czwartek, 10 stycznia 2019

Noc Świętojańska i świetlne zjawisko w lesie 1984.

W 1984 roku pewien leśnik zauważył w Podkarpackim lesie coś co wiąże się  z  magicznym  ‘’kwiatem  paproci’’. Z czym tak naprawdę zetknął się w lesie świadek  – opis zdarzenia został  opublikowany w portalu nowiny24 i ściśle koreluje z tym o czym piszę w mojej najnowszej książce ''Magiczna Rzeczywistość''.







Czytelnicy którzy zapoznali się z moją książką ‘’Magiczna Rzeczywistość’’ zauważyli, wiele analogii, które dotyczyły różnorakich zjawisk zauważonych  w magiczną noc z 23 na 24 czerwca ( Wigilia Św. Jana). To właśnie wtedy wg. legend miano poszukiwać kwiatu paproci w Noc Świętojańską. Czy to tylko zwykły mit, czy jest w tym coś więcej ?  Nie ulega wątpliwości, że dawny folklor  kipi różnymi doniesieniami o magicznych światłach, kwiatach paproci, a nawet istot widywanych w tą magiczną noc.  Stanisław Urbanik emerytowany leśnik opisał dla Nowiny24 zdarzenie, które przeżył w 1984 roku w okolicach Rudnika nad Sanem  na Podkarpaciu.  To co opisał może przywodzić, że był świadkiem czegoś co niegdyś nazywano ‘’kwiatem paproci’’ . Świetle zjawisko było na tyle egzotyczne, że świadek zidentyfikował je jako kwiat paproci tym bardziej, że było to w Noc Świętojańską.  Czy jednak rzeczywiście chodziło o legendarny kwiat paproci ? Osobiście w to wątpię, i sądzę, że leśnik zauważył rzeczywiście coś niezwykłego, co wymyka się naszemu pojmowaniu o rzeczywistości w której  żyjemy.  Warto dodać, że inni leśnicy zdaniem Pana Stanisława również mieli w lasach widywać niezrozumiałe światła.  Może analogicznie podobne zjawiska były obserwowane przez naszych przodków i stąd narodziła się legenda o magicznej paproci ?   Niestety pomimo, że odnalazłem autora tekstu ten jednak nie odpowiedział na moje prośby w celu skontaktowania się ze świadkiem zdarzenia.

Poniższy tekst pochodzi z


Emerytowany leśnik baśniowe zjawisko zaobserwował przed trzydziestu pięciu laty. Do dziś pamięta każdy szczegół. Noc z 23 na 24 czerwca. Wigilia św. Jana. Najkrótsza noc w roku. Jak chcą pradawne słowiańskie legendy: pełna magii, czarów, tajemnicza i niezwykła. Czczona jako święto ognia i wody, miłości i płodności, pomyślności i obfitości. Od wieków tej nocy Słowianie odprawiali obrzędy palenia ognia i zanurzania w wodzie. Panny puszczały wianki na wodzie, a kawalerowi je odławiali.
W Noc Świętojańską szukano też kwiatu paproci. Miał on przynieść znalazcy wielkie szczęście, mądrość, bogactwo, zdolność widzenia ukrytych w ziemi skarbów, możliwość wpływania na uczucia innych. Ale znaleźć kwiat może podobno tylko człowiek odważny i prawy. Rzecz jednak nie jest łatwa. Według legendy, paproć zakwita w niewielu miejscach i to tylko na jedną, krótką chwilę. W dodatku tylko i wyłącznie w Noc Świętojańską, około północy. W dodatku droga do niego jest zawsze bardzo trudna i niebezpieczna. Często broniona przez leśne strachy i demony. Trzeba mieć więc wyjątkowe szczęście, by na kwiat paproci natrafić. Było gorące lato... Czy właśnie tak wyjątkowe szczęście miał emerytowany pracownik leśny z Rudnika nad Sanem? –

29 lat przepracowałem w lasach i tylko raz widziałem coś takiego - mówi Stanisław Urbanik. - Wcześniej byłem przekonany, że to tylko legenda. Od tamtego lata wiem jednak, że to prawda. Kwiat paproci rzeczywiście istnieje.

Urbanik ujrzał baśniowe zjawisko trzydzieści pięć lat temu. Był młodym pracownikiem rudnickiego leśnictwa. Przełożeni posłali go do lasu na nocny patrol przeciwpożarowy. Przy okazji miał otworzyć Domek Myśliwski, bo jacyś ważni goście przyjeżdżali z Warszawy. Tak się złożyło, że była to akurat Noc Świętojańska.

- Lato wtedy było bardzo suche - wspomina leśnik. - W lesie ogłoszony był najwyższy stopień zagrożenia pożarowego. Ciągle patrolowaliśmy nasze tereny. W nocy z 23 na 24 czerwca sprawdzałem lasy za Domem Myśliwskim. Było już dobrze po godz. 23, gdy przechodziłem obok zabagnionej łąki. Zobaczyłem, że nagle rozbłysło światełko. Stawało się coraz jaśniejsze, dookoła zrobiło się widno jak w dzień. 

To był kwiat paproci Nieznane zjawisko zaskoczyło młodego strażnika. Stał jak wryty i patrzył na tajemniczy blask. Nie mógł uwierzyć własnym oczom. 

- Byłem oddalony zaledwie o trzy metry od tego jaśniejącego punktu - opowiada. - Wyglądało to jakby słupki kielicha kwiatu otoczył welon srebrnej, świetlistej pajęczyny. Poświata rozrastała się na kształt tulipana. Wszystko mieniło się w niesamowity sposób, pulsowało jakimś tajemniczym życiem. Nie da się tego opisać słowami. 

Jaśniejąca kula rozrosła się do rozmiarów pięści dorosłego mężczyzny. Była bardzo delikatna, krucha i nieziemska. Ale biła bardzo mocnym, srebrzystym światłem. I po kilku minutach zaczęła nagle przygasać. Stawała się coraz mniejsza i mniejsza, aż zupełnie znikła. Została garstka popiołu Młody leśnik nie zerwał kwitnącej paproci. Był zbyt zaskoczony tym, co zobaczył. Nie zdążył nawet dotknąć tajemniczego kwiatu. Nie spełnił więc bajkowego warunku zdobycia szczęścia.

- Po wszystkim podszedłem do tego miejsca, gdzie jaśniała kula - mówi Urbanik. - Pod rozłożystą paprocią pozostała garstka jasnoszarego popiołu. Na szczycie rośliny wyrastała taka dziwna miotełka. To właśnie ona przed minutą błyszczała kwiatem paproci. Zdaniem naszego rozmówcy, o podobnych zjawiskach opowiadali niektórzy leśnicy. Mówili o jaśniejących czasem w lesie łunach, od których robi się widno jak w dzień. Natrafiali na nie w czasie upalnego lata w miejscach wilgotnych.

Jednak żaden z nich nie był nigdy tak blisko tego tajemniczego zjawiska jak Stanisław Urbanik. Choć wielu próbowało. - Opowiedziałem ludziom, co widziałem - mówi leśnik. - Jedni wierzyli, inni nie. Ale paru poszło do lasu szukać kwiatu paproci. Nawet w takie stroje pszczelarzy się poubierali, bo komary strasznie nocą w lesie tną. Ale nikt nie przyniósł kwitnącej paproci. Nie słyszałem, żeby nawet ktoś ją zobaczył


Miejsce w, którym znajduje się Domek Myśliwski, to za nim doszło do niecodziennego zdarzenia 





Wszystkie osoby, które doświadczyły podobnych historii proszę o kontakt z autorem bloga arekmiazga@gmail.com 


2 komentarze:

  1. Myślę, że to zjawisko ma coś wspólnego z jakimiś biogazami. Kiedyś spotkało mnie coś podobnego co opisałem tutaj:
    http://www.paranormalne.pl/topic/34908-kula-swiatla-w-pokoju/?p=616155
    U mnie zjawisko trwało dużo krócej bo jakieś 20 sek od rozbłysku do całkowitego zaniknięcia. Korci mnie aby zrobić eksperyment z monitoringiem 24h tylko niech ktoś poleci oprogramowanie do szybkiej analizy długaśnych nagrań. Pozdrawiam - szim2k

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciężko powiedzieć czym było, czy zjawiskiem naturalnym czy czymś zupełnie innym, szkoda że nie udało mi się dotrzeć do bezpośredniego świadka wówczas mógłbym zapytać o dodatkowe szczegóły. Niemniej znam masę osób, którzy wałęsają się na polowaniach itp. i jakoś nigdy nie zauważyli na zabagnionych terenach czegoś podobnego. Monitoring zawsze jest doby polecam ;)

    OdpowiedzUsuń

Napisz komentarz: