piątek, 6 kwietnia 2018

Świetlisty ekran i bliskie spotkanie z istotami – zdarzenie w Budziwoju 2018


W lutym  2018 roku, w podrzeszowskiej miejscowości doszło do obserwacji dwóch świetlistych kul, a kilka dni później do Bliskiego Spotkania III Stopnia, które  przebiegało zupełnie inaczej nich dotychczasowe spotkania tego typu. Miało ono bardziej charakter mistyczny – duchowy niż stricte fizyczny.





Czytelnicy śledzący na moim blogu zdarzenia związane z manifestacjami świetlistych kul w okolicy Budziwoja wiedzą doskonale, że świadkiem jest osoba niezwykle wrażliwa - sensytywna, doświadczająca wielu zdarzeń z pogranicza nieznanego.  Moje osobiste kontakty z Moniką skłoniły mnie do przypuszczenia, że obserwacje świetlnych kul, które wielokrotnie obserwowała, mogą być ‘’przygrywką’’ do czegoś większego. Zdaje się, że moje przypuszczenia nie były bezzasadne, a wszystko zaczęło się od manifestacji kul, nad pobliskimi wzniesieniami, które w dniu 10 lutego pojawiły się najbliżej domu świadka. Około godziny 22:10 Monika przebywając w pokoju zauważyła zza oknem dwa punkty światła, które z początku wzięła za świata samochodu stojącego na ulicy. Oddajmy jej głos.

‘’Z racji tego że przychodzą do nas sarny, to przy drodze pozostawiam im prowiant - sianko i  marchew. Chciałam sprawdzić tego wieczoru czy już przyszły czy jeszcze nie. To była mniej więcej stała pora ich spacerów w moich rejonach. Niestety zamiast sarenek ujrzałam dwie kule światła - tym razem mniejsze niż zwykle. Świeciły na wprost bramy wjazdowej na wysokości 160-180cm. W pierwszej chwili pomyślałam że te światła pochodzą od lamp lub reflektorów - jednakże nie widziałam tam ludzi tylko te światła. Po chwili obserwacji pomyślałam że zrobię Ci zdjęcie - niestety w momencie wycelowania aparatu w ich kierunku - światła zgasły’’.


Widok z okna z którego zauważono dwie jasne kule. 

Światła były oddalone około 45 metrów od okna w którym stała Monika, a zatem było to klasyczne CE-I. Kule miały łagodny złocisty kolor z lekką poświatą dookoła, ich wielkość wynosiła około 40 cm. W życiu Moniki od sierpnia do lutego było bardzo wiele obserwacji świetlnych kul nad pobliskimi wzniesieniami, które często wyczyniały różne ‘’akrobacje’’.  Przyznam, że sprawa ta bardzo mnie wciągnęła, na tyle mocno, że pewnego dnia sam doświadczyłem obserwacji  świetlistej kuli. Jak do tego doszło. Zazwyczaj po naszej wspólnej  rozmowie z Moniką kule często się pokazywały w jej okolicy, w nocy 30 stycznia 2018 roku, intensywnie rozmyślałem o nich czym są i może się to wydać śmieszne ''poprosiłem'' w myślach o ich manifestację. Następnego dnia 31 stycznia wróciłem po godzinie 15:00 do domu, po kilkunastu minutach  o 15:38 w warunkach dziennych, przy zachmurzeniu ale bardzo dobrej widoczności, zauważyłem podchodząc do okna balkonowego stacjonarne   jasne światło w kierunku wschodnim. Z początku wziąłem je za światło samolotu lecącego w moim kierunku, ale przez myśl przeszło mi szybko pytanie jest za jasno jak na światła samolotu, a po chwili zauważyłem, że punkt świetlny szybko migoce. Wiedziałem, że jest to coś nietypowego. Na półce leżała lustrzanka , sięgnąłem szybko wycelowałem w kierunku nadal nieruchomego światła i wykonałem jedno jedyne zdjęcie, kiedy chciałem wykonać drugie światło bardzo szybko zaczęło się kurczyć jakby zapadało w sobie i znikło.  Po około 10 sekundach miałem także w ręku lornetkę 7x35, w miejscu światła nie było zupełnie NIC żadnego samolotu, który nie byłby w stanie tak szybko się oddalić żebym w lornetce go nie zauważył. Aby być pewnym sprawdziłem portal FR24, ale o tej godzinie nie było w tym kierunku  żadnego samolotu pasażerskiego, który mógłby wyjaśniać źródło światła.  W mojej ocenie światło tkwiło około 2,5  km w linii prostej  w okolicy cmentarza w Witkowicach  ? Jakie było moje zdziwienie kiedy zauważyłem, że na zdjęciu nie ma żadnego światła, które w momencie wykonywania jeszcze widziałem. Jak to możliwe ?  Jestem pewien, że to co widziałem nie miało nic wspólnego ze światłami samolotu, czułem, że ma to wyraźny związek ze sprawą Budziwoja, a moje myśli najwyraźniej się zmaterializowały ? Pewien znajomy kilka dni wcześniej przebywał w nocy w Budziwoju celem zaobserwowania czegoś osobliwego. Nie odnotował w tym miejscu żadnych silnych sztucznych źródeł światła, które mogłoby tłumaczyć kule nad lasem. Jego czuły miernik pola elektromagnetycznego nie wykazał żadnych anomalii nawet  tuż przy wieży z masztem telefonicznym. Niemniej czuł się tam nieswojo jakby przez kogoś obserwowany. 31 stycznia w okolicy Woli Rafałowskiej zauważył o 23:20 pomarańczową kulę światła, którą udało mu się sfotografować. FR24 nie wykazał w tym miejscu samolotu tym  bardziej, że nie było słychać żadnego dźwięku, a kula po przelocie zgasła. 



Wola Rafałowska, zdjęcie wykonane przez Krzysztofa z  www.badaczparanormalny.blogspot.com 




Budziwuj - Łany 2018 rok,  na dole   żółte  światło  zauważone i sfotografowane przez świadka,  wyraźnie widać, że w tym miejscu jest las bez żadnych dróg czy domostw. 


Bliskie spotkanie z istotami na ekranie

Pięć dni po obserwacji Monika doświadczyła wręcz mistycznego  bliskiego spotkania do którego doszło 15 lutego 2018 roku, które przebiegało zupełnie inaczej niż klasyczne tego typu zdarzenia  które  znaliśmy dotychczas z literatury ufologicznej. Warto nadmienić, że dzień wcześniej Monika słyszała w pokoju dziwne ‘’szuranie’’ jakby czymś metalowym na biurku, wcześniej znikąd pojawiało się rozbłyskiwanie nieznanego źródła światła, ale zawsze kiedy świadek była w domu sama. Po południu Monika przebywając jako jedyna w  domu,  pracowała przy komputerze kiedy w pewnym momencie  odczuła narastające pozytywne wibracje.  Tak opisuje ów zdarzenie.

‘’Wydarzyło się to 15 -go lutego, popołudniu. Zanim pojawił się ekran, czułam w sercu intensywną miłość , przerwało to moją prace przy komputerze. Chwile analizowałam skąd to ciepło dochodzi...czułam to w czakrze serca i gardła. Bardzo silne uczucie  nad którym nie mogłam zapanować. Po krótkiej chwili ujrzałam przed oczyma ekran. Był on świetlisty, duży ale nakładał się na obraz. Przez ekran widziałam też co jest za nim, był trochę przezroczysty. W ekranie pojawiły się istoty bardzo podobne do ludzi. Jeden stał na z przodu, reszta tuż za nim. Było ich kilkoro - widziałam piątkę, ale możliwe że za nimi ktoś stał, ale przez światło nie dostrzegłam. Istoty były ubrane na biało, miały długie i proste włosy. Biel ich ubioru była bardzo jasna, wręcz świetlista - jak ten ekran. Zwróciłam uwagę na istotę na przodzie. Patrzyła na mnie, mrugnęła oczyma i podniosła lekko kąciki ust i kiwnęła minimalnie głową. To wszystko było bardzo delikatne i subtelne - pełne wdzięku. Wyglądało to na powitanie. Nie odezwałam się, nie pytałam - postanowiłam tylko obserwować całe zajście. 



Grafika wykonana przez świadka ilustrująca ekran i widoczne istoty na tle pokoju ( pokój nie odzwierciedla autentycznego miejsca zdarzenia jest to zdjęcie z internetu) 

Doświadczenie było poniekąd pozytywne, istoty nie wystraszyły mnie ani nie zrobiły nic co by mnie mogło wystraszyć. W momencie jak zobaczyłam ich, zaczęłam telepatycznie czuć ich emocje, myśli. Nie porozumiewali się głosem. Czułam silną miłość, taką która wprawiała mnie w błogostan, poczucie bezpieczeństwa. Jakiekolwiek pytanie mi przyświeciło w głowie - od razu pojawiała się odpowiedz. Nie musiałam zadawać pytań. Pierwsza moja myśl była - jakim cudem tu pojawiły się istoty? Odpowiedz pojawiła się od razu w mojej głowie - to jest tylko połączenie ze mną, nawiązanie kontaktu (fizycznie nikogo tu nie ma, to tylko obraz przekazywany).  Wyparłam tą myśl - pomyślałam przecież nie mogę dać się zwariować po czym poczułam odpowiedz, że ten kontakt nie jest zobowiązujący i abym się nie martwiła. To jest tylko próba kontaktu - nikt nic mi nie każe nic robić w związku z tym, jestem wolną istotą. Nic mi się nie stanie..  Wiesz Arku to było dość dziwne bo te myśli nie były moje. Za każdą moją myślą - przychodziła czyjaś odpowiedz. Widziałam ich krótką chwile po czym zaczęli zanikać, ekran stawał się coraz dalszy, choć uczucie miłości pozostało. Chwile po tym jak ekran znikł, znikło uczucie miłości i tego ciepła. Przez długi czas wątpiłam czy w ogóle warto o tym mówić - w mojej głowie ta opowieść brzmi jak szaleństwo. Istoty były bardzo  podobne do ludzi, miały podobne proporcje tylko troszkę bardziej wydłużone, wyglądały schludnie, czysto. Włosy ich były proste i jasne. Oczy jasne i duże. Z oczu tej istoty, co stała na przodzie płynęła miłość. W ogóle się ich nie bałam - czułam ich troskę jak i zarówno ich ostrożność wobec mnie. Nie byli nachalni. Czułam, że uważali, jakby nie chcieli mnie wystraszyć. Ich ruchy były bardzo wolne, delikatne, subtelne. Nie ruszali się gwałtownie. Bił od nich spokój. Drugą rzecz jaką zauważyłam, mimo że ekran był na wprost mnie - miałam poczucie, że oni patrzą na mnie z innej perspektywy. Ciut bardziej z góry. Tak jakby ktoś na skypie zadzwonił - i kamerkę miał niżej ustawioną’’.


Wizualizacja wyglądu istot, widocznych na ekranie wg. grafiki świadka zdarzenia

Z dalszych rozmów i ustaleń z Moniką uświadomiłem sobie, że całe zdarzenie nie rozgrywało się na płaszczyźnie stricte fizycznej, ale  miało podłoże związane z ludzką psychiką – podświadomością, z którą komunikują się i wchodzą w interakcję różne istoty- byty.  Idealnie oddają to słowa Moniki.

‘’Było to bardzo dziwne zdarzenie i mam wrażenie że nie do końca było ono takie, jak sobie ludzie wyobrażają - że pojawia się przed nami ekran i możemy w niego wejść, poczułam w ten czas, że to jest projekcja, połączenie, ale w rzeczywistości naprzeciwko nikt mnie nie stoi. Jak próbowałam się potem poruszyć,  wraz ze mną ekran przed oczyma się poruszał zachowując tę samą odległość zrozumiałam że faktycznie to jest jak swego rodzaju projekcja’’.

Nie było to fizyczne ‘’okno’’ które znamy z filmów s.f było to coś namacalnego, ale jedynie dla naszej podświadomości. Ekran był dużych rozmiarów,  świadek nie jest w stanie ich podać, ponieważ pokrywał całe pole widzenia wzrokiem. W trakcie zdarzenia nie wystąpiły żadne problemy z pracą komputera oraz inne symptomy zdrowotne. Całe zdarzenie trwało nie więcej jako około 2 minut.  Warto nadmienić, że Monika w młodości miała spotkania z tymi samymi świetlistymi  istotami, które przekazywały jej pewne informacje i ostrzegały o bardzo konkretnych i realnych duchowych zagrożeniach o czym napiszę na końcu.

Wygląd istot

Każda osoba dostatecznie zapoznana z ufologią, a szczególnie z CEIII, i abdukcjami doskonale pamięta tzw. nordyków czy blondynów, które pojawiały się w latach 50 XX wieku za sprawą wielu kontraktowców. Czy istoty które komunikują się od wczesnych lat z Moniką są właśni nimi ? Jest to najważniejsza próba oceny kim są i jakie kryją się za nimi intencje.  Monika wykonała dla mnie orientacyjną grafikę ukazującą ekran i wygląd istot. Według niej postać w rzeczywistości miała cieplejszy wizerunek niż na grafice, włosy proste. Oczy były znacznie większe niż u ludzi, brwi nieco jaśniejsze, uszy zakrywały proste włosy.  Postacie emanowały jasnością niczym ‘’anielskie’’ lub  które widujemy w czasie objawień Maryjnych.  Istoty mieniły się iskrami i  złocistym światłem, które ich otaczało.

Przekaz

Monika jak wcześniej zasygnalizowałem miała w dzieciństwie spotkania głównie na palnie astralnym (OBE) z ‘’blondynami’’  w czasie, których doszło do  pewnych przekazów.  Nie są to przekazy, które wielokrotnie słyszeliśmy z ust kontraktowców o nadchodzącej hekatombie, przemianach czyli klasycznego języka New Age, którymi operują istoty, które my określamy mianem tzw. kosmitów.  W tym wypadku istoty w mojej ocenie są zupełnie inne od klasycznych ‘’nordyków- blondynów’’, które nie podają infantylnych informacji o nazwie swoich planet, technologii, które są przekazywane kontakterom, a Ci traktują ów informacje niczym religijny pewnik. Wg. mnie tego typu osoby są często  sprytnie kształtowani i oszukiwani, ale nie wszyscy są pewne wyjątki, i w mojej analizie spotkań Moniki, świetliste istoty są   bytami, które ciężko nazwać jednoznacznie ‘’kosmitami’’, nie wiadomo czy ich wizualny obraz jest prawdziwy czy tylko adekwatnie dobrany do kontaktu ? W dzieciństwie kiedy miała z nimi kontakt  przemieszczała się we ‘’śnie’’ jakby wirującym tunelem, kiedy wpadała do docelowego miejsca ów blondyn informował ją  głównie o  aspektach duchowych. 

Takie istoty widywała Monika kiedy tunelem przedostawała się do innej ''rzeczywistości''  grafika wykonana przez świadka. 


Opowiadał ze dusze są nieśmiertelne, ale mogą one trafić w różne miejsca wymiarowe i czasem bez względu na to czy były dobre czy złe za życia - mogą zostać "przechwycone" przez inne byty. Nie podobało mi się to co mówił bo gruntownie przewracało to moją wizje "pośmiertnego życia". Uspokajał mnie cały czas powtarzając, że nie wszystko muszę od razu rozumieć, że na wszystko przyjdzie czas''. 

Reasumując Monika otrzymała informację, że byty o niskich wibracjach mogą  ‘’kraść’’ duszę dla swoich własnych potrzeb i jak wspomniał blondyn ''zapętlają je''.  Blondyn dodatkowo ostrzegał Monikę, że w naszym świecie istnieje bardzo wiele złych bytów, które uwielbiają  podszywać się  pod dobre.  Dlatego uprzedził ją aby zachowała czujność i trzymała się wiary w Boga, co jest nowością przy tego typu kontaktach, ponieważ z reguły ‘’kosmici’’ nie powołują się na  Boga. W dniu 15 lutego przekaz brzmiał w ten sposób.

''ubierając go w nasze słowa przekazali, że mam opiekę z góry, abym była spokojna i nie żyła obawami - że ten kontakt nie jest zobowiązujący, nic nie muszę w związku z tym czynić jedynie trwać dalej w miłości do bliźniego, oddaniu Jedynemu Bogu i dbaniu o istoty na ziemi''.

Wszystkie kontakty odbywały się w sposób telepatyczny, natychmiastowy. Zastanawiam się co miał na myśli ''blondyn'' przekazując, że  negatywne byty podszywające się pod dobre ? Czy chodzi w tym wypadku o istoty  które  wiążemy z  UFO, a może objawiania Maryjne, które są bardzo zastanawiające  ? Przekaz, który otrzymała Monika ma pewne konotacje z ustaleniami innych badaczy jak choćby w osobie Nicholasa Redferna, który w swojej kontrowersyjnej  książce ‘’FINAL EVENTS and the Secret Government Group on Demonic UFOs and the Afterlife’’, przytacza  informacje tzw. Elity Collinsa, która w USA w latach 50 zajmowała się problemem UFO sugerując od początku teorię ETH dochodząc z czasem  do przekonania,  że ukrywają się za tym nie cywilizacje kosmiczne, ale coś na kształt demonicznych bytów ? W Polsce ten aspekt  jest kompletnie nie  znany,  postaram się  w przyszłości napisać coś na ten temat. Generalnie  rzekome wnioski Elity Collinsa są zbieżne z tym co otrzymała w przekazie Monika oraz pewien  hipnotyzer z Włoch  Calogero Grifasi, który otrzymał informację o ‘’kradzieży dusz’’ przez demoniczne byty.  Sprawa  jest głęboko niepokojąca, a moje ustalenia oraz innych badaczy sugerują, że coś jest na rzeczy, i ma to o wiele głębszy wymiar  ? Konkludując zdarzenie z istotami na ekranie, można zaliczyć do kategorii CE III jednak w tym wypadku nie miało ono miejsca na zewnątrz, ale dosłownie w pokoju, co jest pewnym ewenementem w tej grupie spotkań.  Jak widać do kontaktu może dość dosłownie wszędzie tu i teraz. W mojej ocenie historia spotkań Moniki z istotami zarówno w dzieciństwie jak i obecnie może wskazywać, że nie są to klasyczni ‘’kosmici’’, to ktoś na wyższym poziomie, ktoś kto nie przylatuję w UFO, tylko kontaktuje się zupełnie inną drogą, która ma wymiar duchowy. Zazwyczaj regułą jest to, że kontaktowcy otrzymują stek kuriozalnych przesłań, ostrzeżeń, dat, w tym wypadku u Moniki nigdy nic takiego nie miało miejsca. Sama zachowuje daleko idący dystans konkludując: 

''Najgorzej jak ktoś puści łańcuch który trzymał go przy Źródle (Bogu) i odwróci się zafascynowany w inne kolorowe byty i za nimi ślepo podąży. Nie na darmo Bóg mówił "nie będziesz miał cudzych bogów przede mną" - czyli nie będziesz wywyższał nade mnie innych ideologii i bytów.  Dlatego kontaktowcy co mkną za istotami, a zapominają o Bogu, źródle czy światłości,  gubią się bardzo szybko’’.

Sprawa  Budziwoja jest bardzo fascynująca i cały czas rozwojowa, jestem przekonany, że to nie ostatnie tego typu spotkania jakich doświadcza ta niezwykle  miła i wrażliwa kobieta, która dzieli się ze mną swoimi historiami i sama próbuje znaleźć w tym wszystkim klucz do  zrozumienia.



34 komentarze:

  1. Super wpis, dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziekuje za dzielenie sie interesujacymi zdarzeniami,obserwacjami a takze wlasnymi odczuciami.Z niecierpliwoscia czekam na kolejny artykul.Pozdrawiam Monike i Arka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Pani Mario, za zainteresowanie i serdecznie pozdrawiam, oczywiście przekażę również pozdrowienia dla Moniki ;)

      Usuń
  3. Excellent post! Incredibly after looking through my archives I found a similar but not an exact case:

    Location. Rancagua, Chile
    Date: September 12 2014 Time: 19:00
    An 8-year old boy, Tonito, who went to the local Diego Portales School reported that on this evening he was returning home from school when he saw two strange figures emerge from the banks of a nearby canal and approach him. He described the figures as very tall, (like basketball players) with long blond hair that came down to their shoulders and “beautiful features”. The figures wore tight-fitting silvery outfits and boots of the same color. Surprised at their presence and their sudden appearance, Tonito looked around the area but strangely there wasn’t anyone else around, he was completely alone with the two strangers. According to Tonito he couldn’t tell if the figures were male or female and he assumed that they must have been “angels”.
    Asked why he thought they were angels, he said that three days before, one night, while his parents argued in the living room (like they usually did) Tonito had seen a very small shiny light ball enter the house through the open window and approach him. He claims he communicated with the ball of light, and ask it to please “Tell God, to visit him, since he was very ashamed of his situation” (he is very poor, and his father an alcoholic, etc). The small light then flew out the window and disappeared from sight. He believes the light was responsible for him meeting the two “Angels”. While he stared at the figures they looked down at him and smiled and then suddenly vanished in plain sight. He never saw them again but he remains convinced that he had encountered “Angels” on that night.

    HC addendum
    Source: Robert Othmar Vettiger Aliaga citing his own investigation

    Sorry I am not fluent in Polish but it can translated using Lexilogos

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you Albert for the information, and your comment similar story, although Monika brought the event in the room, it happens rarely ....

      Usuń
  4. Odnośnie "kontaktowców" to napiszę kilka mądrych słów:
    "Dodatkowo dopiszę, że to co dziś nazywamy zbieraniem " dowodów" przez grupy badaczy zjawisk paranormalnych, zostało ugruntowane w większości przez telewizyjne show i stamtąd jest czerpana wiedza na ten temat, a to jest farsa, a nie badanie zjawiska.Niesie więcej szkód, dla osób w to zaangażowanych w wymiarze duchowym niż pożytku.Tak to wygląda.Obserwacje tych zjawisk i badania , zawsze mają protokół od którego raczej nie można odchodzić, nigdy też pod żadnym pozorem nie wchodzimy w dialog z " głosami" / nazywanymi przez badaczy duchami, nie reagujemy na stuknięcia ,piski, śmiechy itp.Pod żadnym względem NIE PROWOKUJEMY, tych bytów, nie mówimy do nich gdy widzimy na przykład " cienie" aby podeszły bliżej, aby coś zrobiły, dały znak itp.Gdy milczymy i nie reagujemy, one i tak będą aktywne nawet jeszcze bardziej.Zawsze należy sie zabezpieczyć i nie chodzi mi tu o medalik na szyi i święconą wodę w kieszeni, bo to z czym badacze mają do czynienia złamie każdego człowieka.Porozmawiaj z egzorcystami i tym jak w rzeczywistości te ataki wyglądają i bez Łaski Chrystusa i Jego ochrony jesteś tylko dla tych " bytów" workiem kości do zmiażdżenia, bo bez Boga nic nie możesz.Dlatego nigdy celem nie może być poznanie tajemnicy, dla samej tajemnicy.Zawsze celem jest pomoc danemu człowiekowi lub rodzinie.Bardzo ciekawe jest to , że tzw " cienie" to nie tylko domena nawiedzonych domów, ale domów których właściciel np doświadczył rzekomego porwania ufo i bynajmniej to nie kosmici.Wszystko co sprawy ludzi porwanych przez ufo, ludzi mieszkających w nawiedzonych domach, i opętanych lub dręczonych ludzi łączy, to nie jakieś wspólny mianownik, ale wlaśnie cierpienie. Czyli opresja, wyniszczenie psychiczne i w konsekwencji fizyczne, to właśnie pokazuje, że stoi za tym coś co atakuje człowieka na poziomie ducha/duszy, czyli stoi za tym ten sam sprawca, choć jego działania przywdziewają inne maski, zmienia modus operandi, jest to ta sama " pierwotna nienawiść", otchłań ,czyli lucyfer.
    Gdy badacze wchodzą na teren tych bytów, muszą mieć pewność, że żadna z osób nie jest w stanie tzw" doskonałego opętania" czyli nie reaguje agresją na wodę święconą, krucyfiks, święte symbole i miejsca, aby stanowić ogromne zagrożenie dla innych, bo demon może posłużyć się tym człowiekiem, nie " brudząc sobie rąk".Taka osoba w tym stanie, nie jest poddawana egzorcyzmom, jej wola oddana została we władanie zła, czasem za np określone dary, czyli jasnowidzenie ,lub coś bardziej przyziemnego jak sukces i dobrobyt.W obecności tej osoby, ludzie mają poczucie jakiegoś zagrożenia, czegoś co jest zaprzeczeniem człowieczeństwa i wiesz bardzo wiele dowodów na istnienie tego świata, egzorcyści otrzymują nie poprzez nagrania ale na pewnym etapie egzorcyzmów gdy demon atakuje duchowo, osoby dokonujące uwolnienia i pomagające przy egzorcyzmach."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgodzę się, z Tobą, że

      "Dodatkowo dopiszę, że ''to co dziś nazywamy zbieraniem " dowodów" przez grupy badaczy zjawisk paranormalnych, zostało ugruntowane w większości przez telewizyjne show i stamtąd jest czerpana wiedza na ten temat, a to jest farsa''

      Fakt to jest farsa, wystarczy obejrzeć nowy cykl programów na Discowery ''Czy to było UFO'' po prostu ręce opadają retoryka z góry określa, że za wszystkim stoją kosmici i koniec. Jednak nie wszystkie byty stanowią zagrozenie moim zdaniem, nie mogę opisać pewnych zdarzeń z ostatnich dwóch tygodni - pewnego dialogu sensytywnej osoby ze zmarłą jej
      bardzo bliską osobą, to co przekazała mi jest wprost zdumiewające i w pewnym sensie łamie wyjaśnienia serwowane przez KK. Dodam że w tym kontakcie nie ma nic demonicznego po prostu dana osoba przekazała jestem tam, żyję, i czuję się dobrze to tak w wielkim oczywiście skrócie pozdrawiam

      Usuń
  5. Tak to fakt jeśli chodzi o poziom tej tematyki na Discovery. Zlote lata 90-te już nie wrócą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważ, że Discovery przez te lata nigdy nie zaprosiły jako konsultanta w postaci Keela czy Valle, o innych badaczach podobnego pokroju nie wspominam. Pytanie dlaczego ? A no dlatego ,że Ci Panowie przekazaliby milionom widzom na świecie, że UFO wcale nie jest związane z istotami z kosmosu jak lansuje Discovery i zaproszeni do jego programu goście. Mit przestałby funkcjonować.

      Usuń
    2. A skąd pewność, że UFO nie jest z kosmosu? O ile wiem, brak jest jednoznacznych dowodów na kosmiczny lub demoniczny charakter tego zjawiska a mimo to zawsze ktoś próbuje przekonać ludzi do swoich racji i wmówić im, że to po jego stronie leży prawda. Jak powiedział kiedyś Albert Einstein - "Ktokolwiek bierze na siebie ryzyko bycia sędzią Prawdy i Wiedzy, staje się pośmiewiskiem bogów". Panie Arku, na obalanie mitów przyjdzie jeszcze czas... Przynajmniej mam taką nadzieję. Pozdrawiam!

      Usuń
    3. Niemniej ja jednak obalam mit i mogę pisać to wprost, że UFO wcale nie jest zjawiskiem z Kosmosu, oczywiście nie zamierzam tutaj przytaczać swoich opinii czy innych badaczy zbieżnych z moimi, bo generalnie są znane jak sądzę. Jeśli ktoś twierdzi, że UFO to tylko i wyłącznie pozaziemscy goście to żyją w totalnym matriksie, ale ich wola .. piękna bajka nie powiem UFO jak wiadomo ma wiele twarzy, ale przypisywanie ETH tylko tej jako ''oczywistą'' jest zwykłym naciąganiem faktów. Nie jestem monopolistą, gdzie twierdzę, że wiem czy jest UFO, nie nie wiem, ale nie przekonuje mnie teoria ETH jako wyjaśnienie i to wszystko.

      Usuń
  6. Jakie to ma znaczenie, czy byt obcy biologicznie, technicznie, umysłowo jest z obcej planety lub obcej nam rzeczywistości, jeśli odwiedza prymitywniejszą rasę? Zwracam na to uwagę wielu badaczom, iż z tego punktu widzenia jest najczęściej Bogiem. Dla Dogonów byli to bogowie, tak samo jak dla Azteków czy Egipcjan. To jest tak jak z kawałami o radiu Erewań. Dopóki nie poznamy więcej o takiej istocie / bycie to będzie to coś nieznanego, obcego, a może i Bóg jak Jahwe dla Mojżesza. Im więcej odwiedzany się rozwija tym zaczyna coraz więcej rozumieć. I kiedyś następuje ten dzień kiedy odwiedzany mówi: Nie, nie. Nie jesteście Bogami. Jesteśmy prawie jak wy. Odkryliśmy atom. Wiemy co to elektromagnetyzm. Blisko nam podróży w kosmos. I nagle czar pryska. Dla dawnych pokoleń byli to Annunaki. A teraz goście z innych światów. To jest semantyka. Nazewnictwo. Klasyfikacja. Wszystko powstałe na potrzeby oceny i analizy. Tak samo jak z diabłami. Szatanem którego jeszcze niedawno nie było bo nie było Starego Testamentu. Rozdzielcie w końcu Państwo wasze czasem dość jałowe dyskusje. Są istoty dobre i złe. Mniej lub więcej zaawansowane technicznie. W każdym razie obce dla przeciętnego Kowalskiego. Kiedy taka istota jest diabłem, aniołem, kosmitą? Wtedy jak ją tak nazwiemy jak chcemy. Istnieją byty nieskończone jak energia. Są istoty duchowe, a i żywe. Każdy ma swój modus operandi. Wszystko żyje, pulsuje, istnieje. Zbliżamy się do poziomu kiedy i nam uchyli się kurtynę. Wtedy dopiero zobaczymy kolejne warstwy tego istnienia, wymiary i podwymiary. Tak jak z kwarkami których miało nie być bo przecież atom jest niepodzielny.
    Za dużo tu bezsensownej filozofii, naginania faktów religijnych i naciąganych teorii. Pani Monika doświadcza pewnej formy komunikacji. Mistycyzm? Jaki mistycyzm? Kolejne słowo wymyślone do podkreślania religijnego aspektu przeżyć. Kolejne zahaczanie o filozofię rodem ze starożytności gdzie bezkres czy nieskończoność bytów udowodniono w zasadzie bez użycia komputera czy kwantowej teorii fal.
    Trzeba przyjąć, iż mamy różnych odwiedzających, gości, turystów wielowymiarowych. O wiele łatwiej myśleć wtedy o rzeczywistości. Ksenofanes już o tym pisał. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Arek. Nie osadzam zdarzenia w warstwie religijnej? Gdzie ja o tym piszę? Ano nigdzie. Ty zaś, używając Twojego dosadnego języka wypisujesz tezę o "mistyce" zdarzenia. Stary wyga a definicji mistycyzmu nie pamięta. To ci przypomnę iż mistycyzmem w wymiarze ogólnym nazywa się przeżycia związane z domniemanym połączeniem człowieka ( jego zmysłów ) z transcendencją ( bóstwem ). No to kto tu mówi o religijności. Same istoty nakazują kochać Boga w ramach tego seansu....No to jakie jest to zdarzenie? Czysto transcendentalne. Co zakłada mistycyzm? Zakłada iż intuicja wsparta wiarą jest najwyższym stopniem poznania. Dla mnie zdarzenie jest jednym z wielu w których obcy przekazują nam treści, może i podprogowe, albo i ponad-progowe, na zasadzie Pan-uczeń. Śpiewka stara jak świat.

      Ale to Ty znasz rdzeń tematu...Dla mnie przypadek zrozumiały, chyba wolno mieć takie zdanie? Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Możesz mi wyjaśnić Piotrze jakie fakty religijne są naginane o ile w ogóle są, bo ja tutaj nie wrzucam żadnej ideologii religijnej ! Mistycyzm - - - Piotrze nie zawsze oznacza wyłącznie punkt religijny jak jest w definicji. Jaka forma religijna co Ty wypisujesz, zdaje się, że to Ty całe zdarzenie osadziłeś w takiej religijne formie, bo Monika tego nie robi ani ja, ale także nie podkreśla w tym wszystkim kosmitów na których tak ochoczo inni oczekują i przypisują udział. Ukazałem to CE III jak widzicie w zupełnej innej formie niż inne klasyczne Bliskie Spotkania, to zdarzenie miało aspekt stricte duchowy niematerialny.

      Usuń
    3. Piotrze cytuję Twoją wypowiedź.

      ''Za dużo tu bezsensownej filozofii, naginania faktów religijnych i naciąganych teorii. Pani Monika doświadcza pewnej formy komunikacji. Mistycyzm? Jaki mistycyzm? Kolejne słowo wymyślone do podkreślania religijnego aspektu przeżyć''

      Religijny aspekt przeżyć ? Naginanie faktów religijnych ? Sam widzisz co napisałeś...

      Wikipedia to tylko teoria, i nic więcej i nie należy się strasznie regułkami podpierać, bo każdy przypadek może być odmienny.

      To, że byty mówią o Kochaniu Boga nie koniecznie musi być już formą religijną no może dla ateistów owszem. Religia, a wiara to dwie różne sprawy i nie wolno ich mieszać. Idea Boga jest stara jak świat, ale ja chyba tego Tobie nie muszę przypominać bo to znasz i najwyraźniej znają to byty, które komunikują się z Moniką. A skąd masz Piotrze pewność, że to ''obcy'' na jakiej podstawie tak uważasz ? Bo ja nie wiem z czym Monika ma styczność ''obcy'' inne byty czy zupełnie coś innego ? Jedynie jak pisałem Monika nie traktuje ich jako potencjalnych gości z kosmosu, i mimo, że Ty ''zrozumiałeś'' ten przypadek, to ja oraz Monika jesteśmy głęboko w lesie, aby pojąć i zrozumieć to co się jej przytrafiło i nadal przytrafia. Pozdrawiam

      Usuń
  7. Na poparcie tezy o niematerialnym aspekcie zjawisk UFO warto zajrzeć na stronę prof. Mirosława Dakowskiego, wpisując w wyszukiwarce jego imię i nazwisko. W dziale "Ewolucja" przytacza on sporo krytycznych artykułów na jej temat, gdzie dowodzi się niemożności powstania życia w Kosmosie w sposób samoistny. W ub. wieku dowiedziono matematycznie że prawdopodobieństwo powstania życia przez przypadek, jest równe zeru. Nie należy się spodziewać odwiedzin cywilizacji kosmicznych jako produktu ślepej ewolucji, bo takie nie istnieją. To z czym mamy do czynienia jest natury niematerialnej, mogącej wszak przybierać dowolne formy imitacji fizycznej. Dowiódł tego matematycznie znany fizyk angielski Fred Hoyle, nota bene ateista, a także inni znani uczeni, o czym można poczytać na wspomnianej witrynie prof. Dakowskiego, który podziela pogląd o niefizycznym aspekcie UFO.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz wstawić jeśli możesz linka do w/w opisu prof. Dakowskiego ? Pozdrawiam

      Usuń
  8. Linki nie działają w tych komentarzach, prześle mailem.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kazdą teoria może okazać się błedna jesli tylko nie będzie zgodna z tkz brzytwą okhama. Rozwiązanie jest proste i nie wymaga wprowadzenia metafizyki do jej budowy.W książce “A Universe from Nothing: Why there is Something Rather Than Nothing“ (Wszechświat z Niczego,Dlaczego jest coś raczej niż nic) Krauss opisuje hipotezę powstania wszechświata, która jest zgodna z prawami fizyki i nie wymaga cudownego stworzenia (miracle of creation). Czy Krauss to heretyk ze założenie istnienia Stwórcy stawia pytanie kto stworzył Stwórcę ?. Jeśli odpowiedź jest, że Stwórca jest wieczny, to równie dobrze możemy to samo założyć o istnieniu wieczności wszechświata.i wtedy nie ma potrzeby budowania odrębnych bytów. Pozdrawiam:- Marek.
    Post.sc.
    [Profesor Lawrence Krauss z Uniwersytetu w Arizonie jest fizykiem teoretycznym, specjalista kosmologii, szczególnie w problemie powstania i ewolucji wszechświata. Jest on też jednym z naukowców pracujących w Genewie w ośrodku badawczym CERN (Na marginesie tego wpisu :- niedawno w ośrodku tym miała miejsce awaria i potęzna eksplozja, w wyniku której były problemy z czasem a niektóre zegary najzwyczajniej -zgłupiały. Ale o tym -oficjalnie -cicho sza)

    OdpowiedzUsuń
  10. No i nareszcie ktoś napisał to co o czym wielu chciało by zapomnieć, że jest możliwe. A sam wymiar wszechświata, zbliżony do nieskończoności lub jego wielowymiarowość przeczą fundamentalistycznym poglądom Dakowskiego. Wszechświat nie może być niezasiedlony; raczej będą to skupiska cywilizacyjne w bezmiarze pustki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co na razie jeszcze nikt nie odkrył inteligentnego życia, chociaż na pewno takowe istnieje, tutaj mam nieco inne poglądy od prof. Dakowskiego. Druga sprawa my nie wiele wiemy o Oceanach, a co dopiero o Wszechświatach porywamy się motyką na Księżyc, i jedynie tylko bazujemy na teoriach i spekulacjach, a wyników brak. Abstrahując skoro niegdyś na Ziemi, była bardzo zaawansowana cywilizacja są na to dowody, to może właśnie teraz gdzieś jest w dalekim kosmosie, ale to nadal nie kosmici, tylko ludzie z tej Ziemi, którzy niegdyś ją opuścili, chyba to nie głupi pomysł niż ETH ?

      Usuń
  11. Skoro matematycznie dowodzi się że wiek wszechświata jest za krótki aby aby materia mogła przypadkowo się zorganizować w złożone prakomórki i dalej rozwijać, to o czym tu debatować, skoro biolodzy ewolucyjnie nie rozumieją matematyki Freda Hoyla, który pozbawił fundamentu ich sprzecznej teorii. W nauce normalną procedurą jest polemika i odpieranie zarzutów. Żaden poważny naukowiec nie zakwestionował tych wyliczeń, bo nie raczyli się zapoznać z dowodami matematycznymi, bo chyba były zbyt trudne. Zbyt krótki wiek wszechświata to pikuś wobec faktu istnienia świadomości istot żywych. Materia jest trupem i sama siebie nie ożywi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam pytanie, a ilu oficjalnych naukowców zgadza się z tezami o których piszesz, nie ukrywam, że są ciekawe, ale przyznam, mam za małą wiedzę, aby do tego coś więcej dodać. Do dziś duża część naukowców wspiera teorię Darwina, która, jest dziurawa jak ser szwajcarski.

      Usuń
  12. Rzecz w nauce niespotykana, ale to fakt, że ewolucjoniści nie raczyli odnieść się do matematycznych dowodów F. Hoyla. Pisze o tym prof. Dakowski, apelując do czytelników, by go powiadomili jeśliby ktoś natrafił na taką polemikę. Ale skoro do tej pory brak odzewu, to oznacza że dowody matematyczne nie są domeną biologów. Naukowcy to karierowicze i żaden szanujący się uczony nie piłuje gałęzi na której siedzi. Chyba że jest na emeryturze której nikt mu nie odbierze. Fred Hoyle też zwlekał z wydaniem swojej "Matematyki ewolucji", chociaż pracował nad nią dużo wcześniej, aż wydał ją pod koniec życia. Była przetłumaczona na język polski i wydana w pierwszych latach tego wieku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pan Piotr jako fizyk powinien odnieść się do tego co piszesz, ale faktycznie to zastanawiające, że żaden naukowiec nie chce podjąć tematu ?

      Usuń
  13. "DOWODY" NA ŻYCIE POZAZIEMSKIE to przykład jak ogłupia się masy i wyciąga kasę na zbędne misje kosmiczne w poszukiwaniu życia na Marsie i innych planetach US.Szukać w zakładce EWOLUCJONIZM na stronie M. Dakowskiego.

    OdpowiedzUsuń
  14. Skoro olbrzymie dinozaury istniały, a potem wyginęły, ustępując miejsca małym ssakom, to stawianie tezy o krótkości trwania wszechświata jest jakaś kpiną. Tak samo jak twierdzenie, iż Teoria Darwina jest dziurawa. Widzę iż tu piszący kręcą się w kółko, powtarzają slogany wyczytane wyrywkowo byle gdzieś. Czyli co - kreacjonizm? Ziemia i wszechświat ma powiedzmy kilkadziesiąt tysięcy lat, jak chcą nawiedzeni pastorzy kreacjoniści. Niebo, w tym gwiazdy, budowa ziemi pod względem geologicznym, struktura izotopów to wszystko teatr, stworzony przez Boga. A co tam nowoczesna nauka umiejąca na bazie odpowiednich metod ustalić wiek kości padłych dinozaurów, opisująca z dokładnością do setek lat warstwy geologiczne ziemi czy historię formowania się lądów. Piszący nie rozumieją, iż proces stworzenia człowieka to alegoria i mógł trwać dziesiątki tysięcy lat z udziałem Nadzorców. Bełkot filozofów siedzących w fotelach, nie umiejących wbić gwoździa ma być jakimś kierunkowskazem w rozumieniu historii człowieka? Panowie wybaczcie, ale wobec ogromu wszechświata i równania Drakea powielane bzdury o pustce międzygwiezdnej do nikogo już nie trafiają. Wszechświat, niezależnie od tego czy stworzony lub samoistnie stworzony generuje rożne formy energii, cząstek elementarnych, tworzy zestawy DNA ewoluujące do różnych form żywych. Warto poczytać na przykład "A New Empirical Constraint on the Prevalence of Technological Species in the Universe". I nic tego nie zmieni. A co do oceanów: są dokładnie opisane i zmapowane w ramach misji amerykańskich i sowieckich lodzi podwodnych. Oczywiście zapewne są gatunki ryb czy innych stworzeń głębinowych które mogą wydawać się dziwne, ale nie przesadzajmy. Ocena i morza są regularnie badane w ramach setek bieżących wypraw. Ale jakoś metody cięcia w Baalbek innej niż zastosowanie wysokiej technologii nikt jeszcze nie wymyślił. Myslę iż negowanie obecności przeszłej lub aktualnej kiedyś "bogów" a teraz po prostu innych ras i bytów nie wytrzymuje już ciśnienia zewnętrznego. Bo ono jest a nie każdy przypadek to diabeł. Tak mawiał Ojciec Pio. Przynajmniej on w KK mówił prawdę a takiej się wszyscy nadal boją. Miłego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piotrze dziś już żadem poważny szanujący się naukowiec nie będzie opierał się na teorii Darwina no chyba, że KK. Jeśli ktoś zachwyca się teorią Darwina i ewolucji człowieka to nawet tego nie będę komentował bo szkoda czasu. Tak się powołujesz na dinozaury, które oficjalnie wyginęły ponad 65 milionów lat temu, ale pewno nie wiesz, że archeolodzy odkryli malowidła naskalne oraz pewne figury w Meksyku, które pokazują własnie człowieka i dinozaury. Jak to możliwe teoria Darwina pada na psyk przy takich odkryciach. Takich przykładów na dziurawą teorię Darwina mogę podać jeszcze więcej polecam książkę Zakazana Archeologia Michael Cremo, który ukazuje jak poprawnie naukowo podchodzą do niektórych odkryć naukowcy, które ów odkrycia nie pasują do z góry przyjętej teorii. Równanie Drake’a nawet amatorscy wielbiciele nauki, astronomii czy SETI wiedzą, iż nie do końca jest to jakiś 100% pewnik. Od czasu pierwszego przedstawienia równania Drake’a niewiele się w tej kwestii zmieniło. Wciąż, jedyne czym dysponujemy to szacunki, uogólnienia lub kompletne niewiadome, powodujące że żadnego, nawet absurdalnego z pozoru wyniku, nie można uznać za mniej poprawny od pozostałych.To jedynie kolejna spekulacja naukowa i to wszystko - Albert Einstein na pytanie, ile naukowcy wiedzą o wszechświecie powiedział, że nie znamy nawet jednego procenta, a Ty utwierdzasz się w równaniu Drake’a jako pewnik.
      Piotrze są miejsca w Oceanach gdzie człowiek nawet stopy nie postawił lub sprzętu badawczego, a ty piszesz o mapowaniu. Tak, ale nie oznacza że kamień w Baalbek czy inne cuda to już twór kosmitów bo to jest cholerne naciąganie, jak pisałem najwyraźniej tu na Ziemi tysiące lat temu żyła inna bardzo zaawansowana cywilizacja, o naturze ziemskiej, a nie kosmicznej. Jeśli uważasz, że za UFO stoją wyłącznie cywilizacje pozaziemskie to rzeczywiście nie wytrzymuje to ciśnienia zewnętrznego. A co takiego powiedział Ojciec Pio, że się wszyscy boją - oświecisz nas ? Pozdrawiam

      Usuń
  15. Mirosław Dakowski.

    Motto: Jakie jest prawdopodobieństwo powstania życia na Ziemi w sposób przypadkowy, zgodny ze znanymi, lub dającymi się wymyślić(przewidzieć) prawami przyrody? Ludzie myślący racjonalnie, a posługujący się logiką i matematyką, wyliczają, że jest ono nieprawdopodobnie małe, "miary zero". Natomiast ludzie wierzący w nie istnienie Stwórcy uważają, że jest ono równe JEDEN. Ot i całe Zderzenie Racji.

    OdpowiedzUsuń
  16. Arek, nisko mnie cenisz. Rysunki z dinozaurami - czytałem o tym 20 lat temu. Niczego nie dowodzą, jako iż nikt nie dowiódł iż są to dinozaury. Dalej - chyba coś mylisz w kwestii teorii Darwina. Kościół przez setki lat stał na stanowisku teorii kreacjonizmu czyli stworzenia Boskiego. Czyli w opozycji do teorii Darwina. Więc o co chodzi z KK?
    Teoria ewolucyjna, darwinowska dalej jest wykładnią. To że jakiś tam naukowiec ma inne zdanie - jego sprawa. Są ich jednak nadal tylko setki, podczas gdy darwinistów miliony. A co do Baalbek. W szanującym się towarzystwie obowiązuje jedna zasada: nie masz argumentu za, słuchaj i ucz się. Tak więc nadal uczniów kreacjonistów jest dużo, bo nie mają żadnych argumentów. W Baalbek użyto wysoko specjalizowanej technologii bo metodą eliminacji nie da się inaczej wyjaśnić metody cięcia tych elementów. I proszę Cię Arku nie udowadniaj mnie i innym że czegoś nie wiemy jak z tymi malowidłami.... takie to są dinozaury że można dyskutować czy przypadkiem "twórca" malowideł coś nie połknął dla zabawy w czasie ich tworzenia....Na razie tyle. Milego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kto miał dowieść naukowcy pokroju Darwina, że to dinozaury ? Piotrze jesteś bardzo poprawny we wszystkim co piszesz, ale nauka nie ma na wszystko złotej recepty to trąci butą pamiętaj. O to chodzi, że właśnie KK wspiera ewolucję człowieka przez pryzmat teorii Darwina, która jest kuriozalna i o tym wie bardzo wielu trzeźwo myślących ewolucjonistów i innych naukowców, którzy mają więcej odwagi niż niektóre ortodoksy naukowe, którzy nie zamierzają nic z tym robić, a jedynie dbać o własną karierę. I co z tego że są ich miliony, to tylko dowidzi jak ludzkość jest ogłupiana właśnie takimi teoriami. Wolę być w tej niszowej grupie osób o otwartych poglądach niż skostniałej nauki, która trzyma sie kurczowo z góry założonej tezy. Za każdym razem będę innym udowadniał no chyba, że boisz sie przyjmować argumentów to już inna sprawa. Czasami nawet dla niektóry czarne nadal jest białe, wiec nic nic nie poradzę. Ale przeglądnij m.in kamienie w Ica, które mają od 10-50 tysięcy lat jak to nie są dinozaury tylko wyobraźnia artysty no to litości. Ty udowadniasz coś mnie i moim rozmówcom, ale ja lub inny dyskutant nie może wobec Ciebie tego robić – zero symetrii zauważ. Idąc takim tokiem myślenia jakie teraz zaprezentowałeś nie dziwota, że nauka wciąż tkwi w piaskownicy i zachowuje się niczym struś. UFO też dla nauki oficjalnie nie istnieje bo to bajki dla dorosłych przykład Pan K. Wóycicki z Centrum Nauk Kopernika, który butą i arogancją próbuje wyjaśniać to zjawisko. Pokora pokora i jeszcze raz pokora.

      Usuń
    2. Jeśli już mowa o kamieniach z Ica, polecam ten link, Panie Piotrze widzę, że wyciąga Pan swoje wyjaśnienia z rękawa w kwestii kamieni z Ica. Jakie ma Pan dowody, że artyści w rzeczywistości ''połykali coś dla zabawy'' i rysowali dinozaury, będąc obiektywnym tutaj autor bloga ma rację. Pozdrawiam

      Usuń
    3. Link http://wszechocean.blogspot.com/2014/08/niewygodne-odkrycia-archeologow.html

      Usuń
  17. Temat rozwinął się interesująco, ale całkowicie zboczył z właściwego tematu jakim jest zdarzenie w Budziwoju. Ja również chętnie poznam przekonywujące dowody na wyjaśnienie Pana Piotra myślę, że również grono archeologiczne będzie też zainteresowane, może oni na to nie wpadli ? Jak pisałem idąc takim tokiem myślenia zanegujemy wręcz wszystko, tylko dlatego, że nie pasuje to do ortodoksyjnej nauki, która ma monopol na wszelkie ''wyjaśnienia''. Wystarczy w linku zapoznać sie jak nauka zakwiczała na książkę Michaela Cremo, warto zacytować nawet bo to jest przerażające do czego się nauka może posunąć.

    ''Na adres NBC napłynął potop listów od rozgniewanych luminarzy nauki, którzy nazwali autora audycji oszustem, szarlatanem, hochsztaplerem i złodziejaszkiem, a sam program – mistyfikacją. Ponadto żądali oni przerwania emitowania tego programu, zwracając się w tej sprawie do Federalnej Komisji ds. Łączności.''

    Jak widać poprawność jest wszędzie nie tylko polityce, ale na różnych szczeblach nauki ba, a nawet w ufologii.

    OdpowiedzUsuń

Napisz komentarz: