków kultów pogańskich, później - w sobie tylko znanych celach - zaczęły gromadzić i ściągać ku sobie - wszelkie relacje odn. zjawisk natury duchowej, jak i pozostałych, jednak - w równym stopniu zagadkowych, z "pogranicza" i niewytłumaczalnych,co te pierwsze, o charakterze duchowym.
    4. Mój wstępny ogląd relacji zjawisk, w związku z otwierającymi się "portalami", "kulisami", "wrotami" do innych rzeczywistości, kaźe podejrzewać, źe być może Nasza Rzeczywistość rozgrywa się, co do Jej wszelkich zdarzeń, wzdłuź dyskretnej Osi Czasu. Stąd czasem być moźe, "i zazębiają się o siebie" dwie takie dyskretne Osie Czasu, Światów, które niekoniecznie są Równoległe, co dotyczą jednej i tej samej Rzeczywistości, tyle źe Jednej rozgrywającej się obecnie, w Czasie Teraźniejszym, a Nam znanym, jako Nasza Teraźniejszość i Rzeczywistość, a drugim pochodzącym, choćby sprzed wielu milionów lat, lub tysięcy lat z Przeszłości, bądź nawet odległej Nam Przyszłości. Wszystko możliwe.
    5; Pańskie strony wiele porządkują z moich spostrzeźeń, wniosków, jak i o wiele rzadszych, od tych pierwszych -obserwacji w powiązaniu z tym, co w lekturze. Choć wielu rzeczy, raczej nie da się nigdy wysłowić, i myślę, źe rezerwa zjawisk nigdy nieopisanych przez ludzkość, teź musi istnieć w "Naturze".
    6. Niemniej, wszelkie opisywane tutaj zjawiska, wskazują bynajmniej, na o tyle i bliską "zaźyłość", czy "obecność" tych zjawisk w życiu ludzkim, o ile zawsze w jakiś niewytłumaczalny sposób, mógłby być do pewnego stopnia zaprzęgnięty do niewytłumaczalnych dla Nas na razie procesów, "potencjał ludzkiej świadomości" - tych przygodnych obserwatorów i uczestników tych zjawisk. Słowem "nigdy, nic, nie ma za darmo".
    7. Stąd i zjawiska te mogą "uśredniając" częściej towarzyszyć ludziom o wyźszej percepcji, rozwoju duchowości, "sensytywności", czasem zdolnościom definiowanym "na ludzką modłę i sposób", choć wiadomo, źe dusza ludzka i jej duch, potrafi w szczególnych sytuacjach, pozazmysłowo, spostrzegać o wiele bardziej złoźone zjawiska, w tym identyfikować byty i zjawiska niematerialne, i to - z miejsca, błyskawicznie, aniźeli z udziałem zmysłów: wzroku, słuchu, węchu, dotyku, powonienia, smaku (tj. tych 6 podstawowych identyfikowalnych zmysłów fizycznych i najbardziej podstawowych, spoza samego umysłu - czyli narządu wnioskowania i dochodzenia do konkluzji, poczucia czasu, czy przestrzenii, zmysłu zimna, gorąca, powiązanego że zmysłem dotyku, itp.).

    OdpowiedzUsuń
  11. 7. W końcu, "probierzem zjawisk duchowych", wszelkich, niewytłumaczalnych takźe, w tym baśniowych zdarzeń, czasem absurdalnych nawiedzeń, a czasem i zjawisk paranormalnych, czy i UFO gennych, jest "przez wieki utrwalony kanon zasad, wierzeń, dowodów, doświadczeń" religijności w duchu wiary chrześcijańskiej. Choć, najbardziej zagadkowym ze stwierdzeń, spośród "kanonu S.T. i N.T." - jest stwierdzenie, źe "Bóg poznał swoich świętych przed czasem".
    A) przed "czasem próby", z dnia na dzień?,
    B) w poprzednim schemacie biegu zdarzeń "analogicznych" na Ziemi, w odległej przeszłości - miliony lat temu? Gdzie reinkarnację, moźnaby zdefiniować, jako "reinkarnację zbiorową"? Wszystkich dusz ludzkich i bytów pojawiających tylko raz i na wiele wiele milionów lat, przed tym Czasem Teraźniejszości, a w kolejnym niekończącym się "przetasowaniu Epok, Ludzi, Zdarzeń po Ziemi", ale całego odrębnego świata od "A" do "Z" ludzkiej - rzeczywistości/ cywilizacji tutaj na Ziemi?,
    C) czy to przez Zmysł Boźy - zawsze wybiegający w przyszłość i znający przyszłość i los poszczególnych ludzi "świętych" i "nieświętych"? Kto to wie?
    Odpowiedź, po tak zadanych trzech wariantach pytania A), B), C), dotyczy odpowiedzi, juź udzielonej pośrednio w zapytaniu A).
    Mianowicie, to te najmniejsze i najdrobniejsze czyny i zdarzenia - przygotowują człowieka - do czynów i wyborów (niezawodnie i wybrańców) - największych i najiatotniejszych, na Krańcu Czasów.
    8) Jesłi.Mamurus008 tyle wspomina o bytafh nieczystych, co "zstąpiły" dawno temu, w czasach piwrwotnych na Ziemię, to wato byłoby powiązać ich istnienie i egzystowanie na Ziemi, z wielką przeszłą Górą Upadłych Aniołów, której lokalizacja, to obecne zapadlisko subtekstoniczne, na styku EuroAzji, Półwyspu Arabskiego i nacierającego z Południa Kontynentu Afrykańskiego - w Basenie Morza Czarnego. Tytułem uściślenia faktów, w zgodzie ze stanem wiedzy geologicznej: wypiętrzania Alpinidów i po całej Ziemii, ale i tworzenia się wielkich zapadlisk subkontentalnych, w tym i Basenu Morza Śródziemnego (z jakieś 15-25 mln. lat temu?)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mógłby pan krótko i przejrzyście się wypowiedzieć, zamiast mieszać rozwlekle wiele zagadnień, bo z tego "bigosu" trudno coś zrozumieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się jest to bardzo nie zrozumiałe, dlatego się nie ustosunkowałem do komentarza.

      Usuń
    2. Dzięki observator. Tekst jest rzeczywiście zawiły, jednocześnie interpunkcja oraz budowa zdań nie pozwalają na jego szybkie rozumienie. Tak więc i ja proponuję aby wypowiedzi tu umieszczane były przygotowywane na elementarnym poziomie przyzwoitości. Przypominam, iż w celu zakończenia zdania, kropkę umieszczany bezpośrednio po ostatniej literce. Następne zdanie rozpoczynamy od spacji po kropce. Wszystkim nam pomoże to w rozumieniu przekazu. Myślę Arku że mnie popierasz....

      Usuń
    3. Oczywiście jestem tego samego zdania Piotrze, wówczas lepiej się czyta i przyswaja informacje. A jakie opinie masz Piotrze odnośnie powyższych przypadków ?

      Usuń
    4. Moje zdanie w temacie jest jasne i klarowne. Istoty pozaziemskie lub innowymiarowe odwiedzają nas od lat, czego ślady są doskonale widoczne w kulturach Majów, Azteków, Dogonów, Egipcjan. Dobrze to opisano w książce „Bogowie Edenu”. Istoty te tak jak my, są dobre, złe, przyjazne, nieprzyjazne. Jedne tworzą zawoalowany świat, objawiając się w roli aniołów czy demonów. Co ciekawe, w Starym Testamencie aniołowie jeszcze skrzydeł nie mieli…Stało się to dopiero w momencie, kiedy ówcześni świadkowie chcąc dodać atrybut boskości, szczególnie jeśli chodzi o latanie, dodali do opisów tychże istot skrzydła. A cóż mieli dodać, kiedy w ich czasach symbolem zdolności latania były wyłącznie ptaki. Jedni jak Blumrich opisuje, potrzebowali w lądowniku wirujących płatów ( coś na wzór wirnika głównego helikopterów ), inni latali w Wimanach napędzanych rtęcią. Jak widać poziom technologiczny istot też jest różny. Jedno jest jednak jasne, iż istoty te, gwiezdni ludzie opanowali technikę grawitacji, użycie grawitonów i kubitów energii, i tworzenie wielowymiarowych stanów splatania o których pisałem Ci Arku. To wszystko stawia Nas w roli przysłowiowego kotka karmionego przez właściciela. Kotek biega za światełkiem, ale z czego te światełko się bierze, i czemu gaśnie – nie wie. I póki co, my też nie wiemy jak budować warmhole, czy tworzyć stany splątania wyższe niż dla dwóch atomów. Jeśli ludzkość sama nie wyrznie się techniką wojenną, kiedyś zapewne opanuje te zjawiska tak, jak dziś używa się smartfonów. Pozdrawiam.

      Usuń
    5. Nie koniecznie mogła to również być super ziemska cywilizacja - elita - która z czasem opuściła Ziemię, taką tezę wskazują choćby źródła w Starożytnych Indiach. To latadło Blumricha bardziej wygląda na twór ziemski niż kosmiczny. Zapewne jeśli inne cywilizacje nie koniecznie żyjące w naszej rzeczywistości, opanowały takie atrybuty związane z grawitacją to mogą być niemal jak ''bogowie''. Jedno jest pewne, obojętni kim są Ci oni, nie dążą, a nawet zaciemniają swoje kontakty choćby używając do tego tzw. kontaktowców, a nas traktują w najlepszym razie jak zwierzęta na farmie. Pozdrawiam Piotrze ;)

      Usuń

Napisz komentarz: