sobota, 10 stycznia 2026

Diabły i inne rogate potwory w żywym folklorze

Kiedy rozpocząłem badania nad relacjami dotyczącymi istot wywodzących się z dawnego folkloru, z czasem zgromadziłem obszerne archiwum opisów tych niezwykłych istot oraz spotkań z nimi. Materiały te obejmują relacje osób, które twierdzą, że zetknęły się z postaciami przypominającymi bohaterów ludowych wierzeń  od tajemniczych diabłów po eteryczne rusałki.


Wspólnie z innymi badaczami nazwaliśmy tego rodzaju współczesne opowieści „żywym folklorem”  zjawiskiem, które pokazuje, że dawne wierzenia wciąż potrafią przejawiać się w naszym świecie, choć często w nowej, nieoczywistej formie.

Część tych niezwykłych historii opisałem w moich dwóch książkach: Magiczna rzeczywistość oraz Wysoka dziwność. Obecnie ukończyłem pracę nad kolejną książką poświęconą w całości właśnie żywemu folklorowi. Znajdzie się w niej wiele dotąd niepublikowanych relacji i opisów spotkań z istotami, które doskonale wpisują się w dawną mitologię ludową między innymi z diabłami, wiedźmami, krasnalami, wodnikami czy rusałkami. Będzie to bardzo mocna i interesująca książka – już teraz zapraszam wszystkich moich Czytelników bloga premiera najprawdopodobniej jesienią 2026 roku. 

W niniejszym artykule chciałbym przypomnieć Czytelnikom  oraz tym, którzy być może trafili tutaj po raz pierwszy kilka niezwykłych zdarzeń dotyczących archetypicznych diabłów. To relacje osób, które twierdziły, że zetknęły się z tymi tajemniczymi istotami, przywołując w swoich opowieściach ślady dawnych ludowych wierzeń. Motyw diabła od wieków pozostaje głęboko zakorzeniony w ludzkiej podświadomości. Zanim jednak przyjął znaną nam dziś postać rogatego kusiciela, w dawnych kulturach występował jako satyr czy faun  istota pośrednia między światem ludzi, a dziką naturą, symbolizująca pierwotne instynkty, namiętność i chaos. Diabły, fauny i satyry od wieków towarzyszą ludzkiej wyobraźni. Ich rogate sylwetki, kopyta i dzikie spojrzenia przypominają, że w każdej epoce człowiek próbował nadać kształt temu, co niepojęte instynktom, żądzom, lękom i tajemniczej sile natury. Choć dziś diabły kojarzymy z chrześcijańskim złem, ich dawne odpowiedniki  fauny i satyry  były bardziej ambiwalentne: jednocześnie kuszące i groźne, śmieszne i mądre, ludzkie i zwierzęce. W moim archiwum znajduje się obecnie co najmniej sześć historii opisujących spotkania z istotami, u których pojawiały się archetypiczne cechy  rogi, ogon i kopyta. Trzy z tych relacji przedstawiłem już w moich wcześniejszych książkach, Magiczna rzeczywistość oraz Wysoka dziwność. Pozostałe trzy Czytelnicy poznają w mojej nowej książce, która ukaże na jesień 2026.

 

1.Sochaczew jesień 1974

Poniższa historia należy do tych, które doskonale wpisują się w tematykę żywego folkloru oraz zjawiska określanego mianem „czynnika OZ”. Jest szczególnie interesująca, ponieważ świadkami zdarzenia było kilka osób  w tym przypadku grupka młodych chłopców. Zapoznajmy się z treścią zdarzenia.

 

„Był rok 1974, chodziłem do 4 klasy szkoły podstawowej w Sochaczewie.  Pewnego dnia po lekcjach poszedłem z kolegami z klasy (6-8 osób) „na jabłka” do sadu na przedmieściach miasta.  Wracając po „dzierżawie”, (było widno) między blokami przy obecnie ul. Senatorskiej i Żeromskiego, wystąpiło następujące zjawisko: Kolega idący z przodu (10 m) krzyknął: „O, diabeł!” i uciekł. Z zaciekawieniem podeszliśmy do miejsca, w którym znajdowała się owa istota (przy śmietniku), dlatego jej wcześniej nie widzieliśmy. Oczywiście - po zauważeniu jej - wszyscy uciekliśmy z tamtego miejsca. Po jakimś czasie dotarło do nas, że gdy ukazała się ta istota, to zrobiło się nagle cicho (przestały śpiewać ptaki, nie było słychać szumu ulicy, samochodów, ludzi, itp.) Jak wglądał diabeł? Wysoki, ok. 2,0-2,3 m. Owłosienie czarne, dość długie na kończynach dolnych, ok. 5-10 cm. Nogi podobne do końskich, zakończone kopytami. Źrenice czarne, ale zamiast białka - czerwień. Na głowie 2 symetryczne, zakrzywione lekko rogi, ok. 20 cm długości. Uśmiechał się lekko do nas, lub śmiał się z nas, że się przestraszyliśmy, nie ruszał się. Na tułowiu miał kamizelkę z łusek wielkości ok. 5 x 3 cm, koloru ciemnego fioletu, bardzo odbijającą światło. Tyle zapamiętałem. Oczywiście nikt obcy nam nie uwierzył w to spotkanie. Uważali, że wymyśliliśmy wszystko. Odtąd już nie chodziłem więcej „na jabłka”.


Jeśli założyć, że opisywana historia rzeczywiście miała miejsce, istota, którą napotkali chłopcy, przypominała z wyglądu opisy starożytnych bogów znanych jako fauny i satyry z nogami zakończonymi kopytami i rogatą głową. Ówczesna wiedza dziesięciolatków sprawiła, że uznali oni, iż coś, co ma rogi i kopyta, musi być klasycznym diabłem. Pozostaje jednak pytanie: z czym tak naprawdę się zetknęli? Z istotą z krwi i kości, czy może z czymś, co zamanifestowało się jedynie w ich psychice?        Warto dodać, że osoba, która przekazała mi tę historię, posiada tytuł doktora i wykonuje bardzo odpowiedzialny zawód, co dowodzi, że przekrój świadków  jest bardzo zróżnicowany.

 

2. Wolica Piaskowa 2007

 

Pracując w pewnej firmie w Ropczycach  poznałem człowieka, którego brat miał zauważyć coś niezwykłego, kiedy jechał wieczorem rowerem. Niestety, świadek w obawie o ośmieszenie nie zdecydował się na spotkanie ze mną. Historię dość dokładnie opowiedział mi jego brat, który rozmawiał z nim chwilę po zdarzeniu:

 „Była jesień, brat wyszedł dwa tygodnie wcześniej z wojska, wieczorem wiązł rower i postanowił pojechać do kolegi w kierunku Sędziszowa, prostą, asfaltową drogą, która była
w tej okolicy oświetlona. Kiedy jechał, zauważył z oddali, że ktoś stoi na polu obok drogi. Pomyślał, że to zapewne jakiś podchmielony mieszkaniec, ale kiedy zbliżył się, w poświacie lampy ulicznej zauważył to „coś” i przeraził się. Wg niego na polu stała w długiej, ciężkiej, ciemnej szacie wysoka  postać, która miała twarz pokrytą włosami, przerażające czerwone ogniste oczy oraz coś, co nazwał „rogami” na głowie. Oczy według świadka były niezwykle hipnotyzujące. Rowerzysta nie kontynuował jazdy dalej, ale natychmiast zawrócił i szybko odjechał w kierunku domu informując
mnie o zaistniałym fakcie, ale nie od razu uwierzyłem mu, że to coś widział”


Rekonstrukcja zdarzenia wykonana w AI 

Czy był to żart któregoś z mieszkańców? Mało prawdopodobne. W tym samym roku jedna z podkarpackich gazet donosiła, że w okolicach Jarosławia mieszkańcy wsi widywali na swoich podwórzach coś z czerwonymi oczami. Świadek opisywanego zdarzenia szczególnie zapamiętał właśnie te oczy  duże, czerwone i hipnotyzujące. Opis postaci przywodzi na myśl dawnego, rogatego celtyckiego boga Cernunnosa lub demona znanego w wierzeniach słowiańskich jako Leszy. Obie te mityczne istoty przedstawiano z rogami  motyw ten dobrze znamy chociażby z filmu Robin Hood, w którym pojawia się tajemniczy, rogaty Hern.
Nie można też wykluczyć drugiej możliwości: że była to klasyczna diabelska postać, zakorzeniona w ludowych wierzeniach chrześcijańskich.

W trakcie pisania nowej książki natknąłem się na różne relacje dotyczące rogatych istot. Więcej o nich dowiecie się dopiero, gdy książka ujrzy światło dzienne. Mogę jednak zdradzić, że jedno ze zdarzeń naprawdę mną wstrząsnęło  było wyjątkowo traumatyczne. Otrzymałem także co najmniej dwie historie, które ostatecznie nie trafiły do książki. Powód? Były relacjonowane z trzeciej ręki albo świadek wydarzenia już nie żył. Wszystkie dotyczyły spotkań z diabłami przy przydrożnych kapliczkach. Jedną z takich historii przesłała mi moja Czytelniczka, co sprawiło, że opowieść wydała mi się jeszcze bardziej autentyczna i poruszająca.

,,Historię tą opowiadała mi również moja mama.  Mianowice ta kapliczka przy której ten starszy Pan widział diabła jest wśród mieszkańców wsi dobrze znana. To dość charakterystyczne miejsce i owiane sporą legendą. Wśród tej kapliczki są pola, kilka lat temu pobudowało się tam również kilka domów. Jednakże nie przy samej kapliczce. Jest też las, który jest nazwany „piekielcem” na pamiątkę tragedii która się tam wydarzyła. Wielu mieszkańców twierdzi, że to miejsce diabła i podobno wielu też go właśnie tam widziało. Opisywali to dokładnie tak jak ten Pan, że widzieli człowieka z kopytami, rogami i ogonem. Kiedyś szedł tam ksiądz z najświętszym sakramentem na ostatnie namaszczenie chorej i przy tej kapliczce stała duża karczma w której odbywało się wesele. Gdy ksiądz przechodził, to weselnicy zaczęli go wyśmiewać, ten ich przeklnął i odchodząc karczma zaczęła się palić i cała się zapadła. Od tamtej pory dzieją się tam podobno dziwne zdarzenia, jak na przykład zaczyna wariować elektronika lub akumulator przestaje nagle się ładować. Niektórzy mówią, że w lesie który jest położony bardzo blisko tej kapliczki (piekielec, jak wcześniej wspomniałam) widzą marsz weselny, większość jednak twierdzi, że widzieli tam diabła.’’

Udało mi się zlokalizować miejsce wspomnianej historii dla zainteresowanych zapraszam do poniższego linku

https://bojszowy.katowice.opoka.org.pl/poprzednia/dok_pdf/ku_przestrodze_01.pdf

 

3. Głogów – dolnośląskie 1989

Diabeł jest jedną z najbardziej znanych postaci w bogatym folklorze słowiańskim, nie tylko w Polsce, ale także w innych krajach. Miał przybierać różne formy, jednak najbardziej rozpoznawalna jest czarna postać z rogami i kopytami. Tak właśnie opisał go mieszkaniec Dolnego Śląska, który w 1989 roku, wraz z kuzynką, zauważył niezwykle demoniczną postać, którą wówczas nazwali „diabłem”.

 „Urodziłem się i wychowałem w małej miejscowości na Dolnym Śląsku, nieopodal Głogowa, Polkowic, Przemkowa. Stara, poniemiecka, niewielka wioska. To było około roku 1990, może 1989. Miałem wtedy około 6 lat. Moja kuzynka była w moim wieku. Często spędzałem razem
z kuzynką całe dnie, bawiąc się razem, jak to dzieci. Tak się składało, że nasza wspólna babcia mieszkała nieopodal domu, w którym mieszkałem, więc często wędrowaliśmy z jednego domu do drugiego poprzez polne dróżki. Będąc pewnego dnia na właśnie takiej wycieczce pieszej, idąc polną dróżką od naszej babci do mojego domu, moja kuzynka nagle krzyknęła: „Co to?”, odwracając się za siebie. Niestety, ja idąc przed siebie i patrząc na wprost, straciłem cenną sekundę, aby się odwrócić. Więc widziałem tylko część tego, co kuzynka.
Za nami przebiegła z zawrotną prędkością jakaś postać, przypominająca diabła. Kuzynka widział go wyraźniej, ja widziałem, jak ta postać wbiega za płot, który był przy ścieżce. Pamiętam, że widziałem wyraźnie kopyta, na których się poruszał. Cały był czarny, pokryty jakby włosami.
Dodatkowo odniosłem wrażenie, że był jakby w częściowym przysiadzie. Coś w rodzaju fauna. Moją uwagę zwróciło to, że miał kopyta i takie 2-cm futro, rzadko porośnięte, nie tak jak futro niedźwiedzia. Te włosy, futro? sprawiało wrażenie czegoś delikatnego w dotyku. Nie mogę sobie przypomnieć fizycznie rogów, jeśli były to bardzo małe, był nieco niższy od nas (dzieci w wieku ok. 6 - 7 lat).Wracając jeszcze na chwilę do tej historii, dziwne było to, że my cofnęliśmy się z kuzynką za ten płot, żeby zobaczyć, co to było. Niestety, ale wyglądając za płot niczego nie widzieliśmy. Za płotem nieco dalej siedziała kobieta, jakaś  pani prała w misce jakieś szmaty, czy coś w tym rodzaju. Wielokrotnie w rozmowach z kuzynką wracaliśmy do tych wspomnień. Ja po paru latach wyprowadziłem się z tej miejscowości do sąsiedniej wioski i po latach dowiedziałem się, właśnie od kuzynki, że ona słyszała, że w tym miejscu ktoś inny również widział taką ciemną, czarną postać, która poruszała się po polach”.


Grafika wykonana w AI 

Jeśli uznamy, że zdarzenie naprawdę miało miejsce, widzimy kolejny obraz dzieci, które w tym wieku często stykają się z czymś niewyjaśnionym. Postać, którą zobaczyły, przypomina diabła  istotę z ludowych podań, opisaną jako owłosioną, rogatą i z kopytami. Kuzynka, która również była świadkiem zdarzenia, do dziś nie potrafi spokojnie opowiadać o tym, co widziała. Wspomniała jedynie:

„Widziałam ogon tego stworzenia – cienki, długi, trochę jak z bajki, a na końcu zakończony strzałką.”

Pamiętała też, że całe ciało postaci było czarne. Naukowcy i etnografowie rzadko traktują takie historie poważnie, często patrząc na nie z przymrużeniem oka. Dla wielu są one jedynie odbiciem archetypicznego wizerunku diabła w wyobraźni dzieci, postaci, która w rzeczywistości nie istnieje. Podobne opisy pojawiają się także w badaniach demonologów. Na przykład podczas egzorcyzmu w domu Beckfordów w 1974 roku odnotowano pojawienie się rogatego diabła z ogonem. Nawet Warrenowie, którzy uczestniczyli w rytuale, przyznawali, że widok tej postaci był dla nich zaskoczeniem.

„Przybrał kształt archetypicznego diabła po pierwsze po to, by zachować anonimowość, co zawsze stanowi priorytet dla demonów. Po drugie, zrobił to w nadziei, że egzorcysta wyjdzie na głupca. Gdy duchowny będzie musiał zanotować, jaką postać przyjął zły duch, wychodząc z opętanej osoby? Takie szczegóły mogą rzucić cień wątpliwości na wiarygodność egzorcysty lub nawet samego przypadku opętania”[1].

 

Analizując wszystkie przytoczone historie, można zauważyć fascynujący wzorzec niezależnie od miejsca, czasu czy świadków, postaci przypominające diabły zachowują cechy znane z dawnych wierzeń ludowych: rogi, kopyta, ogon, czasem nietypowe oczy czy futro. Zjawisko to wskazuje, że archetypiczne wyobrażenia o „rogatych istotach” nie zniknęły wraz z upływem wieków, lecz nadal manifestują się w ludzkiej wyobraźni, w snach, w nieoczekiwanych spotkaniach, a czasem  jak sugerują relacje  także w świecie fizycznym.

Być może „żywy folklor” jest sposobem, w jaki nasze umysły, kultury i tradycje wciąż przetwarzają pradawne lęki i fascynacje naturą oraz granicą między rzeczywistością a tajemnicą. Niezależnie od tego, czy istoty te istnieją jako byty realne, czy są emanacją naszej psychiki, pozostają świadectwem głębokiego, uniwersalnego pragnienia ludzi, by opowiadać historie, które wyjaśniają niepojęte i pozwalają oswoić to, czego nie da się w pełni zrozumieć.

W tym sensie każda opowieść o rogach, kopytach i czerwonych oczach jest czymś więcej niż tylko anegdotą  to fragment wciąż żywego dziedzictwa, które łączy współczesnych ludzi z przeszłością, przypominając, że magia, strach i zachwyt nad nieznanym nigdy do końca nie opuszczają ludzkiego świata.

Przyglądając się wszystkim przedstawionym historiom, możemy dostrzec nie tylko powtarzające się cechy rogatego, kopytnego archetypu diabła, lecz także sposób, w jaki ludzie odbierają i interpretują niezwykłe zjawiska. Tutaj pomocna jest teoria dystorsji José Caravaca, która sugeruje, że percepcja człowieka wobec zjawisk nadzwyczajnych ulega deformacji pod wpływem kontekstu kulturowego, emocji oraz wcześniejszych wyobrażeń.  Innymi słowy, sposób, w jaki świadkowie opisują diabły, fauny czy satyry, może być zniekształcony przez „socjokulturową soczewkę”, w której dawne wierzenia, opowieści ludowe i indywidualne doświadczenia łączą się, tworząc spójną, choć subiektywną wizję istoty. Niestety teoria Caravaca ma bardzo dużo luk i niezgodności o czym będę pisał w mojej nowej książce. Owszem z perspektywy psychologicznej jest bardzo ciekawa ale niestety nie tłumaczy aspektów historycznych UFO, fizycznych śladów itp. 

Czytelnicy w mojej nowej książce będą mogli poznać moją autorską teorię, która może przybliżyć nas do wyjaśnienia skąd biorą się te wszystkie  dziwności. Bazuje  w niej na aspekcie archetipiczno-kulturownym oraz DMT. Teoria będzie miała nazwę TIR - Teoria Interaktywnej Rzeczywistości. 

Historie z Sochaczewa, Wolicy Piaskowej i Głogowa nie muszą być ani w pełni dosłowne, ani wymyślone  są raczej przejawem żywego folkloru, który manifestuje się w formach odpowiadających głęboko zakorzenionym archetypom. W ten sposób „żywy folklor” staje się nie tylko świadectwem przeszłości, ale także lustrem ludzkiej percepcji i jej podatności na zniekształcenia. Postacie rogatego diabła istnieją więc zarówno w świecie opowieści, jak i w psychice człowieka, łącząc dawne wierzenia z nowoczesnym doświadczeniem rzeczywistości.

José Caravaca w teorii dystorsji nie zakłada, że za obserwowanymi diabłami czy innymi zjawiskami nadprzyrodzonymi stoi jakaś realna, zewnętrzna inteligencja czy siła z czym się diametrialnie nie zgadzam. Jego podejście jest jedynie  psychologiczno-kulturowe: twierdzi, że percepcja ludzi wobec niezwykłych zdarzeń ulega zniekształceniu pod wpływem wcześniejszych wyobrażeń, emocji i kontekstu kulturowego choć wg. mnie istnieją tutaj spore luki.


Choć taka interpretacja wydaje się racjonalna i zgodna z podejściem badawczym, osobiście widzę sporo niejasności  w jego teorii - osobiście nie wykluczam, że u podstaw niektórych z tych zjawisk może kryć się coś więcej  inteligencja ( teoria J. Keela ) lub siła, która potrafi przybierać różne formy, dostosowując się do naszej świadomości i kulturowych oczekiwań teoria TIR. Być może prawda o naturze tych „rogatych istot” leży gdzieś pomiędzy światem psychiki a sferą rzeczywistości, której jeszcze nie potrafimy w pełni zrozumieć.

 

Zwracam się z apelem do Czytelników jeśli przeżyliście podobne historie lub znacie  różne opowieści  z waszych okolic dotyczących  istot z dawnego folkloru proszę o kontakt arekmiazga@gmail.com

 

 



[1] Gerald Brittle,  Demonolodzy. Ed i Lorraine Warren, 2016, Wyd. Espirit.

2 komentarze:

Napisz komentarz: