czwartek, 23 kwietnia 2026

Tajemniczy pierścień w trawie - Sędziszów Małopolski 1944

W ostatnich latach temat piktogramów w Polsce wręcz zanikł  podobnie jak doniesienia o zdarzeniach związanych z UFO. W marcu 2026 roku, podczas przeglądania zdjęć lotniczych powiatu ropczycko-sędziszowskiego, natknąłem się na bardzo intrygującą fotografię z 1944 roku, która może przedstawiać klasyczny pierścień utworzony w trawie.


Na zdjęcie natrafiłem zupełnie przypadkowo, poszukując archiwalnych fotografii związanych z moim miastem  Ropczycami. Portal Fotopolska.eu opublikował kilkanaście zdjęć lotniczych wykonanych w latach 1944–1945. Nas szczególnie interesuje fotografia, najprawdopodobniej wykonana, w sierpniu 1944 roku, po wkroczeniu na ten teren wojsk rosyjskich.

Czarno-białe zdjęcie przedstawia obszar dzisiejszego Sędziszowa Małopolskiego, z wyraźnie widocznymi torami kolejowymi i stacją PKP. Powyżej torów kolejowych, na polu można dostrzec niezwykle regularny, niemal idealny pierścień.


Na zdjęciu wyraźnie widać pierścień i poniżej jego powiększenie 


Jak wielu Czytelników mojego bloga wie, w 2014 roku podjąłem się pracy polegającej na poszukiwaniu na zdjęciach lotniczych Anglii piktogramów i kręgów zbożowych. Moje poszukiwania przyniosły pozytywne  efekty w postaci kilku klasycznych formacji kręgów w trawie i zbożu oraz dwóch piktogramów. Wszystkie  znaleziska widoczne były na zdjęciach wykonanych przez RAF w 1945 roku, a zatem na długo zanim powstała moda na tworzenie przez ludzi wzorów w zbożu na całym świecie. Link do artykułu związanego z formacjami z 1945 znajdziecie poniżej.

https://arekmiazga.blogspot.com/2014/05/agroznaki-sprzed-1945r-roku-porazka.html

 

Moja analiza polegała na wyjaśnieniu, czym może być wspomniany pierścień. Pierwsze ustalenia pozwoliły wykluczyć, że jest to wada zdjęcia lub ślad pozostawiony przez jakikolwiek pojazd mechaniczny, na przykład samochód czy pojazd wojskowy. Bardzo szybko udało mi się ustalić współczesną lokalizację miejsca, które w 1945 roku wyglądało inaczej. Na podstawie orientacyjnych punktów w terenie  takich jak tory kolejowe czy rowy melioracyjne  mogłem pokusić się o oszacowanie wielkości pierścienia.


Obecne miejsce z zaznaczoną lokalizacją pierścieni

Z pomocą narzędzia AI ChatGPT, wykorzystując dane z współczesnych zdjęć satelitarnych oraz źródeł archiwalnych, ustaliłem, że pierścień znajduje się w trawie, a nie w zbożu. Jego średnica waha się między 25 a 32 metry, a szerokość samego pierścienia wynosi około jednego metra. Oznacza to, że mamy do czynienia z naprawdę dużą formacją w trawie.

AI podpowiada, że pierścień może być pozostałością po walkach, ponieważ w 1944 roku przez ten teren przebiegał front. Na zdjęciach lotniczych widać poniżej linię okopów, a nieco bliżej pierścienia, po prawej stronie, prawdopodobnie formację ziemianek. To wskazuje, że obserwowana struktura mogła mieć znaczenie militarne lub logistyczne w czasie działań wojennych. Tyle AI powiedziało.

Jednakże obserwacje terenowe i szczegółowa analiza zdjęć budzą wątpliwości co do wojskowego pochodzenia pierścienia. Brakuje wyraźnych śladów użytkowania  nie ma wydeptanych ścieżek ani innych znaków obecności ludzi czy pojazdów w obrębie formacji. Ponadto, przy bliższym powiększeniu widać po prawej stronie wewnętrznej krawędzi pierścienia nieco ciemniejszy cień, a sam pierścień ma wyraźnie jaśniejsze tło, co sugeruje, że ziemia może być odkryta, a nie pokryta trawą, taki sam kolor ma ziemia po prawej na ziemiankach. Te cechy wskazują, że pierścień może mieć inne pochodzenie niż wojskowe. Może pierścień ma naturalne podłoże o charakterze tzw. ,,czarcich kręgów’’ ? I tu znów pojawia się wątpliwość w postaci szerokości ścieżki pierścienia i to idealnej wręcz jak od cyrkla.

Osobiście uważam, że pierścień idealnie wpisuje się w klasyczne formacje zbożowo-trawiaste, znane jako kręgi zbożowe. Jego regularny kształt i wymiary bardziej pasują do tego typu zjawisk niż do pozostałości wojskowych czy naturalnych deformacji terenu. Pytanie co go pozostawiło pozostanie tajemnicą.

7 komentarzy:

  1. Interesujące zdjęcie. Wygląda z okresu drugiej wojny światowej, więc znak raczej na pewno zrobiony przez ludzi. Jeśli to 1944 r. to takie duże białe kręgi na polanach były oznaczeniami lotniczymi dla zrzutu różnego rodzaju. Lotnictwo intensywnie używało samolotów rozpoznawczych do zrzutu agentów, transportu zaopatrzenia, lądowania na leśnych improwizowanych lotniskach polowych.
    Duże białe koła lub inne geometryczne znaki wykonywano zwykle z wapna, popiołu, albo wydeptanej czy wykoszonej trawy. Jeśli te białe kręgi znajdowały się w rejonie dzisiejszego Sędziszowa Małopolskiego, w pobliżu linii kolejowej i stacji PKP, to mocno wskazuje na wojskowe oznaczenia dla lotnictwa związane z transportem i ochroną infrastruktury kolejowej.
    W tamtym okresie wykonanie dużego, bardzo równego kręgu wcale nie było aż tak trudne technicznie — zwłaszcza dla wojska, saperów albo kolejarzy przyzwyczajonych do pracy pomiarowej.
    Najczęściej robiono to metodą bardzo podobną do rysowania okręgu cyrklem:
    Wbijano palik w środek i przywiązywano długą linę albo drut. Na końcu liny człowiek chodził dookoła: sypiąc wapno, depcząc trawę, kosząc pas, albo rozsypując popiół lub kredę.
    Przy linie długości np. 20–50 metrów można było uzyskać niemal idealny okrąg widoczny z samolotu.
    Romantycznie fajnie by było, gdyby to był ślad jakiegoś zjawiska paranormalnego czy ślad po lądowaniu UFO. Ale niestety to były czasy wojny i racjonalnie, że polany były obsiane takimi geometrycznymi znakami widocznymi z powietrza dla wojskowych pilotów.
    Natomiast osobną ciekawą kwestią byłoby zbadanie czy w tamtym rejonie ludzie faktycznie pamiętają jakieś dziwne zdarzenia z UFO z tamtego okresu. Jeśli już nie żyją to może ich potomkowie coś pamiętają z przekazów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałem Pana komentarz, jednak mam duże wątpliwości co do zaproponowanej teorii. Podobne ślady znajdowałem już wcześniej na zdjęciach z Google Earth przedstawiających Anglię z 1945 roku — pisałem o tym również na blogu. Co istotne, nie były one zlokalizowane w pobliżu lotnisk ani większych węzłów kolejowych.

      W przypadku tego obiektu mamy do czynienia z niemal idealnym pierścieniem, a nie przypadkowym zniekształceniem terenu. Jeśli Pana teoria byłaby słuszna, podobne ślady powinny występować masowo w okolicach lotnisk, stacji PKP czy innych obiektów infrastruktury transportowej — wystarczyłoby przeanalizować zdjęcia lotnicze z lat 1944–1945.

      Sprawdzałem jednak okolice stacji PKP w Ropczycach na fotografiach z 1944–1945 i takich śladów tam nie znalazłem. Dlatego nie można całkowicie wykluczyć innego związku niż ten, który Pan zaproponował ponieważ, w tym wypadku nie do końca mnie przekonuje no chyba, że znajdę inne tego typu zdjęcia ze śladami w takich okolicach w/w.

      Usuń
    2. dziękuję za ciekawy głos w dyskusji i logiczne przedstawienie metody ze sznurem - technicznie to rzeczywiście proste rozwiązanie. Diabeł tkwi jednak w szczegółach historycznych i topograficznych, które sprawiają, że teoria o lotniczym znaku zaporowym lub zrzutowym w tym konkretnym miejscu jest mało prawdopodobna. Chciałbym podeprzeć wątpliwości autora posta kilkoma mocnymi argumentami:
      1. Kontekst frontowy i taktyczny (Sierpień 1944): W tym okresie Sędziszów Małopolski był bezpośrednią strefą przyfrontową, zajmowaną przez Armię Czerwoną. Tworzenie wielkiego, jaskrawego, białego kręgu z wapna tuż obok kluczowej stacji PKP i widocznych na zdjęciu linii okopów byłoby z punktu widzenia taktyki samobójstwem. Taki znak stałby się idealnym punktem odniesienia (tzw. punktem celowania) dla niemieckiej artylerii i lotnictwa (Luftwaffe), które intensywnie bombardowały i ostrzeliwały sowieckie linie zaopatrzeniowe na torach. Wojsko unikało demaskowania swoich kluczowych pozycji w ten sposób.
      2. Brak śladów logistyki : Przy tak dużych zrzutach zaopatrzenia lub agentów, na polu wokół znaku musiałyby istnieć wyraźne ślady użytkowania - ścieżki, ślady kół ciężarówek, wozów czy wydeptana przez żołnierzy/partyzantów trawa. Jak słusznie zauważył autor posta, krąg leży na całkowicie nienaruszonej strukturze pola, podczas gdy pobliskie ziemianki po prawej stronie mają wyraźnie wydeptane otoczenie.
      Oczywiście w takim przypadku nigdy na 100% nie da się wykluczyć działalności ludzkiej, niemniej jednak warto również wziąć pod uwagę to co pisze autor artykułu i potraktować to do punktu wyjścia dla kolejnych rozważań.

      Usuń
    3. Panie Grzegorzu, bardzo dziękuję za cenne uwagi i ciekawy głos w dyskusji. Diabeł rzeczywiście tkwi w szczegółach, jednak w mojej ocenie weryfikacja realiów militarnych z drugiej połowy 1944 roku pozwala na obronę hipotezy o ludzkim i wojskowym pochodzeniu tego znaku. Chciałbym odnieść się do Pana argumentów w sposób stricte analityczny:
      1. Kontekst taktyczny a realia frontowe (sierpień 1944): Argument o ryzyku demaskowania pozycji i ściągnięcia ognia artyleryjskiego bądź nalotów Luftwaffe nie w pełni pokrywa się z ówczesną sytuacją geopolityczną i operacyjną. W sierpniu 1944 roku, w obliczu potężnej sowieckiej ofensywy (Operacja Bagration i operacja lwowsko-sandomierska), wojska niemieckie znajdowały się w głębokim odwrocie. Niemiecka artyleria była w pośpiechu wycofywana na zachód, koncentrując się na ratowaniu własnych stanów osobowych, a nie na precyzyjnym ostrzale pozycji tyłowych przeciwnika. Co więcej, w tym okresie większość sił Luftwaffe została już bezpowrotnie wycofana z frontu wschodniego i skierowana do obrony strategicznej głębi Rzeszy oraz samego Berlina przed alianckimi nalotami dywanowymi. Przestrzeń powietrzna nad Sędziszowem była w dużej mierze zdominowana przez lotnictwo radzieckie, co czyniło tworzenie znaków naziemnych relatywnie bezpiecznym.
      2. Zagadnienie „punktu celowania”: Sędziszów Małopolski, stacja PKP oraz linie kolejowe to obiekty stałe, które dla wrogiego lotnictwa i artylerii były doskonale znane z map topograficznych na długo przed sierpniem 1944 roku. Wojsko nie potrzebowało improwizowanego kręgu na polanie, aby namierzyć tak kluczowy węzeł logistyczny. Warto też pamiętać o szeroko stosowanej przez Armię Czerwoną taktyce tzw. maskirowki. W strefach przyfrontowych masowo tworzono fałszywe punkty orientacyjne, makiety sprzętu oraz pozorne znaki nawigacyjne, których jedynym celem było wprowadzenie w błąd zwiadu przeciwnika i odciągnięcie jego uwagi od realnych, zamaskowanych punktów zaopatrzenia.
      3. Brak śladów logistyki: Porównywanie otoczenia ziemianek – czyli miejsc stałego, codziennego bytowania żołnierzy przez wiele tygodni – do strefy zrzutowej lub znaku naprowadzającego jest metodologicznie nietrafne. Wyznaczenie punktu nawigacyjnego lub jednorazowy zrzut zaopatrzenia tudzież desant agentów to operacje o charakterze błyskawicznym. Oddziały podejmujące ładunek działały w pośpiechu, natychmiast opuszczając dany rejon, by nie pozostawiać trwałych śladów. Sama struktura geometryczna koła, jak wspomniałem wcześniej, wymagała przejścia zaledwie jednej osoby z wapnem wzdłuż napiętej liny. Taki proces nie generuje głębokich zniszczeń gleby czy śladów ciężkiego sprzętu, które byłyby dostrzegalne na ówczesnych fotografiach lotniczych.
      Z perspektywy metodologii historycznej, hipoteza o militarnym, racjonalnym pochodzeniu znaku – osadzona w realiach schyłkowego okresu wojny – wciąż pozostaje najbardziej prawdopodobnym punktem wyjścia do dalszych rozkmin nad tym zdjęciem.
      Aczkolwiek nie można wykluczyć oczywiście, że ostatnio modna i rozpowszechniana w kręgach ufologów takich jak Jacques Vallée teoria mimikry zjawiska UFO czy teorii paranormalnych zwodzeń ludzkiej percepcji mogłaby mieć tutaj jakieś pole do eksploracji badawczej, jeśli założyć, że domniemany fenomen już w tamtym okresie celowo manifestował się w sposób mimikry przypominający ówczesną infrastrukturę wojskową, co otwiera przed nami zupełnie nową, intrygującą płaszczyznę interpretacyjną.

      Usuń
    4. Chciałbym odnieść się do Pana zdania cytuję

      ,,Sama struktura geometryczna koła, jak wspomniałem wcześniej, wymagała przejścia zaledwie jednej osoby z wapnem wzdłuż napiętej liny. Taki proces nie generuje głębokich zniszczeń gleby czy śladów ciężkiego sprzętu, które byłyby dostrzegalne na ówczesnych fotografiach lotniczych.''

      Problem w tym, że jeśli się Pan dobrze przyjrzy znak jest idealnym niemal kołem i nie ma zniekształceń wewnątrz jak i na zewnątrz, gdyby człowieka robił sypiąc wapno nie jest, w stanie tak precyzyjnie stworzyć ,,korytarza'' tego pierścienia - wówczas pierścień powinien być zwyczajnie nie regularny
      /poszarpany. Wapno i sznurek w tym przypadku jest dość mocno wątpliwy, za duża precyzja jak dla mnie . Oczywiście nie twierdzę, że jest to ślad stricte po UFO - no chyba, że jakieś nazi UFO tam wylądowało ;)
      Jeśli, któryś z Panów znajdzie podobne ślady w pobliżu innych węzłów PKP itp., to sprawa będzie definitywnie wyjaśniona.

      Usuń
    5. Panie Arku.
      Bardzo dziękuję za Pana głos w dyskusji oraz trafną uwagę dotyczącą geometrii i precyzji rzeczonego znaku. Pański sceptycyzm wobec metody „sznurka i wapna” jest w pełni zrozumiały, gdyż z perspektywy współczesnego obserwatora tak wysoki stopień regularności kształtu na fotografii lotniczej może intuicyjnie sugerować zaawansowaną technologię lub wręcz anomalne pochodzenie. Pozwolę sobie jednak podjąć polemikę z tą tezą, opierając się na realiach ówczesnej inżynierii oraz prawach optyki i kartografii. Po pierwsze, należy wziąć pod uwagę kwestię rozdzielczości i skali ówczesnej fotografii lotniczej. Zdjęcia wykonywane z pułapu kilku tysięcy metrów przez aparaty z lat 40. XX wieku posiadają naturalne ograniczenia ziarnistości błony fotograficznej. Wszelkie drobne nieregularności, poszarpania krawędzi, przesunięcia linii rzędu kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu centymetrów, a także naturalne rozproszenie sypkiego wapna na trawie, ulegają optycznemu zatarciu i uśrednieniu. Z perspektywy obiektywu lotniczego linia ta zawsze będzie jawić się jako idealna, geometryczna wstęga, maskując mikroskopijne błędy ludzkiego wykonawcy. Po drugie, rzemiosło i kultura techniczna wojsk inżynieryjnych tamtej epoki stały na niezwykle wysokim poziomie. Tworzenie precyzyjnych figur geometrycznych na gruncie było rutynowym elementem szkolenia saperów, topografów oraz artylerzystów. Wykorzystanie prostego przyrządu, jakim jest sznur traserski (lub naprężona lina o stałym promieniu zamocowana na stabilnym centralnym paliku) w połączeniu z mechanicznym dozownikiem wózka traserskiego, pozwalało na uzyskanie marginesu błędu mierzonego w centymetrach na dystansie kilkudziesięciu metrów. Narzędzia te – powszechnie stosowane do wytyczania pasów startowych, stanowisk baterii czy znaków nawigacyjnych – eliminowały „drżenie ludzkiej ręki”, zapewniając nienaganny korytarz pierścienia. Zgadzam się z Panem, że ostatecznym empirycznym dowodem, zamykającym tę dyskusję w sposób definitywny, byłoby odnalezienie analogicznych struktur w pobliżu innych kluczowych węzłów logistycznych z tego okresu. Do tego czasu hipoteza o racjonalnym, wojskowym pochodzeniu znaku – jako elementu operacji dezinformacyjnej (maskirowki) lub punktu orientacyjnego – pozostaje metodologicznie najbardziej oszczędna. Niemniej, Pańska uwaga o „nazi UFO” (choć traktowana z przymrużeniem oka) oraz wspomniana przeze mnie teoria mimikry Jacques’a Vallée pokazują, jak fascynującym i wielopoziomowym materiałem badawczym jest to jedno historyczne zdjęcie.

      Usuń
    6. Gdyby udało się Panu gdzieś zauważyć na archiwalnych zdjęciach lotniczych podobne formacje proszę o mnie pamiętać, być może pozwoli to ostatecznie wyjaśnić tajemnicę tego pierścienia. Na kanwie naszej rozmowy dodam, że szukając na Google Maps tego typu śladów znalazłem głównie w zbożach i trawach formacje pierścieni. Nie wiem czy to tzw., czarcie kręgi acz w zbożu jest to mało prawdopodobne. Pozdrawiam ;)

      Usuń

Napisz komentarz: